Wolfgang Amadeusz Mozart, „Die Zauberflöte"

Miłośnik opery zacznie na wyrywki. A więc pierwsza aria Papagena (Hanno Müller-Brachmann, wartka i bezpretensjonalna) czy Tamina (Christoph Strehl, namiętna i słodka); słynne wejścia Królowej Nocy (Erika Miklósa) - "O zittre nicht... i to drugie, o "koloraturowej zemście (za dużo wibrowanych nut!); pierwszy koncert na flet Tamina; Sarastro (René Pape) z chórem kapłanów (prawdziwa potęga i głębia); śpiewy podnieconego Monostatosa (Kurt Azesberger - dlaczego Mozart tak nie lubił tenorów?); cudny duet Paminy (Dorothea Röschmann) z Papagenem czy wreszcie jej arię rozpaczy "Ach, ich fühl's (jeśli nie płaczemy razem z nią, to znaczy, że musimy milczeć), kiedy z przetrąconym sercem, opuszczona przez wszystkich bez słowa pragnie tylko śmierci...
Czyta się kilka minut
 /
/

A teraz jeszcze raz od początku. Ależ fantastyczne tempo, genialną dramaturgię rytmów nadał dziełu Mozarta Abbado! Nie ma miejsca na oddech, choć nie czujemy braku powietrza (zadbał już o to Mozart i nic dziwnego, że Strehler pytał: "skąd on tyle wiedział o teatrze?"). Jaką intensywność mają mówione dialogi - pięta Achillesowa nagrań, bo przecież jak dziś oddać dramaturgię magicznych zdarzeń "słuchowiska" (Harnoncourt - Teldec 1988 - prawie z nich zrezygnował na rzecz streszczającego opowiadania). Abbado poradził sobie z tym znakomicie, także dlatego, że operę rejestrowano podczas przedstawień w teatrze w Modenie. Wszystko tu płynie - znawca powie, że stylowo; wszystko jest na swoim miejscu - napięte jak trzeba, intensywne, piękne, zabawne, głębokie, prawdziwe, czyste. I ten niesłychanie zestrojony ze słowem śpiew. Addabo dobrał młodych solistów - jak 26-letnia Julia Kleiter (Papagena), która śpiewała już tę partię m.in. z Minkowskim w madryckim Teatro Real, a tu w duecie z Papagenem każe zapomnieć, że "pa" ma coś wspólnego z pożegnaniem, bo z tą sceną nie będziemy chcieli się rozstać.

"Czarodziejski flet" jest ostatnią operą Mozarta. W katalogu utworów numer dalej znajdziemy jeszcze "La clemenza di Tito", ale premiera "Die Zauberflöte" odbyła się później, 30 września 1791 r. w wiedeńskim Theater auf der Wien. Zresztą był to ten sam dzień, kiedy w Pradze ostatni raz zagrano "Łaskawość Tytusa"; ten przypadek zwrócił uwagę samego Mozarta, który pisał o nim w liście do Konstancji... To ciekawe, że mniej więcej w tym samym czasie w Roku Mozartowskim dostajemy obie opery w nagraniach mistrzów (Abbado, Jacobs). Ciekawe, co na ten temat pisze w liście do Konstancji boski Amadeusz. Bo na pewno nie bawią się na tych samych niebieskich łąkach...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2006