Wobec frustracji i fanatyzmu

Połączenie frustracji kulturowej z religijnym fanatyzmem daje czasem mieszankę wybuchową w postaci terroryzmu. Czy, uzasadnione zresztą, wojskowe i policyjne środki zdołają rozwiązać problem?
Czyta się kilka minut
 /
/

Jedenaście lat temu (w numerze 37/2003) „Tygodnik” zamieścił artykuł Sadika Jamala al-Azma, emerytowanego profesora współczesnej filozofii europejskiej na uniwersytecie w Damaszku, o islamskim terroryzmie. Autor, patrząc na to zjawisko od strony świata muzułmańskiego, analizował je z dystansem historyka. Jego zdaniem terroryzm islamski można porównać do lewicowego terroryzmu lat 70. w Europie. Przez sięgnięcie po niszczycielską action directe był on desperacką próbą wyrwania się z historycznego impasu i kryzysu strukturalnego komunizmu, radykalnych ruchów robotniczych, idei trzecioświatowych i trendów rewolucyjnych na całym globie – oraz preludium ostatecznego zgonu tych ruchów i trendów, łącznie z samym komunizmem. Przechodząc do własnego środowiska, autor pisał: „Nigdy się nie pogodziliśmy z naszym miejscem we współczesności. W głębi duszy uznajemy za niedopuszczalną potworność, że tak wielka umma (wspólnota) jak nasza znajduje się, bezradna, na marginesie nie tylko współczesnej historii świata, ale nawet naszych historii lokalnych. (…) Do tego dochodzi głębokie przekonanie, że pozycję światowego przywódcy i jej blaski uzurpowała sobie Europa. Mówię »uzurpowała«, ponieważ pozycja ta miała należeć do nas”. Te ambicje i nadzieje na uzyskanie światowego przywództwa są iluzoryczne, bo „arabska historia po Bonapartem przestała mieć sens bez Europy i modernizacji. Nie ma ucieczki od tej rzeczywistości bez względu na to, jak wiele razy będziemy powtarzać nasze półprawdy i kulawe usprawiedliwienia: że Europa i tak wszystko wzięła od nas – Awerroesa, kulturę andaluzyjską, arabską naukę, matematykę, filozofię i całą resztę”.

Kościół katolicki bardzo się stara, by konflikt cywilizacyjny nie był traktowany jako wojna religijna, starcie islamu z chrześcijaństwem. Magdi Allam, muzułmański intelektualista, który w 2008 r. przyjął chrzest z rąk Benedykta XVI, ostatnio wystąpił z Kościoła, nie mogąc się pogodzić ze stanowiskiem Rzymu wobec islamu – jego zdaniem zbyt tolerancyjnym. W rozmowie z „Tygodnikiem” (nr 27/2008) powiedział m.in., że Koran jest napisany w antycznym języku arabskim i tylko nieliczni są w stanie go zrozumieć. Dodał też: „W ciągu ostatnich 50 lat radykalni ideologowie opracowywali coraz bardziej radykalne interpretacje Koranu i zaczęli głosić, że aby być prawdziwym muzułmaninem, trzeba literalnie przestrzegać wszystkiego, co w nim napisano”. I jeszcze: „Islam nie może być umiarkowany, bo prawdy zapisane w Koranie, fakty z życia Mahometa, czyli to, co stanowi główne źródła islamu i do czego się odwołują opracowania prawa islamskiego i określanie sposobu postępowania, sprawiają, że islam jest nie do pogodzenia z prawami człowieka. (...) To prawda – dodał – że jest jedyny Bóg, ale nieprawda, że wszyscy wierzymy w tego samego Boga, bo Bóg islamu nie ma nic wspólnego z Jezusem”.

Połączenie frustracji kulturowej, o której mówi Sadik Jamal al-Azm, z religijnym fanatyzmem, na który wskazuje Magdi Allam, daje czasem mieszankę wybuchową w postaci terroryzmu. Czy, uzasadnione zresztą, wojskowe i policyjne środki zdołają rozwiązać problem?

Kościół, mimo prześladowań w niektórych krajach muzułmańskich, dystansuje się od użycia siły. Jego stanowisko dobrze ilustruje przemówienie Jana Pawła II do młodych muzułmanów w Casablance (1985 r.). Papież odwołuje się do tego, co łączy: Abrahama, wiary w tego samego Boga „stwórcę, który swoje stworzenia doprowadza do doskonałości”. Wyraża przekonanie, że mimo różnic wiary („tajemnica, co do której Bóg nas kiedyś oświeci, jestem tego pewny”) Bóg, który ludy i ludzi stworzył, „czeka na nich, gdyż kiedyś ich zgromadzi”. Przypomina też długotrwałą islamską tradycję badań naukowych i wiedzy: literackiej, ścisłej i filozoficznej, i także do swoich współwyznawców mówi: nikt nie powinien posługiwać się swoim bliźnim, wykorzystywać go ani gardzić swoim bratem.

Islam w Europie to nie tylko zagrożenie terrorem. To także, może przede wszystkim, część wspólnej od wieków historii i kultury kontynentu. To nasi sąsiedzi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2014