Nagroda Literacka Gdynia

Jury Nagrody Literackiej Gdynia działa w tym samym składzie już od siedmiu lat i w naszej wspólnej pracy wyłonił się mocny wzór, który sprawia, że nasze wybory co roku podlegają tym samym ścisłym kryteriom.
– Przewodnicząca Kapituły Nagrody Literackiej Gdynia
Czyta się kilka minut
 /
/

Po pierwsze, wybitna sprawność językowa. Po drugie, rozmaitość stylów i idiomów. Po trzecie, chyba najważniejsze, odwaga pisania dobrej literatury w czasach, kiedy język coraz bardziej degraduje się do zbioru zdartych liczmanów. Od jakiegoś czasu wyobrażam sobie pół żartem, pół serio, że nasze posiedzenia nawiedza surowe widmo Karla Krausa, legendarnego czyściciela niemczyzny, któremu Canetti poświęcił swoją „Pochodnię w uchu”, Walter Benjamin zaś słynny esej. Tak jak Kraus, który bezlitośnie piętnował zjawisko żurnalizmu, spłaszczające język do banalnego przekazu informacji, tak i my staramy się wybronić polską literaturę przed zalewem niezbawiennej prostoty. My też, jak Canetti zachwycony Krausem, mamy „pochodnię w uchu”: analizujemy czasem godzinami zdanie po zdaniu (nie tylko w poezji), bacznie się przyglądając, czy autorzy nie idą na skróty, czy nie uciekają się do tanich chwytów i czy potrafią nadać swojemu językowi własny idiomatyczny kształt. Jeśli tych kryteriów nie spełniają, nie przechodzą przez ucho igielne selekcji.

Zarzuca się nam często, że Nagroda Literacka Gdynia jest wyniosła i nieprzysiadalna; że promuje książki, które nie mają szans na czytelniczą popularność. Nie ujęłabym tego w ten sposób. Choć to samo mówiono w Wiedniu lat 30. o Krausie, to przecież nie pycha napędzała jego działalność, lecz raczej troska o stan języka, który wówczas przechodził najgorszą zapaść. Czy dziś pol- szczyzna znajduje się w podobnym kryzysie? Kiedy czyta się teksty gazetowe, które coraz dokładniej imitują przekaz internetowy – proste bezbarwne zdania niezdolne unieść żadnych figur, zwłaszcza ironii, ale za to mnóstwo ideologicznego jadu – można niestety dostrzec analogię. Nie tylko zresztą gazetowe: także i te mniej doraźne, krytycznoliterackie eseje w licznych pismach kulturalnych nierzadko przypominają teksty wygenerowane przez komputerowy program, nieuczynione ludzką ręką, pozbawione indywidualnej sygnatury. Nowa era Gutenberga – wiek powszechnego pisania – okazuje się więc sporym wyzwaniem dla tych, którzy chcieliby ocalić urodę własnej mowy. Dlatego zamiast wyrzucać Nagrodzie Literackiej Gdynia elitarność, pomyślcie o naszym jury jako o komitecie kryzysowym języka. Coraz bardziej pali nam się w uszach i to, co niektórym wydaje się wyniosłym chłodem, to nic więcej, jak tylko zasada rygorystycznej oceny. Nic więcej, ale też nie mniej. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2018

Artykuł pochodzi z dodatku Nagroda Literacka Gdynia 2018