Reklama

Wiwisekcja społeczna

Wiwisekcja społeczna

21.10.2019
Czyta się kilka minut
„Znikanie”, połączenie eseju, autobiografii i dziennika, to próba uchwycenia istoty choroby – stanu, w którym krzyżują się języki biologii, polityki i ekonomii.
L

Literackie zapisy doświadczenia choroby bywają reakcją na niewydolność definicji medycznych i naukowych procedur, abstrahujących od jednostkowych odczuć. Dlatego język literacki bywa w tym przypadku traktowany jako bardziej pojemny. Z kolei sama tekstualizacja choroby nierzadko osiąga wymiar terapeutyczny, nie zawsze możliwy w konfrontacji ze sztywnymi ramami nauki.

Książka Izabeli Morskiej (wcześniej publikującej pod nazwiskiem Filipiak) na wielu poziomach problematyzuje możliwość oddzielenia wiedzy medycznej i fikcji, pokazuje bowiem, że doświadczenie choroby jest w istocie splotem wielu, często nieuzgadnialnych języków, zdarzeń i porządków.

„Znikanie” to połączenie eseju, autobiografii i dziennika, w którego centrum znajduje się choroba bohaterki – pisarki i akademiczki. Od początkowych objawów, przez pierwsze próby uzyskania profesjonalnej diagnozy i konfrontację z niewydolną służbą zdrowia, aż po autodiagnozę, bohaterka przechodzi kolejne stadia na drodze pełnego zrozumienia stanu, w którym znalazło się jej ciało.

W 2012 r., gdy pojawiły się pierwsze symptomy – niepokojące drętwienie rąk – autorka była pacjentką zdeterminowaną, pełną zaufania do instytucji medycznych. Jednak wraz z kolejnymi fazami leczenia narastało w niej przekonanie, że wiara w ten autorytet opiera się przede wszystkim na uprzedmiotowieniu pacjentów, kapitulujących przed systemem, który zarządza ich życiem. Dlatego wyuczona pokora szybko ustąpiła miejsca aktywnym poszukiwaniom, zarówno w polu nauki, jak i we własnej biografii.

Kluczowa okazuje się bowiem niedawna śmierć matki, którą poprzedził pobyt w hospicjum – doświadczenie, które odcisnęło wyraźny ślad na psychice córki. Czy więc tytułowe znikanie, doświadczane przez bohaterkę w trakcie kuracji, ma źródło w niedawnych przeżyciach rodzinnych? A może u jego podstaw leżą kwestie zawodowe – w końcu paraliż dłoni to dla pisarki poważny problem. Do znikania przyczynić się mogła również autodiagnoza – wszak borelioza to choroba o dziwnych, niejednoznacznych objawach, częściowo wymykających się prostym medycznym procedurom.

Studiowanie biurokratycznych rozporządzeń, analizowanie własnej biografii, testowanie medycyny alternatywnej, poszukiwanie historycznych metod diagnozowania i terapii, a wreszcie wnikliwa obserwacja społeczno-filozoficznych zmian w zakresie zarządzania normą i patologią – to wszystko symultanicznie buduje narrację „Znikania”. Płynące z ciała impulsy oraz detektywistyczna dotkliwość sprawiają, że śledztwo przybiera nawet skalę globalną. W jego toku borelioza okazuje się wdzięczną metaforą polskiego społeczeństwa, gdzie literatura, medycyna i socjologiczne obserwacje łączą się ze sobą nieoczekiwanie i brawurowo.

Odruchową reakcją na znikanie pacjentki w odmętach niewydolnego systemu powinien być opór – walka jednostki z opresyjnym systemem. Ale nawet gdyby zwycięstwo jakimś cudem okazało się możliwe, byłoby ledwie połowiczne. Jednorazowy sukces dokonany nadludzkim wysiłkiem tylko uwidoczniłby patologię instytucji, od których zawsze będziemy zależni.

Dlatego opowieść Morskiej idzie w inną stronę. Nieustannie poszerza pole walki i wprowadza kolejne niuanse, by ostatecznie ukazać chorobę jako skrzyżowanie biologii, polityki i ekonomii – dyskursów, które pozostają w mocy także po wyleczeniu pacjenta. Dopiero tak postawiona diagnoza pozwala wyrwać się ze stuporu i bezsilności, odwracając proces znikania. Prywatyzowanie zdrowia jako indywidualnego stanu i powinności prowadzi bowiem do prześlepiania zjawisk o wspólnym, społecznym podłożu. Książka Izabeli Morskiej, hybrydyczna formalnie i tematycznie zachłanna, pokazuje, że aby zaistnieć na nowo w świecie, potrzebna jest gruntowna wiwisekcja i udrożnienie społecznego krwiobiegu, z którego wszyscy czerpiemy życiodajną siłę. ©

Izabela Morska ZNIKANIE, Znak, Kraków 2019

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]