W tekście Jacka Maja zabrakło pewnego pytania: skoro oburza nas możliwość finansowania budowy Świątyni Opatrzności Bożej przez budżet państwa, co będzie dalej z tym przedsięwzięciem? Czy mamy zaniechać jego kontynuacji i poczekać do lepszych czasów, kiedy będziemy dość zamożni, by zbierając datki, dokończyć budowę kościoła-wotum? A może w ogóle powinniśmy zarzucić ten pomysł? Przypomnijmy więc, że decyzja o budowie Świątyni była nie tylko przejawem naszej, katolików, pobożności, czy chęci realizacji ambicji przez hierarchów i polityków. To jest przede wszystkim "wotum narodu za wydobycie Polski spod przemocy obcej", jak stanowiła uchwała sejmowa z 1791 r. Kamień węgielny pod realizację pierwszego projektu (autorstwa Jakuba Kubickiego, budowniczego Belwederu) położono na Skarpie Łazienkowskiej w pierwszą rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja i już miesiąc później musiano budowę przerwać. Do projektu wrócono dopiero w 1930 r., kiedy ogłoszono drugi konkurs; realizację wybranego projektu, autorstwa Bohdana Pniewskiego, uniemożliwił wybuch wojny. W 2000 r. przystąpiliśmy do realizacji obietnicy po raz trzeci.
Chyba nigdy czasy nie sprzyjają w wystarczającym stopniu realizacji trudnych projektów. Dołóżmy więc starań, by obietnicy złożonej przez przodków, dotrzymać.
KRYSTYNA PROMNICKA
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
W naszym serwisie nie ma jeszcze innych artykułów tego autora.














