Wielka obietnica związana z krzyżem Jezusa

Kosztujemy śmierci w różnych sytuacjach, ale to nas nie zabija. Bo widzieliśmy królowanie Chrystusa.
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

„Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy” – usłyszeliśmy to słowo Jezusa, skierowane do nas w Liturgii minionego piątku (Mk 9, 1). Wszyscy trzej Synoptycy zapamiętali tę obietnicę; św. Mateusz zapamiętał ją odrobinę inaczej – można powiedzieć, że precyzyjniej: „Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim” (Mt 16, 28). Czy to jest obietnica dla mnie? Czy widziałem Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim?

Jezus nie mówi tutaj o paruzji! Mówi o swoim wywyższeniu na krzyżu… Ale czy wszyscy widzieliśmy wydarzenie Krzyża jako moment Jezusowego wywyższenia i chwały? I królewskiej władzy?

Jan Paweł II kiedyś na Wawelu zauważył: „To w Krzyżu jest Ci dana, o Chryste wszelka władza (Mt 28, 18) – taka władza, jakiej nikt inny nie ma nad sercem człowieka” – przepiękne echo słów Jezusa, zapamiętanych przez św. Jana: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (co Ewangelista skomentował: „To powiedział zaznaczając, jaką śmiercią miał umrzeć”).

Tak. Można widzieć krzyż jako tron. Ale – wiemy dobrze – można go widzieć jako głupotę i zgorszenie (por. 1 Kor 1, 23). Albo po prostu jako odległy w czasie i miejscu brutalny fakt, który niczego w moim życiu nie zmienia. Może dlatego Jezus mówi w naszym tekście: „Niektórzy z tych, co tu stoją…”. A więc nie wszyscy! Dla tych wszakże, którzy zobaczą Krzyż Jezusa jako moment Jego królowania, jest obietnica: mogą sami „nie zaznać śmierci”.

Przyznam, że wolę niemal powszechny angielski przekład tej frazy: „nie zakosztują śmierci” („will not taste death”). Być może chodzi tu nie tylko o sam moment śmierci, ale o wszystkie takie sytuacje, w których – mniej lub bardziej – możemy poczuć jej smak.

Kosztujemy śmierci np., gdy umiera ktoś bliski. Gdy czyjeś życie jest zagrożone, a jego możliwe odejście napawa nas lękiem. Kosztujemy umierania, gdy musimy „zaprzeć się siebie”, aby wykonać taką czy inną czynność kosztem swoim i swoich pragnień.

Kosztujemy śmierci, ale to nas nie zabija. Bo „widzieliśmy Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim”.

Także sama śmierć nas nie zabija – jeśli Go takim widzieliśmy. Jedynie nas usypia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Wielka obietnica