Zawsze jest pierwszy raz

Wchodzimy w okres, w którym zostaniemy skonfrontowani z Bożym Źródłem naszego istnienia. To adwent, czyli oczekiwanie Przyjścia.

26.11.2018

Czyta się kilka minut

Roraty w parafii pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej w Szopienicach. Katowice, 2010 r. / MICHAŁ ŁUCZAK DLA „TP”
Roraty w parafii pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej w Szopienicach. Katowice, 2010 r. / MICHAŁ ŁUCZAK DLA „TP”

Jedziemy samochodem dobrze znaną trasą, na przykład do rodziny mieszkającej w innym mieście, rozmawiamy o planach na wakacje („Może by tak... A może by jednak... Znowu tam? A nie lepiej...”). Chwila nieuwagi, ktoś nagle wyjeżdża z podporządkowanej i... rozbity samochód, nici z rodzinnego spotkania i trzeba zmienić wakacyjne plany!

Nawet jeśli nikt nie odniósł obrażeń, jesteśmy po takim wydarzeniu zszokowani. Ale przecież nie stało się nic nadzwyczajnego. Nadeszła nowa rzeczywistość, jak zwykle, jak w każdym momencie – tylko tym razem na tyle brutalnie niepodobna do naszych oczekiwań i naszego obrazu świata, że nie mogliśmy przeoczyć jej nowości.

Ujawniła się fundamentalna prawda: rzeczywistość, w której jesteśmy zanurzeni, nie trwa, ale przemija. Przemija – czyli w każdym momencie, wciąż nowa nadchodzi. Wiele jednak wskazuje, że nasza otwartość na jej nadejście jest niepełna. Dlatego potrzebujemy adwentowej ascezy – tj. ćwiczenia świeżości spojrzenia. Słowo „adwent” pochodzi wszak od łacińskiego advenire (przychodzić).

Zniekształcenia percepcji

Psychologowie badający naszą percepcję zmysłową odkryli, że nabyte w przeszłości oczekiwania, nastawienie na to, co spodziewamy się ujrzeć, w wielkim stopniu wpływają na to, co aktualnie widzimy. Liczne eksperymenty dowodzą, iż tego rodzaju zniekształcenia postrzegania dotyczą nawet prostych figur geometrycznych. Jeśli ktoś był przygotowany, że za chwilę zobaczy kwadrat, to w momencie, gdy eksperymentator pokazuje mu figurę geometryczną, często jest przekonany, iż właśnie widzi kwadrat, pomimo, że tak naprawdę ma do czynienia z prostokątem lub trapezem.

Aby radzić sobie ze złożoną rzeczywistością, tworzymy tzw. schematy poznawcze, które następnie mogą kształtować nasze postrzeganie tego, co nowe. Schematy takie odgrywają ogromną rolę w poznawaniu rzeczywistości społecznej. W jednym z eksperymentów psychologowie pokazywali dwom grupom badanych kilkuminutowy film, przedstawiający domowe czynności pewnej kobiety. Jednej grupie powiedziano, że kobieta jest bibliotekarką, drugiej zaś – że kelnerką. Relacje obu grup z przeprowadzonej obserwacji znacząco się różniły – dopasowując się do społecznych stereotypów bibliotekarek i kelnerek. Obserwatorzy „bibliotekarki” w większości nie zauważali lub nie pamiętali, że kobieta piła piwo (alkohol niezbyt pasuje do wizerunku kustoszki literatury).

Oczywiście, schematy tworzą się na podstawie doświadczenia, a więc kontaktów z rzeczywistością. Niemniej doświadczenie przeszłe może nas zamykać na nowość doświadczenia przyszłego. Większość eksperymentów dowodzi istnienia tzw. efektu pierwszeństwa – pierwsze informacje zdobyte w danej dziedzinie stanowią filtr, poprzez który interpretujemy wszystkie następne, jakoś w naszej perspektywie związane z poprzednimi. Na przykład pierwsze wrażenie, które zrobi na nas nowo poznany człowiek, w dużej mierze określa, jak będziemy oceniać i rozumieć jego następne zachowania. Istnieje także efekt uporczywości, tj. trudność w porzuceniu ugruntowanego schematu poznawczego, nawet jeśli nowe dane stoją z nim w sprzeczności.

Schematy poznawcze mają tym większy wpływ na postrzeganą rzeczywistość i tym trudniej je nam zmienić, im bardziej są powiązane z naszym pozytywnym obrazem siebie i dotychczas uzyskaną tożsamością. Jeśli nowe dane są z tamtymi sprzeczne, tworzy się tzw. dysonans poznawczy. Powoduje on ignorowanie lub reinterpretowanie informacji niezgodnych z naszymi poglądami wzmacniającymi poczucie własnej wartości (np. wskazujących na bezsensowność naszych dotychczasowych zachowań).

