Reklama

Wstęp

Wstęp

– Przewodnicząca Kapituły Nagrody Literackiej GDYNIA
24.08.2020
Czyta się kilka minut
Okładka dodatku: Nagroda Literacka Gdynia
R

Rok temu zmarł Harold Bloom: być może największy amerykański krytyk literacki, a zarazem autor teorii twórczości opartej na „poetyckim agonie”, czyli zmaganiu się młodszych poetów ze starszymi – cel to kreacja nowego i oryginalnego idiomu. Zanim jednak zmarł fizycznie, poniósł śmierć symboliczną w sferze debaty publicznej – został, jak to się dziś mawia w kręgach radykalnych, „anulowany”.

Akcja „cancel Harold Bloom” toczyła się już w latach 80. minionego wieku na akademickich kampusach, zanim jeszcze została nazwana wprost cancel culture. W tym też sensie jest Harold Bloom pierwszą ofiarą mordu symbolicznego: usunięcia z debaty autora, który został uznany za niewygodnego przez obie strony właśnie rozpoczynającej się wówczas wojny kulturowej.

Prawica nigdy nie uznała Blooma za swojego, bo za dużo w nim było dekonstrukcji, uważanej przez kręgi alt-rightu za „myśl zdegenerowaną”. Lewica zwalczała go jako obrońcę elitarnego przywileju, ucieleśnionego przez Bloomowski ideał „silnego poety”. I faktycznie, Bloom potrafił mówić publice rzeczy, których ta nie miała ochoty słyszeć (zgodnie ze znaną i absolutnie słuszną zasadą George’a Orwella). Jak choćby w przypadku niezwykle poczytnej autorki „Harry’ego Pottera” (również ma dziś kłopoty z anulantami), której Bloom wystawił najkrótszą recenzję świata: „Czy dziesięć milionów czytelników na całym świecie może się mylić? Tak”.

Gdyby żył, w ten sposób zapewne zrecenzowałby także niezwykle popularną w internecie modę wszech-anulowania, której największym – jeśli nie jedynym – argumentem jest wspierająca ją liczebnie masa, wciąż żądająca nowych głów „arystokratów kultury”.

Hegel rewolucję francuską w okresie jej największego terroru opisał jedną frazą: „furia zniszczenia”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że to samo dzieje się dziś – tyle że w sferze symbolicznej. Harold Bloom był pierwszym intelektualistą publicznym zwracającym uwagę na destrukcyjne zapędy „partii resentymentu” – nic więc dziwnego, że też jako pierwszy padł jej ofiarą. Pod tym pojęciem rozumiał on wszystkich, którzy chcą zająć miejsce starych elit, jednocześnie uchylając się od agonu, czyli realnego starcia na myśli i argumenty.

Anulując agon, ludzie resentymentu pragną bowiem prostej wymiany generacyjnej, wyłącznie na zasadzie biologicznego następstwa pokoleń. To jednak nie ma nic wspólnego z rzeczywistą sukcesją kulturową, gdzie jedyną racją powinien być „indywidualny talent” i merytokratyczny mechanizm jego wspierania. Nawet jeśli ten ideał pozostaje daleki od spełnienia, a merytokracja w świecie kultury nie działa tak, jak powinna, nadal jednak pozostaje ideą regulatywną. Jej unieważnienie w niczym kulturze nie pomaga; przeciwnie, całkowita kasacja zasady talentu jako przywileju nieuchronnie wiedzie do jej śmierci.

Po co wspominam Harolda Blooma? Nie tylko dlatego, że był moim ulubionym myślicielem. Coś bardzo złego dzieje się w sferze kultury, także w Polsce. Ataki na starszych tylko z tego powodu, że są starsi i jako „żenujący ­boomerzy” nie ogarniają świata młodych, należą do świata biologii, nie sfery kulturowej. A człowiek to podobno homo symbolicus – choć ostatnio symboliczna w jego wydaniu bywa głównie przemoc.

Nagroda Literacka Gdynia to strefa wolna od przemocy, ale wcale nie wolna od agonu. Spieramy się tu twardo i o wszystko. Ale nigdy nikogo nie unieważniamy.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]