Zakazane zostało

Mój drogi Piołunie, minione święta uważam za generalnie udane.
Czyta się kilka minut

Zgodnie z planem zepsuliśmy nieco kazań, mieszając pierwszorzędne z trzeciorzędnym, Boskie z cesarskim i mądre z głupim. Sam słyszałem jedną szczególnie inspirującą homilię: ksiądz nie wykazał większego zainteresowania narodzeniem Nieprzyjaciela, ale z aktorskim zacięciem grzmiał, że są dziś i tacy wszetecznicy, co w święta wyjeżdżają do różnych spa. To zresztą jedna z moich ulubionych scen: kaznodzieja gromi tych, co przyszli na mszę – za to, że ludzie nie chodzą do kościoła.

Przed nami już nowy, jeszcze mroczniejszy rok. Ziarna nienawiści padły w tym nadwiślańskim kraju na urodzajny grunt i wkrótce przyniosą sześćdziesięciokrotny, może i stukrotny plon. A statystyki są w piekle nie bez znaczenia. U nas od zawsze panował ład korporacyjny.

Cieszy mnie również Twe zainteresowanie wątkiem poruszonym w moim poprzednim liście, a mianowicie krótkim wykładem, jak subtelnie manipulować nauczaniem Kościoła. Teraz na masową skalę nie przejdą już, niestety, poglądy, które niegdyś potrafiliśmy szerzyć jako arcychrześcijańskie. Z łezką w oku wspominam czasy, gdy osiem wieków temu siadywałem pod murami Konstantynopola. Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku przysłuchiwałem się, jak świątobliwi biskupi i zakonnicy zagrzewali krzyżowców do szturmu na stolicę Bizancjum, tłumacząc, że ci schizmatycy są gorsi nawet od Żydów.

Dziś aż tak łatwo nie jest. Namówić pacjenta do mordu w imię Nieprzyjaciela? To rzadkość, nie reguła. Papież płodzący dzieci i wykańczający swoich oponentów? Od setek lat nie udało się powtórzyć równie spektakularnego sukcesu. Ale to oczywiście nie znaczy, że wszystko stracone. Wystarczy sięgnąć po nowocześniejsze metody i sprytniejszy kamuflaż. Drogi Piołunie, oto jeszcze jedna taktyka, którą podsuwam Ci do wykorzystania. A że wszystko już było, wszystko już dawno wymyślił Szatan, nasz mroczny Ojciec – odwołam się do zamierzchłego, ale jakże aktualnego przykładu.

Pamiętasz pierwsze kuszenie? To było mistrzostwo w każdym calu. Długo by rozwodzić się nad kunsztem Węża i głupotą tych, co dali się zwieść. I to za takie – nie przymierzając – małpy na dwóch nogach szalony Cieśla dał się zamęczyć na śmierć. Cóż... Jego cyrk, Jego małpy...

Ale nie o tym mowa. Teraz zwrócić powinieneś uwagę na pozornie mało istotny detal. Na to, co Nieprzyjaciel ogłosił w Edenie człowiekowi, swemu wybitnie nieudanemu dziełu: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”. A jakimi słowy Wąż zwrócił się do kobiety? Otóż spytał: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?”.

Genialne. Po prostu genialne. Nieprzyjaciel daje wszystko, a zakazuje tylko jednego – na dodatek czarno na białym wyjaśniając, dlaczego tak czyni. Ale Wąż przeinacza Jego słowa. Sugeruje, że wszystko jest zabronione. Tym samym kieruje uwagę pacjentki na fakt zakazu, a odwraca od nieskończonego bogactwa darów i możliwości. Zamiast korzystać z rozkoszy Ogrodu, człowiek popada w obsesję zakazanego owocu.

Tak właśnie należy przedstawiać Nieprzyjaciela, wiarę, Kościół i tym podobne bzdury. Niech wyobrażają sobie chrześcijanina jako człowieka, któremu przede wszystkim nie wolno. Zapewniam Cię, drogi Piołunie, wiara stanie się wtedy brzemieniem nie do uniesienia; Kościół – karną kompanią, a Nieprzyjaciel przypominać będzie sadystycznego kaprala.

W owocnym dziele zniekształcania obrazu Dobra znajdziesz bez liku sojuszników zarówno poza, jak też w samym Kościele. Ludzie uwielbiają nakładać ciężary na bliźnich, a potem jeszcze ich z tego rozliczać. Bez wysiłku wmówisz większości pacjentów, że istotą wiary jest skrupulatność w wypełnianiu prawa, a nie miłość. Łatwiej dokonywać rytualnych ablucji, niż podzielić się ostatnią kromką chleba. Bo prawdziwa miłość wymaga zaparcia się samego siebie, a wiara zredukowana do zakazów wymaga tylko nieco pruskiego drylu.

Jak mawiają ci, co przenikliwość potrafią połączyć ze szczyptą złośliwości: Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. A człowiek odpłacił Mu tym samym z nawiązką.


Twój kochający stryj Krętacz

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2013