Dotychczasowa droga życiowa wpływa zatem na sposób odbioru aktualnie napotykanej, nowo nadchodzącej rzeczywistości. W procesie poznawczym nie jesteśmy bezstronni, bo „udowadniamy” sobie, że podjęte wcześniej decyzje były rozsądne, warte włożonego wysiłku czy też moralnie usprawiedliwione.

Znieczulenie na świat

Przeszłość nie tylko potrafi zniekształcić obraz wciąż nowo nadchodzącej teraźniejszości – lecz także na nią znieczula. Psychologowie dobrze zbadali ten proces. Polega on na stopniowym zaniku reakcji na powtarzający się bodziec. Innymi słowy: przyzwyczajamy się do tego stopnia, że przestajemy zauważać zjawiska występujące w naszym otoczeniu często, a na tyle podobne do siebie, że łatwo jest nam je traktować jako powracające „znowu to samo”.

Owszem, bywa to pożyteczne w codziennym funkcjonowaniu, jak choćby w przypadku ludzi mieszkających niedaleko torów kolejowych – hałas przejeżdżających pociągów nie budzi ich w nocy, a w dzień nie przeszkadza w rozmowach i w pracy. Odcina nas to jednak od nowych aspektów rzeczywistości – schematycznie, z reguły na przedświadomym poziomie, traktowanych jako coś, co już dobrze znane i niewarte uwagi. Niestety, bywa i tak, że w ten sposób filtrujemy nie tylko hałasy za oknem, lecz także ważne sygnały wysyłane do nas przez bliźnich.

Schematy poznawcze nie są czymś zupełnie złym. Pozwalają szybko orientować się w sytuacji. Wykrycie w ­świecie ­regularności i pomijanie drobnych ­odchyleń od tego, co „zwykłe”, ułatwia sprawne działanie organizmu i umożliwia oszczędność energii oraz zasobów poznawczych.

Równie pożyteczna jest zdolność naszego umysłu do internalizacji pewnych wzorców działania i do automatyzacji wielu, nawet skomplikowanych czynności. Każdy kierowca pamięta zapewne swoje pierwsze godziny na lewym przednim fotelu samochodu – gdy ogarnięcie wszystkich działań, niezbędnych, by auto poruszało się bezpiecznie po drodze, wydawało się zadaniem niemal niewykonalnym, a na pewno całkowicie absorbującym uwagę i zasoby poznawcze. Po jakimś czasie większość z nas wykonuje te czynności niemal automatycznie, a poza wyjątkowo trudnymi sytuacjami na drodze może – prowadząc samochód – wieść równocześnie z pasażerami poważną konwersację.

Schematy i nawyki, które pozwalają oszczędzać energię oraz zasoby poznawcze, umożliwiają tym samym wykorzystanie ich do realizacji nowych zadań, poszukiwania odkryć w nowych rejonach rzeczywistości. Są konieczne nie tylko do przeżycia, lecz także niezbędne do rozwoju cywilizacji i kultury oraz do funkcjonowania w niej.

Mogą jednak stać się również przekleństwem, oddzielającym nas od rzeczywistości i utrzymującym złudny obraz świata. Gdzie leży granica? I jak ją rozpoznawać?

Jednym z podstawowych sygnałów wskazujących, że potrzeba nam przemiany umysłu, jest nasza reakcja na to, co zaskakujące, niezgodne z naszymi oczekiwaniami, burzące nasze plany: gdy pojawia się w nas w takiej sytuacji szok, złość albo niepewność i strach.

Absolutna nowość Boga

Schematy i nawyki mogą być pożyteczne także w sferze, którą chrześcijanie nazwaliby „stworzeniem”. To jej właśnie dotyczy obserwacja Koheleta, który pisał: „To, co jest, już było, a to, co ma być kiedyś, już jest; Bóg przywraca to, co przeminęło” (Koh 3, 15).

Jednak o sobie samym Bóg mówi inaczej: „Ja jestem Alfa i Omega, Początek / Źródło / Zasada i Koniec / Cel / Spełnienie, Bóg, który jest, który był, Przychodzący” (Ap 1, 8). Jeśli zaś Bóg jest absolutnie Przychodzącym, to schematy, automatyzmy i nawyki muszą ostatecznie być porzucone w procesie poznania boskiej Rzeczywistości. Także w rozpoznaniu Jego działania i w doświadczeniu tego aspektu świata, który to działanie i obecność mógłby objawić. Bóg bowiem nie tylko nazywa siebie Przychodzącym, ale mówi też: „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21, 5b).

