„Lunch jest dla mięczaków” – stwierdziła w wywiadzie dla tygodnika „The Spectator” Kemi Badenoch, przewodnicząca Partii Konserwatywnej, wyjaśniając, że nie ma czasu, by korzystać z przerwy na lunch, i zostaje w biurze. Dodała też: „Czasami zjem stek... Nie przepadam za kanapkami. Nie sądzę, że kanapki to prawdziwe jedzenie, je się je na śniadanie”. I tak wybuchła burza, bo brytyjska kanapka – zwykle trójkątne kawałki chleba przełożone kurczakiem, szynką czy jajkiem – to niemal skarb narodowy.
Ponadpartyjny konsensus w kwestii kanapek
Z kontrą szybko pospieszyło biuro premiera Keira Starmera wyrażając zdumienie, że szefowa opozycji je steki na lunch. „Premier chętnie je kanapki” – przekazał rzecznik, precyzując nawet, że najbardziej lubi on kanapkę z tuńczykiem lub tost z serem.
Na temat kanapek i lunchów wypowiedzieli się też kolejni politycy, w tym Nigel Farage z partii Reform UK. Zdecydowanie opowiedział się za przerwą na posiłek w ciągu dnia, zamieszczając w mediach społecznościowych nagranie, jak popija wino w restauracji. Dodał jednak, że gdy jest zajęty, to nie ma nic przeciwko kanapce w biurze.
Wielkim fanem kanapek jest też Rishi Sunak, były premier i poprzednik Kemi Badenoch na czele Konserwatystów. Oraz minister i polityk Partii Pracy Ed Miliband: „Myślę, że muszę ją przekonać do przyjemności, jaką jest jedzenie kanapki z bekonem” – zażartował teraz w reakcji na komentarze Badenoch, bo przed laty podczas kampanii wyborczej media obiegło jego mało korzystne zdjęcie, gdy zmagał się z taką właśnie kanapką. Wydaje się więc, że w kwestii tej panuje ponadpartyjny konsensus i Kemi Badenoch trudno będzie znaleźć sojuszników.
Jak powstała kanapka
Jej poglądy mogą też zaskoczyć zwykłych Brytyjczyków, bo kanapka na Wyspach to sprawa poważna – tam w końcu została wymyślona w XVIII wieku przez Johna Montagu, czwartego hrabiego Sandwich (stąd nazwa – kanapka po angielsku to „sandwich”). Hrabia, gdy grał w karty i zgłodniał, ale nie chciał odchodzić od stołu, miał poprosić o przyniesienie kawałków chleba, pomiędzy które można było włożyć kawałek wołowiny. W ten sposób mógł grać, jeść i nie potrzebował do tego sztućców.
Praktyczność kanapek szybko podbiła londyńskie salony, a potem resztę kraju. W połowie XIX wieku co roku tylko na stołecznych ulicach sprzedawano już prawie pół miliona kanapek z szynką.
Kanapka, filar gospodarki
Kanapkowy rynek nadal się rozwija – nie może być inaczej, skoro można jeść je w biurze, a można na ławce w parku, podczas owej krytykowanej przez Badenoch przerwy na lunch. Jest to wygodne i szybkie – zjedzenie kanapki ma zajmować średnio trzy i pół minuty (z pewnością mniej niż zjedzenie steku). Rocznie sprzedaje się ich cztery miliardy, a jak wskazuje „The Guardian”, pod koniec XX wieku w Wielkiej Brytanii więcej ludzi pracowało przy produkcji i sprzedaży kanapek niż w rolnictwie. Według British Sandwich Association, kanapki przynoszą brytyjskiej gospodarce osiem miliardów funtów rocznie. Jest to więc sprawa nie tylko narodowej dumy, ale też ważna część brytyjskiej ekonomii.
Numer jeden na Wyspach to kanapka z bekonem, sałatą i pomidorem. Brytyjczycy lubią też te z kurczakiem lub tuńczykiem. Ich krytyka przez liderkę opozycji chyba nie przysporzy jej popularności.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















