Tragedia dzieci po masakrze w Southport skradziona przez polityków

W Wielkiej Brytanii protesty zwoływane przez skrajną prawicę i radykalnych przeciwników imigracji zamieniły się w brutalne starcia z policją i kontrdemonstrantami.

z Wielkiej Brytanii
Czyta się kilka minut
Protest skrajnej prawicy po tragedii w Southpark, Manchaster, 3 sierpnia 2024 r. // Fot. Christopher Furlong / Getty Images
Protest skrajnej prawicy po tragedii w Southpark, Manchaster, 3 sierpnia 2024 r. // Fot. Christopher Furlong / Getty Images

Sunderland, Bristol, Blackpool, Middlesbrough, Belfast, Tamworth – to tylko niektóre z miast, w których w minionych dniach doszło do zamieszek. W Liverpoolu podpalono bibliotekę, w Rotherham próbowano wedrzeć się do hotelu, w którym kwaterowano azylantów. W wielu miejscach splądrowano sklepy. Zastraszani byli mieszkańcy należący do mniejszości etnicznych. Można się zastanawiać, co przemoc, kradzieże i akty wandalizmu mają wspólnego z tragiczną śmiercią trzech dziewczynek w Southport, które zginęły zaatakowane 29 lipca przez 17-letniego nożownika Axela Rudakubanę.

Premier Keir Starmer zdecydowanie o protestach

To właśnie od tego wstrząsającego wydarzenia rozpoczęły się uliczne protesty, a raczej od rozpowszechniania w mediach społecznościowych nieprawdziwych informacji, jakoby napastnik był muzułmaninem i nielegalnym imigrantem (tymczasem Rudakubana urodził się w Cardiff, jego rodzice pochodzą z Rwandy). Źródła tej dezinformacji, a także sposób, w jaki była masowo powielana, są wciąż analizowane.

 

Wydarzenia ostatnich dni są poważnym testem dla nowego brytyjskiego premiera. Keir Starmer zapewnił, że „zrobi wszystko, co konieczne, by postawić bandytów przed wymiarem sprawiedliwości”. Podkreślił też, że „brutalny tłum nie reprezentuje naszego kraju”, w którym wszyscy obywatele mają prawo czuć się bezpiecznie.

Przyczyny zamieszek w Wielkiej Brytanii

Opanowanie sytuacji na ulicach jest jednak tylko jednym z zadań, tym najpilniejszym. Kolejnym powinno być zastanowienie się, jak to w ogóle możliwe, że w wielokulturowej od pokoleń Wielkiej Brytanii dochodzi do takiego wybuchu agresji i gniewu? I jaką rolę odegrała w tym antagonizująca retoryka części polityków? Emocje i podziały nie pojawiły się z dnia na dzień i szybko też nie znikną. O wyzwaniach, jakie przynosi rosnąca w ostatnich latach na Wyspach imigracja można przecież rozmawiać, nie używając polaryzującego i dehumanizującego języka.

W tym wszystkim tragedia zaatakowanych w Southport dzieci i ich bliskich coraz bardziej spychana jest na drugi plan. Tamtejsza społeczność jednoczy się i próbuje poradzić sobie z traumą, jakiej doznała. Podpalanie samochodów i rozbijanie witryn sklepów w tym nie pomaga.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Skradziona tragedia