Już w Pierwszym Testamencie można dostrzec objawienie zawsze nowej obecności i działania JHWH – to, że jest Bogiem przychodzącym i przynoszącym ze sobą absolutnie nową rzeczywistość. Można w Biblii przeczytać, że rozpamiętywanie przeszłości i przywiązanie do niej może przeszkodzić w rozpoznaniu Jego nadchodzącej Obecności. Oto Izajasz, najbardziej adwentowy prorok Izraela, głosi: „Tak mówi Pan, / który otworzył drogę przez morze / i ścieżkę przez potężne wody; / który wiódł na wyprawę wozy i konie, / także i potężne wojsko; / upadli, już nie powstaną, / zgaśli, jak knotek zostali zdmuchnięci. / Nie wspominajcie wydarzeń minionych, / nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. / Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: / pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?” (Iz 43, 16-19).

Warto sobie uświadomić, że w powyższym fragmencie prorockie słowo kwestionuje fundamentalną praktykę Izraela, w najbardziej uroczysty sposób powtarzaną podczas świętowania Paschy: wspominanie wyjścia z Egiptu. Pierwsze wersy cytowanej wyżej wypowiedzi wyraźnie bowiem wskazują, że właśnie ta historia – konstytutywna przecież dla Izraela – jest określana jako wydarzenia minione, których już nie należy wspominać. Zamiast wspominania trzeba – mówi Bóg przez proroka – skoncentrować uwagę na czymś zupełnie nowym, o nie mniejszym religijnym znaczeniu niż wyzwolenie z Egiptu, synajskie objawienie i wprowadzenie do ziemi obiecanej – czymś, co właśnie teraz się pojawia.

Także mistrzowie duchowości chrześcijańskiej znali wagę wspomnianych wyżej biblijnych motywów. Mistrz Eckhart powiada, że wszyscy ludzie, nawet tak dobrzy, że swoje „uczynki spełniają tylko ze względu na Boga i nie szukają w nich swego”, którzy „są jednak przywiązani do własnego ja, do czasu i liczby, do »przed« i »po«”, w tym swoim działaniu „natrafiają na przeszkody w dążeniu do osiągnięcia najwyższej Prawdy”.

Dlatego też ów średniowieczny dominikanin wskazuje, że ci, którzy chcą przebić się przez powierzchnię rzeczywistości i dotrzeć do ukrytego w niej Boga, „powinni być tak wyzuci i wolni, jak wyzuty i wolny jest Pan nasz, Jezus Chrystus”, który „nieprzerwanie i poza czasem, ciągle na nowo, otrzymuje swój byt od swego niebieskiego Ojca, a w tej samej chwili nieustannie też się rodzi dla Ojcowskiego majestatu, w doskonały sposób, przez dziękczynne uwielbienie, równy Mu godnością”. Tak więc „taką samą postawę powinien przybierać człowiek, który chce się otworzyć na przyjęcie najwyższej Prawdy i w niej żyć, bez »przed« i »po«, bez żadnej przeszkody ze strony tych wszystkich uczynków i obrazów, które kiedyś miał, wyzuty i wolny, w owym »teraz« otrzymując ciągle na nowo Boży dar i z kolei rodząc go bez przeszkód w tym samym świetle, w Panu naszym, Jezusie Chrystusie, w dziękczynnym uwielbieniu”.

Inny wielki mistyk, Jan od Krzyża, z naciskiem podkreśla, że w trakcie modlitwy kontemplacyjnej pamięć „ma ogołocić się i opróżnić, (...) by stała się nagą i pustą, jak gdyby nic przez nią nie przeszło – w zupełnym zapomnieniu i zawieszeniu wszystkiego. To uwolnienie pamięci musi się odnosić do wszystkich form bez wyjątku. Inaczej nie będzie mogła zjednoczyć się z Bogiem. (...) Bóg bowiem nie podpada pod żadną formę ni żadne szczegółowe poznanie (...). Jeśli pamięć jest naprawdę zjednoczona z Bogiem, nie podpadając pod żadne formy i obrazy, jakie mogłaby uchwycić, jest sama bez formy i kształtu (...). Gdy działanie wyobraźni zniknie, pamięć zatapia się w najwyższym Dobru, w wielkim zapomnieniu – nie wie o niczym”.

Obaj mistycy zwracają tu uwagę, że wrażliwość na Boga jest powiązana z uwolnieniem świadomości od zgromadzonych w pamięci „obrazów” i form. W języku współczesnych badań nad świadomością oznacza to wyzwolenie się od wpływu nabytych schematów poznawczych, a więc z brakiem zdeterminowania aktualnego doświadczenia przez przeszłość.

