Wycieczki osobiste

Przeprowadziłem badanie na grupie czytelników. Losowo wybranej - to znaczy: przypadkowej. Nie byli to bynajmniej moi czytelnicy, raczej ludzie, którzy w ogóle jeszcze coś czytają. Wynik badania mnie zmartwił, chociaż nie zaskoczył: kiedy zaczynasz pisać o biedach tego świata, zainteresowanie spada. Opcja na rzecz ubogich się nie opłaca. Owszem, ludzie generalnie są przeciw biedzie i za szczęściem, i generalnie z sympatią odnoszą się do tych, którzy chcą coś z tą biedą zrobić. Ale czytać wolą o czym innym. "Nie nudzi ci się - pytam kolegę - tak w kółko: Kaczyński, Tusk, Wałęsa, drugi Kaczyński, drugi Wałęsa, Kamiński, Chlebowski...?". Nie, nie nudzi mu się. Ale jakby miał poczytać o ludziach, którzy walczą o prawa człowieka w Chinach czy na Kubie, o tym, co się dzieje w Ruandzie kilkanaście lat po straszliwym ludobójstwie, albo choćby o kimś stąd, z Polski, komu życie się zapętliło i wyrzuciło go na margines - to dziękuje bardzo i przewraca stronę. Wszyscy dajemy pokojowego Nobla Obamie.
Czyta się kilka minut

Myślę, że z moimi felietonami jest podobnie: jak piszę o poezji albo o tym, jak w dzieciństwie jadłem jabłka na chlebie, to zawsze ktoś jakieś ciepłe słowo powie. A jak o sprawach społecznych, to - nie było tematu. Przyzwyczaiłem się.

Zwłaszcza że nie brakuje też powodów do optymizmu. Wprawdzie nie ma jeszcze ostatecznych danych dotyczących tegorocznej "jednoprocentówki", ale wstępne, które ogłoszono pod koniec września, są budujące: ponad dwa miliony podatników więcej zdecydowało się w tym roku skorzystać z odpisu na rzecz organizacji pożytku publicznego. W sumie - siedem milionów trzysta tysięcy obywateli! To jeszcze nie jest nawet jedna trzecia tych, którzy podatki płacą, ale mimo wszystko ta liczba robi wrażenie. Zwłaszcza jeśli się pamięta, że kilka lat temu zaczynaliśmy od... osiemdziesięciu tysięcy.

Celowo zapisuję te liczby słowami, a nie cyframi, żeby podkreślić, że stoją za nimi żywi ludzie. Może część z nich zdecydowała o przekazaniu jednego procenta, nie zastanawiając się specjalnie nad tym, co robią - ktoś ich namówił, w programie komputerowym, który wypełniał pity, była wpisana jakaś organizacja, albo mieli taki kaprys, żeby państwu oddać jak najmniej... Nie widzę nic złego w tym, by jeden procent stał się rutyną, odruchem, dobrym zwyczajem, tak jak dobrym zwyczajem jest zostawiać wolne nakrycie w wigilię czy mówić "dzień dobry" sąsiadowi. Społeczeństwa stają się silne nie tylko dzięki aktywności i zaangażowaniu jednostek, ale też dzięki dobrym zwyczajom pozostałych obywateli.

Słyszę niekiedy argument, że jednoprocentowe odpisy mogą stać się alibi dla ludzkich sumień: płacę podatki, część podatków przeznaczam "na miłosierdzie" - i na tym koniec, niech o resztę martwią się ci, którzy z moich podatków korzystają. Pewnie bywa i tak. Aktywność organizacji, które o jeden procent zabiegają, powoduje jednak, że wszyscy jesteśmy lepiej poinformowani, dostrzegamy takie obszary, których może wcześniej nie widzieliśmy. Jeden procent nie wspiera wyłącznie działań charytatywnych, także naukowe, kulturalne, edukacyjne. Za sprawą "kampanii jednoprocentowej" w mediach jest trochę więcej miejsca dla spraw, o których na co dzień mówi się za mało.

Przybywa nas, gdy się dzielimy. Żeby w to uwierzyć, potrzeba czasu. Mam wrażenie, że mimo wszystko czasu nie marnujemy. Jeżeli za czymś tęsknię, to za tym, żebyśmy nauczyli się też dzielić uwagą. Czasem ludzie potrzebują tylko jednego: żeby ktoś wysłuchał ich historii. Niech to będzie choćby jeden procent uwagi. Na początek tyle.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2009