Wspólnota niezgody

Jedynym sposobem, aby rząd nie mógł władać uniwersytetami, jest włączenie uczelni w służbę społeczną, czyli przekonanie obywateli, że dla nich pracujemy.

Reklama

Wspólnota niezgody

Wspólnota niezgody

02.03.2020
Czyta się kilka minut
Jedynym sposobem, aby rząd nie mógł władać uniwersytetami, jest włączenie uczelni w służbę społeczną, czyli przekonanie obywateli, że dla nich pracujemy.
Przeciw reformie. Collegium Broscianum, Kraków, czerwiec 2018 r. BEATA ZAWRZEL / REPORTER
O

Od 1 października 2019 r. zaczęła obowiązywać nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, zwana „Ustawą 2.0”, „Konstytucją dla Nauki” lub „Ustawą Gowina”. Tym samym rozpoczął się proces przebudowy i różnicowania polskich uczelni publicznych. Najbardziej widoczny skutek ustawy jest taki, że po raz pierwszy wyraźnie zróżnicowały się ich struktury, czyli wewnętrzny podział na jednostki mniejsze oraz sposób kierowania nimi. Mamy więc uczelnie z kolegiami lub szkołami; z instytutami (chemii, pedagogiki, literaturoznawstwa itp.), w których robi się tylko naukę, lub z tradycyjnymi wydziałami z nauką i dydaktyką w środku. Z czasem okaże się, który model jest w polskich warunkach najlepszy, i pewnie nastąpią dalsze korekty.

Większość środowiska akademickiego przyglądała się nieufnie pracom nad ustawą, podejrzewając, że jest drogą do podporządkowania sobie uczelni przez polityków, jak to miało...

22189

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dziękuję za ten tekst. Wielokrotnie zastanawiałem się dlaczego bliski mi i ważny był okres studiów w moim życiu, choć nie ma on żadnego związku z wykonywaną obecnie pracą. I żadna z moich odpowiedzi nie była tak trafiona i wyczerpująca jak Pańska. Życzę sobie i nam wszystkim, żeby nasze dzieci mogły trafić na taki uniwersytet jaki Pan Profesor opisuje.

Zwłaszcza ubawił mnie ten fragment: "Zadaniem ludzi uniwersytetu jest ćwiczenie się we „wspólnocie niezgody”, czyli w trudnym współżyciu z tymi, których poglądów nie podzielam, ale pracuję, myślę i rozmawiam w tym samym miejscu – w imię większego dobra." A co zrobić z przypadkiem Tomasza Terlikowskiego, który przecież nie jest odosobniony? https://wiadomosci.wp.pl/feministki-biora-odwet-tomasz-terlikowski-mial-wykladac-na-wum-wszystkie-ustalenia-sa-nieaktualne-6211101793749121a

Większe dobro wymaga, aby pisowską grupę przestępczą rozbić i czołowych przywódców ukarać więzieniem. Tymczasem nędznikowi wydaje się naiwnie, że Autor do takich jak on kieruje swoje słowa o "wspólnocie niezgody". "Wspólnota niezgody" to może zaistnieć z jakąś przyszłą praworządną i umiarkowaną formacją chadecką, ale nie z dzisiejszymi butnymi niszczycielami polskiej państwowości.

Tomasz Terlikowski od pewnego czasu jest ulubieńcem Gazety Wyborczej, gdzie głównie zajmuje się krytykowaniem PiSu.

nic tylko czekać, aż sami wykończymy swoich "przyjaciół" bez twojej trollerskiej pomocy.

zamiast popierać piękną śmiałą wizję pana Koziołka Uniwersytetu opartego na "wspólnocie niezgody" ty potwierdzasz moją tezę, że takiej wspólnoty nie ma. dzięki.

Podzielam tę wizję uniwersytetu jako dobra wspólnego, jednak dla jej realizacji potrzebna jest jednak gruntowna reforma obecnej kultury akademickiej. Feudalizm i paternalizm, zmuszające osoby niżej w hierachii do służenia panom; zamykanie dyskursu podczas spotkań naukowych przez osoby wymachujące tytułami naukowymi; dyskryminacja kobiet tak we władzy, jak i dyskusjach naukowych; i co więcej: wynikający z tego mobbing, często ukryty pod płaszczykiem 'krytycznych debat'. Ustawa Gowina żeruje na tych patologiach i obiecuje ich przezwyciężenie. Tymczasem jak pokazują światowe badania korporatyzacja uczelni (punkty, rankingi, dążenie do doskonałości) sprzyja zachowaniom nieetycznym i znacznie pogłębia problem nieetycznych zachowań (ludzie pozbawieni zasobów niezbędnych do włączenia się w rankingową grę muszą po raz kolejny służyć właścicielom zasobów, którzy to skrzętnie wykorzystują). Tymczasem Ustawa Gowina - podobnie jak publikacje naukowe mające ją rzekomo wspierać - sytuuje się poza polem dobra i zła, tam przyjmuje się ad hoc, że imitacja rozwiązań z Wielkiej Brytanii lat 80. przerodzi się w rozwój polskich uczelni i nauki. Nie przerodzi się w rozwój, podobnie jak nie w rozwój i odkrycia nie przerodził się korporacyjny styl zarządzania uczelniami na świecie (patrz np. spowolnione prace nad wynalezieniem szczepionki na koronowirusa, ze względu na... konieczność szybkich publikacji i zbierania punktów, żeby nie tracić zatrudnienia itd, kosztem refleksji i pogłębionych badań). W czasie gdy Wielka Brytania strajkuje przeciwko przekształcaniu uczelni w fabryki (Francja już też), w Polsce wdraża się korporacyjny model.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]