Ząbek czosnku

Szczyt Unii Europejskiej był nieważny. Wygraliśmy. W związku z tą dość powszechnie głoszoną opinią musimy dziś zająć się zagadnieniami dotyczącymi szeroko pojętej medycyny i sportu.

13.03.2017

Czyta się kilka minut

Zważmy, że sport, z racji bezwzględnych parametrów, na których się opiera, daje najlepszy ogląd zjawiska, jakim jest wynik. Weźmy ostatnio rozegrany mecz piłkarski pomiędzy klubami z Barcelony i Paryża. W meczu tym padł wynik 6:1 dla Katalończyków. Przeanalizujemy teraz twórczo – opierając się na tutejszej optyce – zagadnienie następujące. Czy oto Barcelona mecz ów wygrała, czy raczej przegrała, oraz czy mecz był ważny, czy raczej nieważny? Mniejsza część naszych czytelników puknie się boleśnie w głowę na myśl, że w ogóle można w tej sprawie mieć jakiekolwiek wątpliwości. Zważmy jednak, że jesteśmy w Polsce, w jedynym kraju na świecie, gdzie pytania w takich sytuacjach padają, podobnie jak padają zdumiewające na nie odpowiedzi. Jest to okoliczność zupełnie kapitalna dla naszych rozważań, jest ona bowiem endemiczna.

Pójdźmy tym tropem. Gdyby – dajmy na to – w drużynie Lea Messiego grał piłkarz o nazwisku Tusk, to Barcelona wygrywając mecz, przegrałaby go z punktu widzenia tutejszych wrogów tego piłkarza w każdym sensie. Gdyby Tusk był Francuzem grającym w Barcelonie, klubie, który pokonał zespół francuski 6:1, a Francuzi byli nam podobni, winni byliby oni urządzić fetę pod wieżą Eiffla i witać swych piłkarzy kwiatami. Dlaczego tak się nie stało? Jest to do wytłumaczenia, gdy trzyma się w ręku argumenty racjonalnego analizowania rzeczywistości. Gdy jednak operuje się aparaturą silnie oderwaną, jest to niemożliwe.

Trzeba zatem zmienić oprzyrządowanie, by zrozumieć. Zmieńmy. Wcześniej jednak zadajmy pytanie: skąd wzięłoby się mniemanie, że Barcelona mecz wygrywając, przegrała? By nie używać wulgarniejszej formy, powiedzmy: „znikąd”. I jesteśmy w domu. Owo „znikąd” stało się, może nie dominującym, ale powszechnym tu źródłem dla prób argumentowania i dowodzenia. Zauważyć to można łacno głównie w dziedzinach pozornie mniej niźli sport odpornych na absurd. Weźmy medycynę czy odżywianie. Tamże takoż znikąd pojawiają się co rusz tego typu koncepcje i bardzo podobnie jest w polityce. Dlaczego w owym znikąd trwa taka siła? Z wiary. Mozoły obliczeń kwadratu przeciwprostokątnej zawsze przegrają z wiarą, jeżeli tylko przyjdzie ludziom wierzyć, że takie obliczenia mogą być dziełem szatana. Trudy uczenia się arytmetyki, geometrii, chemii czy przyswajania zasad higieny osobistej bądź dyscypliny umysłowej zawsze padną trupem w pojedynku z powabem sądzenia pierwszego z brzegu znachora. Czy ktoś widział kiedyś bakterię? Widział ktoś wirusa? Nikt. Co leczy wszystkie choroby? Ząbek czosnku i sok z cebuli. Od czasu jakowegoś te preparaty stosowane są wszędy. I dosłownie, i w przenośni. Słyszał ktoś z państwa – to wtręt – bombastyczne zapowiedzi polskiego rządu na temat budowy polskiego samochodu elektrycznego? Od czego zaczniemy auta te tworzyć? To jest informacja oficjalna – od projektowania karoserii. To daje mniej więcej obraz całości i jest, nie kryjmy, opinią na temat motoryzacji na poziomie siedmiolatka z kredką.

Mniemanie, że wydarzenia na ostatnim szczycie Unii Europejskiej były pasmem sukcesów polskiej polityki, to właśnie rozpaczliwe przyjmowanie soku z cebuli i pojadanie bólu ząbkiem czosnku podczas ataku ślepej kiszki. Pytanie, na które nie znamy na razie odpowiedzi, brzmi: kogo po tej terapii przestał boleć brzuch, kto zyskał olśniewające zdrowie i jasność widzenia? Kto umarł? No i: czy umrzyk ów, schodząc w męczarniach, wygrał, czy – do diaska – przegrał? ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Felietonista „Tygodnika Powszechnego”, pracuje w Instytucie Literackim w Paryżu.

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2017