Ponad sto osób aresztowano po tym, jak demonstranci starli się z policją w centrum Londynu w pobliżu siedziby premiera na Downing Street. W Hartlepool do aresztu trafiło osiem osób – tam rannych zostało też kilku policjantów i podpalono radiowóz. Niespokojnie było także w Aldershot i Manchesterze. To bilans jednego tylko środowego wieczoru, 30 lipca. Dzień wcześniej do zamieszek na jeszcze większą skalę doszło w Southport, gdzie zaatakowano najpierw miejscowy meczet, a później policjantów. Policja uważa, że stoją za tym członkowie skrajnie prawicowej organizacji English Defence League (EDL).
U źródeł tych wydarzeń są fałszywe informacje, rozpowszechniane w mediach społecznościowych po tym, jak nożownik zaatakował dzieci, uczestniczące w warsztatach tanecznych w Southport. Śmierć dzieci i tragedia ich bliskich została wykorzystana do siania zamętu, wzmacniania podziałów, aktów przemocy i wandalizmu.
Southport: w czyim imieniu
Southport to niespełna 100-tysięczne miasto na północno-zachodnim wybrzeżu Anglii. Kiedyś bardzo popularny wakacyjny kurort, nadal zabiega o turystów. Organizowane są tam masowe imprezy, w tym największa w Wielkiej Brytanii wystawa ogrodnicza Southport Flower Show. Jest nadmorska promenada i inne turystyczne atrakcje. Nie ma napięć na tle religijnym czy etnicznym. Stąd może tak wielkim szokiem dla społeczności miasta były zamieszki, do których doszło tam we wtorek. Nie uczestniczyli w nich zresztą ludzie z Southport, ale zwołani poprzez media społecznościowe radykalni przeciwnicy imigracji.
Kiedy mieszkańcy rozchodzili się po żałobnym czuwaniu, upamiętniającym ofiary nożownika, ekstremiści kierowali się pod miejscowy meczet – powodem był fake news, że napastnikiem odpowiedzialnym za śmierć dzieci jest muzułmanin, nielegalny imigrant, czekający na azyl. Podano nawet jego rzekome nazwisko. „Czyje ulice? Nasze ulice!” – krzyczeli protestujący. Podpalali przy tym kosze na śmieci, obrzucali cegłami i butelkami policję (rannych zostało ok. 40 policjantów), wypuszczali race. Splądrowano jeden ze sklepów, niszczono samochody. To wszystko pod hasłem „Chrońmy nasze dzieci”.
„Dlaczego niszczą nasze miasto? Czym na to zasłużyliśmy?” – mówiła dziennikarzowi „Guardiana” jedna z mieszkanek Southport – „Straciliśmy nasze dzieci. Nasza społeczność jest w żałobie. Jakim prawem przyjeżdżają do naszego miasta i robią coś takiego?”.
Southport: co wiemy
17-letni zamaskowany napastnik wszedł w poniedziałek 29 lipca do budynku i zaatakował dziewczynki biorące udział w zajęciach tanecznych. Trzy z nich: sześcio- , siedmio- i dziewięciolatka zginęły. Dziesięć innych osób – ośmioro dzieci i dwoje dorosłych, próbujących je chronić – jest w szpitalu w stanie w ciężkim lub krytycznym. Wśród nich jest prowadząca warsztaty Leanne Lucas, która zasłoniła dzieci własnym ciałem.
Początkowo dane napastnika nie mogły zostać ujawnione ze względu na jego wiek – najpierw zgodę musiał wydać sąd. Teraz wiadomo, że nazywa się Axel Rudakubana, urodził się w Cardiff w 2006 roku, a od ponad 10 lat mieszkał z rodzicami w pobliżu Southport. Według dziennika „The Times” jego rodzice przybyli do Wielkiej Brytanii z Rwandy, a on sam opisywany jest przez sąsiadów jako bardzo cichy, spokojny chłopiec. Nie wiadomo, dlaczego dopuścił się ataku – policja nie podała żadnych informacji wskazujących na motywy jego działania.
17-latkowi zostały przedstawione zarzuty morderstwa, usiłowania morderstwa oraz posiadania niebezpiecznej broni.
Odpowiedzialność
Tragedia w Southport wstrząsnęła nie tylko miastem, ale całym krajem. Jednocześnie wyraźnie pokazała, jak niebezpieczna może być dezinformacja i jak łatwo zmanipulować ludzi – w tej chwili analizowane są źródła fake newsów (w tym frazy „muzułmański imigrant” w odniesieniu do napastnika), także te zagraniczne (jedno z kont w przeszłości publikowało treści z Rosji i po rosyjsku).
Osobną sprawą jest odpowiedzialność polityków za słowa. Szef antyimigracyjnej partii Reform UK Nigel Farage, któremu udało się wejść do parlamentu po wyborach na początku lipca, znany jest z kontrowersyjnych, populistycznych opinii. Po tragedii w Southport zastanawiał się „czy ukrywana jest przed nami prawda”, co mogło wzmocnić teorie spiskowe dotyczące ataku. Farage nie skorzystał z możliwości zadania tego i innych pytań w parlamencie podczas debaty w sprawie wydarzeń w Southport – zamiast tego wybrał media społecznościowe.
Nie jest on jedynym brytyjskim politykiem wykorzystującym problem imigracji dla własnych celów. Z polaryzujących wypowiedzi słynie też m.in. była minister spraw wewnętrznych z Partii Konserwatywnej Suella Braverman. Na marginesie – jej rodzice również byli imigrantami.
Meczet
W zaatakowanym przez ekstremistów meczecie w Southport był imam Ibrahim Hussein i kilku wiernych. Wnętrze wypełniał dym z wrzucanych przez okna rac. Imam mówił, że najbardziej bał się podpalenia świątyni i że wszyscy obecni w środku spłoną żywcem.
Następnego dnia przed meczetem zobaczył kwiaty. Ludzie przynosili też słodycze i inne podarunki. Kilku mężczyzn skrzyknęło się i w ciągu kilku godzin odbudowali zniszczone przez ekstremistów ceglane ogrodzenie meczetu. Inni mieszkańcy ruszyli na ulice ze szczotkami i miotłami, by uprzątnąć szkło, kamienie i śmieci – dzień po zamieszkach okolica wyglądała jak strefa wojenna.
„Tacy właśnie są ludzie z Southport” – mówił Hussein – „Są wspaniali. Wspierają nas a my ich, kochamy się nawzajem. Żyliśmy w harmonii przez 30 lat i to się nie zmieni tylko dlatego, że kilku idiotów napisało coś w mediach społecznościowych”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















