Do Włoch przybija mniej łodzi z Libii. Jak funkcjonuje system, który blokuje ten szlak migracyjny?

Liczba nielegalnych imigrantów, którzy docierają do Włoch przez Morze Śródziemne, ostatnio spada. Cena, jaką płaci za to Europa, jest moralnie wysoka. Zwłaszcza rząd w Rzymie nie ma jednak wyboru. Ilustruje to dobrze historia, której skutki wstrząsają właśnie włoską polityką.
Czyta się kilka minut
Realizując „Plan Matteiego”, mający wzmocnić obecność Włoch w Afryce, Giorgia Meloni odwiedziła także Libię. Z prawej premier Libii Abd al-Hamid ad-Dubajba. Trypolis, 7 maja 2024 r. // Fot. Hazem Turkia / ANADOLU / AFP / Eat News
Realizując „Plan Matteiego”, mający wzmocnić obecność Włoch w Afryce, Giorgia Meloni odwiedziła także Libię. Z prawej premier Libii Abd al-Hamid ad-Dubajba. Trypolis, 7 maja 2024 r. // Fot. Hazem Turkia / ANADOLU / AFP / Eat News

Osama Al-Masri: zapamiętajmy to nazwisko. To szef jednej z formacji policyjnych podległych libijskiemu rządowi (temu w Trypolisie, bo wschodnia część kraju ma swój ośrodek władzy, w Tobruku i Bengazi). To też nadzorca jednego z najważniejszych więzień w stolicy.

W styczniu Osama Al-Masri odbył podróż po Europie. Najpierw Londyn, potem Bruksela, następnie Monachium, wreszcie Turyn, gdzie wybrał się na mecz Juventusu. Już w Niemczech miał kontakt z policją w trakcie kontroli drogowej, ale bez konsekwencji.

Włoskie służby specjalne odstawiły Osamę Al-Masriego do domu

Dopiero 19 stycznia, ku jego zaskoczeniu, z turyńskiego hotelu zgarnęli go włoscy tajniacy. Powołali się na nakaz zatrzymania wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) w Hadze. Zarzuty: nadzór i bezpośredni udział w torturach i gwałtach na więzionych migrantach oraz czerpanie korzyści z niewolniczej pracy.

Al-Masri trafił do aresztu, by oczekiwać na ekstradycję do Hagi. Tymczasem dwa dni później kompetentny w tych sprawach sąd apelacyjny w Rzymie nakazał go zwolnić. Jak się potem okazało, włoskie służby specjalne – nie czekając nawet, aż sędziowie zakończą rozprawę – podesłały do Turynu samolot po Al-Masriego i odstawiły go do Trypolisu. Tam ziomkowie witali go na lotnisku jak bohatera.

Włoski rząd wpakował się w wizerunkową katastrofę, prokuratura wszczęła śledztwo przeciw premier Giorgii Meloni i jej dwóm ministrom. Sprawa przypomniała na moment wypartą na co dzień prawdę o wstydliwych układach, w jakie włoskie państwo (samo albo z akceptacją i za pieniądze Unii) wchodzi, by zabezpieczyć morskie granice przed migrantami.

Mechanizm powstrzymywania migrantów na Morzu Śródziemnym

Listę zarzutów MTK wobec Al-Masriego można, wedle zgodnych relacji zbieranych od ludzi, którym udało się dopłynąć na Sycylię, rozszerzyć na całość „straży przybrzeżnej” Libii (i innych formacji o podobnych nazwach).

Granica między tym, kto organizuje szlaki migrantów i trzyma ich w obozach, zanim wsadzi ich na łodzie, a tym, kto rzekomo tępi ten proceder, jest rozmyta. Stały napływ ludzi gotowych na wszystko, by dostać się do Europy, zapewnia libijskim watażkom źródło zysków z szantażu – rodziny migrantów są zmuszane do płacenia kolejnych okupów – oraz pracy niewolniczej.

Z kolei libijscy „pogranicznicy” dbają o to, by część tych ludzi, nawet jeśli zdoła wsiąść na łodzie i pontony, została zatrzymana na morzu i wróciła na kolejne lata w tryby tego mechanizmu. Dodatkowo dostają za to pieniądze z Europy – drugiej, o wiele bogatszej ofiary tego szantażu.

Ponadpartyjna praktyka kolejnych włoskich rządów

Jednak jak bardzo zdezintegrowana nie byłaby libijska „władza”, to dla rządów europejskich jedyny partner, który jest zdolny kontrolować przepływ ludzi przez Morze Śródziemne.

