Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zawody z historią

Zawody z historią

27.04.2015
Czyta się kilka minut
Bartoszewski zamienił fenomenalną pamięć w gigantyczny serwer historii XX wieku. Ale sam był uosobieniem kipiącej teraźniejszości.
Władysław Bartoszewski, 7 lutego 2011 r. Fot. Ryszard Waniek / FOTORZEPA / FORUM
L

Lato 1942 r. Do mieszkania na Żoliborzu puka dwudziestokilkuletni mężczyzna. Sprężysty krok, wyprostowany jak struna, rozkazujący ton. To musi być przedwojenny oficer. Nie chce usiąść przy stole. Siada na parapecie, żeby z okna cały czas obserwować, co dzieje się na ulicy Słowackiego.
Jego rozmówca jest chudy jak przecinek. Nosi okulary z okrągłymi szkłami. Szybko i precyzyjnie odpowiada na pytania o rozplanowanie obozu Auschwitz. To ważny test. Potwierdzi, że chłopakowi można zaufać i dopuścić do konspiracyjnych tajemnic.
Ten starszy to Jan Karski. Emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego, szykujący się do przerzutu do Londynu. Urodził się 24 kwietnia 1914 r.
Ten młodszy umrze 24 kwietnia 2015 r. Dokładnie w setną rocznicę początku rzezi Ormian, pierwszego z serii ludobójstw w koszmarnym XX wieku. Ludobójstwa, o którym wielu wciąż nie chce pamiętać. To Władysław...

21989

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pogrzeb ma to do siebie, że nieboszczyk leży sobie spokojnie w trumnie i nic nie mówi ( coś o tym wiem, bo sam nie raz ustawiałem katafalk ), a wokół gromadzą się ludzie ( oni są zazwyczaj bardziej widoczni od zmarłego ). Gdy tak patrzyłem na miłujących przyzwoitość licznych przedstawicieli naszych władz na uroczystościach pogrzebowych pana profesora to serce mi rosło. Wysoką klasę zaprezentowali także dziennikarze Telewizji Polskiej. Bezpośrednia, wielogodzinna transmisja z katedry i cmentarza miała miejsce równolegle w TVP1, TVP Info oraz TVP Polonia. Tak aby nikt nie przegapił. Dziś miała się odbyć w TVP1 debata prezydencka ( tak stoi w gazecie ). Okazuje się jednak, że TVP postanowiło przerzucić debatę do programu drugiego. Jasne. Po co się gapić w telewizor skoro na ekranie nie ma pana prezydenta ? A co zrobić z takimi co to bardziej chcą patrzeć na panią Ogórek, a nawet jej posłuchać ? Ciekawie w TVP o profesorze Bartoszewskim mówił profesor Śpiewak ( ten sam co to go Tomasz Lis pozwał do sądu za to, że został oskarżony przez pana Śpiewaka o uprawianie antysemityzmu w Newsweeku ). Podobne treści znajduję u pana Zająca. w wypowiedziach obu panów pojawia się ksiądz Jan Zieja. Warto o nim kiedyś więcej napisać. I o profesorze Bartoszewskim oczywiście też. Słucham ostatnich wypowiedzi pana Śpiewaka i tak sobie myślę, że szczera religijność wymusza prawdziwą przyzwoitość.

Debata jednak w Jedynce. Cieszę się, że pani Magdalena Ogórek także przystąpi do walki i otrzyma premię za odwagę.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]