Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zawsze jest pierwszy raz

Zawsze jest pierwszy raz

26.11.2018
Czyta się kilka minut
Wchodzimy w okres, w którym zostaniemy skonfrontowani z Bożym Źródłem naszego istnienia. To adwent, czyli oczekiwanie Przyjścia.
Roraty w parafii pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej w Szopienicach. Katowice, 2010 r. MICHAŁ ŁUCZAK DLA „TP”
J

Jedziemy samochodem dobrze znaną trasą, na przykład do rodziny mieszkającej w innym mieście, rozmawiamy o planach na wakacje („Może by tak... A może by jednak... Znowu tam? A nie lepiej...”). Chwila nieuwagi, ktoś nagle wyjeżdża z podporządkowanej i... rozbity samochód, nici z rodzinnego spotkania i trzeba zmienić wakacyjne plany!

Nawet jeśli nikt nie odniósł obrażeń, jesteśmy po takim wydarzeniu zszokowani. Ale przecież nie stało się nic nadzwyczajnego. Nadeszła nowa rzeczywistość, jak zwykle, jak w każdym momencie – tylko tym razem na tyle brutalnie niepodobna do naszych oczekiwań i naszego obrazu świata, że nie mogliśmy przeoczyć jej nowości.

Ujawniła się fundamentalna prawda: rzeczywistość, w której jesteśmy zanurzeni, nie trwa, ale przemija. Przemija – czyli w każdym momencie, wciąż nowa nadchodzi. Wiele jednak wskazuje, że nasza otwartość na jej nadejście jest...

15797

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

wstawało się w niemal w środku zimowej nocy, bo po piątej rano to noc dla dziecka, a zaczynało się w kościele o szóstej - mrozy bywały solidne, czasem przez ten mroczny, skrzypiący pod nogami mróz szło się z lampionami skleconymi z bristolu - przy wejściu ministranci rozdawali na obyczajnym, szarym papierze drukowane obrazeczki przedstawiające postaci świętych, nieraz zupełnie nieznanych - te obrazki to były kolekcje cenne jak etykietki z serków topionych albo nawet zapałczane - w kościele też zimno i ciemno, spod wysokiego sufitu XVIII-wiecznego baroku zwisały na długich sznurach stare, przedwojenne, a może nawet poaustriackie "pająki" z powkręcanymi lichymi żarówkami, atmosfera była dość ponura i co tu dużo mówić mało metafizyczna - kościół był jeszcze nieodnowiony i jedynym ciekawym zajęciem było wyławianie z mroku fragmentów kolorowych fresków, bogatych jak w Kaplicy Sykstyńskiej, pociemniałych od starości - za parę lat młody proboszcz [dziś dzięki niemu miasteczko szczyci się czerwoną kropką na "mapie kościelnej pedofilii"] zrobił w kościele porządek, pająki zamienił na kule z kryształowych płatków, freski zniknęły pod tandetną i prymitywną malaturą - ale ściany pojaśniały, pojawiło się mnóstwo złota, nawet grzejniki gazowe pod ścianą itede - wspominam te roraty z pewnym sentymentem, bo jednak kiedy się po nich wracało do domu, to człowiek był naprawdę szczęśliwy, że w końcu ma to za sobą

Nie spotkałeś Boga. Po prostu nie miałeś na to czasu.

i Bóg mu zapłać - ale co do tego kto spotkał i kogo, a kto nie i dlaczego to na Pana miejscu bym się nie wymądrzał, bo to czcza fanfaronada jest

Pod wrażeniem. Dziękuję! Jedno pytanie mnie drąży. Czy będąc cały czas w tym samym otoczeniu, na przykład w pustelni można być otwartym na Nowe? Czy jednak potrzebujemy tych szoków? Rozumiem, że poszukiwanie bodźców jest pułapką demona acedii, ale czy ich całkowite wyrzeczenie się nie jest taką samą pułapką?

Otwarcie na Nowe w sensie duchowego czuwania nie ma zbyt wiele wspólnego z nowymi doświadczeniami zewnętrznego świata. W pismach Ojców Pustyni można spotkać zalecenia, by w przypadku wielkich trudności mnich po prostu wytrwał w celi, nawet nie modląc się ani przez chwilę. Z jakiegoś powodu kluczowe było opieranie się pokusie zewnętrznych nowości.

.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]