Już w 2017 r. ówczesny centrolewicowy premier Paolo Gentiloni podpisał z rządem w Trypolisie trzyletnie memorandum. Przewidywało wsparcie rozwojowe dla Libii, a przede wszystkim sprzęt i wyposażenie dla oddziałów straży i milicji. Niezależnie od tego, kto sprawował władzę w Rzymie, umowa obowiązuje do dziś. Poza tym z inicjatywy Włoch Unia przeznaczała na pomoc dla Libii środki z tzw. kryzysowego powierniczego funduszu dla Afryki (nie tylko na łodzie, ale, jak czytamy w sprawozdaniu, na szkolenia straży granicznej z zakresu… praw człowieka).

Umowa okazała się skuteczna: w latach 2017-19 liczba migrantów docierających do włoskich brzegów spadła ze 120 do nieco ponad 30 tysięcy. Potem zaczęła rosnąć, gdyż coraz więcej ludzi wybierało szlak przez Tunezję. W 2023 r. premier Meloni, urzędująca wówczas od prawie roku, poszła sprawdzonym tropem i – biorąc przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen za żyrantkę – zawarła umowę z władzami w Tunisie. W 2024 r. wskaźniki znów się poprawiły. Na przełomie roku były dni, gdy do Włoch nie dobijały żadne łodzie.

Libia ma mocne argumenty, których używa wobec Włoch

Tymczasem w styczniu tego roku – nagle, po aresztowaniu Al-Masriego – na brzegach Sycylii zaczęły znów pojawiać się łodzie. To był dowód, jak łatwo i szybko Libijczycy mogą w ramach retorsji odkręcić swój „kurek” z migrantami (podobnie działo się w 2020 r. na granicy turecko-greckiej, gdy prezydent Turcji wywierał wówczas nacisk na Unię, by płaciła mu za migrantów przebywających na terenie Turcji).

Dodatkowo na Włochów podziałał też „argument gazowy”. Kontrolowany przez państwo koncern Eni stara się o odtworzenie mocy wydobywczych w Libii (dysponuje już podmorskim gazociągiem Green Stream do Sycylii). Dwa lata temu Meloni ogłosiła strategię wzmocnienia obecności Włoch w Afryce, zwaną „Planem Matteiego” (na cześć wizjonerskiego szefa Eni z lat 50. XX w., który podważył dominację koncernów naftowych z USA). Zasada jest prosta: pomoc rozwojowa w zamian za dostęp do surowców. Zwiększenie wydobycia gazu z uśpionych szybów w Libii byłoby pierwszym namacalnym sukcesem.

Jak się łatwo domyślać, po uwolnieniu Al-Masriego Libijczycy dokręcili „kurek”.

Polityczna awantura po uwolnieniu libijskiego watażki

Gdy sprawa wyszła na jaw, centrolewicowa opozycja zażądała wyjaśnień. Ministrowie spraw wewnętrznych i sprawiedliwości plątali się, wygłaszali sprzeczne wersje (jeden bronił się, że nie mógł zapoznać się szybko z aktami z Hagi, bo były po angielsku).

Premier Meloni sugerowała, że skoro MTK nie wydał nakazu, gdy watażka był w Niemczech, lecz zaczekał na jego przyjazd do Turynu, była to zemsta sędziów na jej rządzie za to, że wcześniej zapewnił on, iż nie aresztuje premiera Izraela (podobnie jak rząd Polski).

Tymczasem media odkryły, że szef włoskich służb udał się po całej sprawie do Trypolisu, by przekazać tam listę innych ludzi z Libii, objętych przez MTK poufnymi nakazami aresztowania, i wskazać, kto powinien bać się zatrzymania. Po to, aby uniknąć podobnych przykrych niespodzianek.

Nie tylko Włosi zawierają umowy z sąsiednimi krajami

Wszyscy rozumieli, jaka logika stoi za uwolnieniem Al-Masriego. Ale debata w parlamencie tonęła w absurdach, bo nikomu nie było na rękę powiedzieć prostej prawdy. Rząd mógłby powołać się na rację stanu i wskazać, że dzięki współpracy z Trypolisem Włosi mają mniej migrantów na głowie (partie wspierające rząd twierdzą, że i tak jest ich za dużo). Ale musiałby przyznać, że jest podatny na naciski i dokonuje „outsourcingu” przemocy. Opozycja zaś nie może wprost potępić Meloni za układy z reżimem depczącym prawa człowieka, bo jej politycy pierwsi wytyczyli tę ścieżkę.

Tymczasem morską barierę odgradzającą Europę ciągle trzeba łatać w nowych miejscach. Tak jak w 2023 r. przewodnicząca Komisji Europejskiej towarzyszyła premier Meloni, gdy ta jechała zapłacić za ochronę granic dyktatorowi w Tunisie, tak w 2024 r. udała się wraz z premierem Hiszpanii do Mauretanii. Przez nią przebiega teraz najnowszy, coraz aktywniejszy szlak migracyjny skierowany na Wyspy Kanaryjskie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2025

W druku ukazał się pod tytułem: System szantażu