Proces wyzwolenia

Doświadczenie pokoleń chrześcijan podążających duchową ścieżką jest zgodne z rezultatami współczesnych badań – wyzwolenie takie trzeba traktować raczej jako zawsze niedokończony proces. Wymaga on wytężonego wysiłku i wspierany jest przez wypracowane praktyki duchowe.

Podstawą jest tu pokora rozumiana jako samopoznanie i gotowość do zakwestionowania pozytywnej samooceny, a nawet wszystkiego, co uznajemy za własną tożsamość. Bez pokory nie można na przykład przezwyciężyć negatywnych efektów dysonansu poznawczego, nie da się więc przyjmować Boga, jaki jest, zamiast tworzyć sobie Jego obrazy – dobrze służące obronie własnego „ego”.

Konieczne jest także uświadomienie sobie, iż wszystkie nasze religijne schematy – obrazy Boga i koncepcje Jego obecności oraz działania w naszym życiu – są tylko naszym, koniecznym w pewnym momencie do wyrzucenia balastem, „słomą”, jak stwierdził św. Tomasz z Akwinu. Tym, co naprawdę potrzebne, jest wiara rozumiana jako czysta otwartość w całkowitej ciemności. Owszem, nabyte podczas religijnego wychowania i na skutek doświadczeń życiowych obrazy, doktrynalne pojęcia i teorie, a także wspomnienia dotychczasowych religijnych przeżyć będą powracać do nas w każdym czasie, w którym będziemy próbowali trwać w wierze ciemnej, nagiej, otwartej na absolutną, nigdy dotąd nie spotkaną boską Nowość. Nie pozostanie wówczas nic innego, jak potraktować ów strumień bodźców niczym efemeryczny szum, ważny tak samo jak dochodzące zza okna odgłosy ruchu ulicznego.

Tu jednak czyha na nas inna trudność. Przyzwyczajenie zrodzone w przeszłości jest powiązane z naszym układem nagrody – ukształtowanym wzorcem tego, co sprawia nam przyjemność, satysfakcję i radość. Boska Nowość przychodząca w naszej ciemnej wierze, nie będąc niczym, co znane, nie ma z tamtym nic wspólnego. Gdy zejdziemy pod powierzchnię przepływających przez nas form i obrazów, czeka nas cisza, która – jak ostrzega św. Jan Klimak – „przytłacza niedoświadczonych”. Nie ma w niej bowiem niczego, co może służyć potrzebie ekscytacji, być środkiem jakiegokolwiek pozytywnego pobudzenia. Trwając w ciemnej wierze, możemy więc popaść w stan, przed którym przestrzega Izajasz: „Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu!” (Iz 43, 22).

Prorok mówi tu o nudzie, w tradycji chrześcijańskiej duchowości stan ów nazwano acedią, owym „demonem południa”, który przybywa, gdy znużeni otaczającą rzeczywistością mamy poczucie, że nic się nie dzieje, że koniecznie trzeba coś zmienić; gdy pojawia się przemożna pokusa poszukiwania nowych bodźców, wyraźnie odmiennych od tego, co – jak się zdaje – monotonnie trwa ciągle i ciągle to samo. Jeden z najbardziej przenikliwych znawców acedii, ojciec pustyni Ewagriusz, opisując człowieka opanowanego przez tę słabość przedstawia mnicha, który wypatruje gości, nie może usiedzieć w celi, miota się, wynajduje powody, by odwiedzać innych pustelników.

Opanowanie przez acedię, mówi Ewagriusz, to „osłabienie duszy” – brak wytrwałości. Otwartość na cichą, ciemną boską Nowość wymaga wytrwałego skupienia, bo tylko „ten, kto posiadł wytrwałość, zawsze przebywa w pokoju”. Spokojna otwartość, skupiona na boskiej, niezmiennie nowej Obecności, pozwala też prowadzić powszednią egzystencję pośrodku stwarzanego wciąż na nowo świata, ale w pełnej wolności i równowadze pomiędzy korzystaniem z koniecznych do codziennego życia automatyzmów i schematów a świeżym zachwytem dziecka, dla którego wszystko dzieje się po raz pierwszy w życiu.

Zaczynamy adwent. ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Filozof i teolog, publicysta, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, kierownik Katedry Filozofii Współczesnej w Akademii Ignatianum w Krakowie. Nauczyciel mindfulness, trener umiejętności DBT®. Prowadzi też indywidualne sesje dialogu filozoficznego.

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2018