Wyznania człowieka nieoburzonego

Otóż tak właśnie: jestem kompletnie nieoburzony.
Czyta się kilka minut

Wiadomość, że Elżbieta Janicka, slawistka z PAN i autorka głośnego „Festung Warschau”, postawiła hipotezę, że bohaterów „Kamieni na szaniec”, młodych konspiratorów z Szarych Szeregów – „Zośkę” i „Rudego” łączyła miłość homoseksualna, przyjąłem z takim samym wzruszeniem ramion jak sugestie, że gejami byli inni idole mojej młodości, Frodo Baggins i Sam Gamgee. Przyjrzałem się wątłemu materiałowi dowodowemu, machnąłem ręką i wróciłem do swoich zajęć w przekonaniu, że i tak zbyt wiele czasu przeznaczyłem na serfowanie po sieci. Kilka dni po pierwszej informacji na temat wywodów Janickiej pewnie bym już o niej nie pamiętał, gdyby nie awantura, która rozpętała się w najważniejszych polskich mediach. Jedni i drudzy zacierali ręce, że oto dostali nową amunicję: potwierdzenie lewicowych obsesji i prawicowego szaleństwa. „Janicka jest przejawem tendencji, aby wreszcie otwarcie powiedzieć Polakom, że muszą wyrzec się polskości” – czytałem komentarz Piotra Skwiecińskiego na portalu wpolityce.pl, rozmyślając, czy nie oburzyć się na fakt, że ceniony publicysta kaleczy tak niemiłosiernie ojczysty język.

Zostawmy jednak żarty i zadajmy parę prostych pytań. Jak traktować historyczne postaci pojawiające się na kartach tekstu prozatorskiego? Czy krytyk ma prawo do nowych odczytań utworu literackiego, nawet jeśli w imię ideologii radykalnie wypacza jego tezę? Czy ktoś owładnięty misją przywrócenia – należnej skądinąd – pamięci o polskich Żydach może dociekać przyczyn, dla których na kartach jednej z najważniejszych książek o okupacji Warszawy w zasadzie nie pojawia się tematyka żydowska? (Janicka stawiała tę sprawę już w „Festung Warschau”, ale książka była najwyraźniej za gruba, by zwrócić uwagę tuzów naszej publicystyki). Czy historyk może badać, jak zmieniały się kolejne wydania „Kamieni na szaniec”, pod kątem ingerencji cenzorskich? Czy ludzie broniący w innych kontekstach naszego prawa do prywatności nie ingerują nadmiernie w prywatność dwójki harcerzy sprzed 70 lat? I w końcu: czy gdyby „Zośka” i „Rudy” rzeczywiście byli gejami, ich bohaterstwo stałoby się w ten sposób mniejsze? Albo: czy paradygmat romantyczny stałby się wówczas akceptowalny dla lewicowej krytyki?

Udzielenie odpowiedzi na te wszystkie pytania wydaje mi się stosunkowo proste. Z Elżbietą Janicką można polemizować (jak zresztą robił to na łamach „TP” Piotr Kosiewski, albo jak teraz zrobił to Krzysztof Varga w „Gazecie Wyborczej”), można też puknąć się w czoło. Wznoszenie w związku z jej „odkryciami” stosów – już to dla niej i dla jej domniemanych sojuszników, już to dla jej najgwałtowniejszych krytyków, nie ma żadnego sensu. Obie strony wprost marzą o tym, by się na tych stosach sfotografować.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2013