„Wiele sygnałów” wskazuje, iż moskiewskie służby będą próbowały wpływać u nas na kampanię – ostrzega przewodniczący komisji służb specjalnych Marek Biernacki. Jednym z ich celów ma być prezydent Andrzej Duda.
Czego można się spodziewać? Spójrzmy, co się dzieje u naszych sąsiadów. Słowacy w przeddzień wyborów zobaczyli sfałszowane nagranie, na którym ówczesny premier Michal Šimečka opowiadał, że jego partia kupowała głosy. I drugie, z zapowiedzią drastycznych podwyżek cen piwa. Rumuni doświadczyli propagandowego blitzkriegu: dzięki 130 influencerom i 25 tys. powtarzającym ich przekazy kontom na TikToku, w dwa tygodnie Călin Georgescu z szerzej nieznanego kandydata stał się zwycięzcą pierwszej (potem unieważnionej) tury wyborów. Firma-krzak z RPA miała za to zapłacić zaledwie milion euro. Mołdawia przeżyła szturm rosyjskiej propagandy i bezczelne kupowanie głosów (płacił prorosyjski oligarcha Ilan Şor) oraz brutalny cyberatak w dniu wyborów.
Rosjanie dopracowują metody, a w centrum ich operacji znajdą się nasze polsko-polskie awantury. „Oni nie generują nowych pomysłów. To będą działania, które będą się wpisywać w polską grę polityczną” – stwierdził Biernacki w Polsacie.
Infrastrukturę już mają. Na początku marca organizacja Insight News Media opisała działającą w Polsce sieć portali rozsiewających rosyjską propagandę, m.in. szczujących na Ukrainę i Ukraińców, straszących migrantami i Unią. Często są to treści słowo w słowo tłumaczone ze Sputnika czy RT.
Ataków można się też spodziewać w realu. Od podobnych do zeszłorocznych podpaleń, po puszczenie na naszą granicę migrantów w celu podgrzewania strachu i nieufności. To rosyjska specjalność.
Już w styczniu wicepremier Krzysztof Gawkowski zapowiedział stworzenie „parasola ochronnego” nad wyborami. Niedługo przekonamy się, czy parasol nie przecieka.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















