To się czasami daje wyczuć: suma małych rozczarowań, irytacji i nie do końca zdefiniowanych frustracji, połączonych z monotonią i może nawet płytkością codzienności. Niby nic konkretnego, nie ma jednoznacznej przyczyny, ale powszechne niezadowolenie się w końcu skrapla i nie sposób mu zaprzeczyć.
Atmosfera jest, najogólniej mówiąc, na anty. Prezydentem zostanie jeden z dwójki kandydatów, którzy nawet wśród własnego zasadniczego elektoratu budzą uczucia mieszane. Motywacja do głosowania to przede wszystkim to, żeby przegrał ten drugi.
Nawet krótki rajd po rozmaitych przestrzeniach wypowiedzi ludzkiej pozwala dojść do wniosku, że duża część wyborców oddała głosy po to, żeby po prostu wyrazić swoje niezadowolenie. Wcale niemało wahało się między kandydatami o programach radykalnie różnych, ale jakoś identyfikujących bolączki, subiektywne czy nie, spadające na jedną i tę samą głowę, np. prowadzisz swoją firmę i narzekasz na ZUS i podatki, ale też spodziewasz się, że władze zagwarantują regularny i niedrogi pociąg w twojej miejscowości.
Przeciętny człowiek miewa bowiem często, i jest do tego absolutnie uprawniony, przekonania wycinkowe, niespójne i łączące ogień z wodą, za to rzadko kiedy poczuwa się do pełnej lojalności wobec jakiejś frakcji. Po pierwszej turze wyborów prezydenckich ekspresowo zareagował raper Słoń, wypuszczając utwór, którym trafił w to uczucie niesprecyzowanego, ale wyraźnego rozgoryczenia, a tych, którzy „mają monopol na prawdę”, łagodnie mówiąc, wyprosił ze swojego otoczenia.
Najbardziej znamienny sondaż wskazuje nie na konkretnego kandydata, a na fakt, że większość głosujących nie wierzy w realizację wyborczych obietnic i liczy się z tym, że bierze udział w mało wiarygodnym przedstawieniu. Nasze społeczeństwo ma tendencję do umiarkowanego zaufania wobec klasy politycznej i nie przejawia wobec niej entuzjazmu – zawsze uważałam tę rezerwę za wyraz zbiorowego rozsądku. Ale też coś, co dało się wyczuć ponad całą pierwszą turą, to niechęć do bycia na tak, do budowania, do dostrzeżenia zmiany na lepsze.
Teraz, i było to słychać w programach, chodzi o to, żeby skończyć, powstrzymać, zdemontować, zablokować, zabronić, uniemożliwić, rozpędzić na cztery wiatry, ukrócić, przestać, zlikwidować, nie dopuścić, wycofać się, zgłosić weto. Kandydat typu budowniczy, czy nawołujący do chłodnego rozsądku, w takiej atmosferze wydaje się niewiarygodnym marzycielem.
To czasami zdarza się w każdym społeczeństwie, nie jest żadnym polskim losem: ludzie podejmują decyzje „na nie”, jakby ciągnęła ich do tego jakaś niepowstrzymana siła, do tego czują się tak, jakby podjęli już decyzję nie do odwołania i nieważne, co się może stać później, najważniejsze, żeby coś się po prostu wydarzyło. Gdzieś mignęło mi zdanie, że „spokój nie jest obecnie pożądaną emocją”, a jeśli dzieje się tak w społeczeństwie tak miłującym święty spokój jak nasze, to naprawdę warto nadstawić uszu.
To zjawisko, takie marzenie o rozwałce, o tym, żeby zdarzyło się jakieś łubu-du i cokolwiek zmieniło, nie jest wystarczająco doceniane czy dostrzegane. To pragnienie, które rozpoznają twórcy filmów sensacyjnych. Często opowiadają o czymś, czego w realu nie wolno, o zemście dokonanej z pominięciem aparatu sądowniczego, o aktach wykraczających poza granicę obrony koniecznej, o pościgach przez miasto na złamanie karku i przy akompaniamencie kolejnych kraks, o gonitwie za kimś bez względu na pandemonium wywołane po drodze, najogólniej służą do zaocznego spełniania marzeń, na które w rzeczywistości nie pozwala nam prawo.
To zjawisko nie mieści się w statystyce ani nie da się go pojąć przy użyciu standardowych kryteriów w rodzaju „zarobki i bezpieczeństwo”. Często idzie też statystyce wbrew: gdy jedno dzieje się na piśmie, a subiektywnie życie odbiera się inaczej. Czasami nastroje te wykrywają zupełnie nienaukowe instrumenty. Powiedzenia, memy, dowcipy, piosenki. Coś, co przeczy mierzalnym faktom, ale prędzej czy później daje się zmierzyć, np. w formie deklaracji wyborczych.

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















