Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Węgry w obrazach

Węgry w obrazach

26.10.2006
Czyta się kilka minut
Dziewczyna w niezgrabnej, za dużej kurtce ściska karabin. Patrzy w obiektyw, uśmiecha się. W oczach nadzieja i to wrażenie lekkości, uniesienia.
T

Takie zdjęcia znają warszawiacy - z albumów i wystaw poświęconych Powstaniu Warszawskiemu. Podobne zdjęcia powiewały dwa lata temu, gdy obchodzono 60. jego rocznicę, na wielkich płótnach, wywieszonych na ścianach Muzeum Historycznego na warszawskiej Starówce. Teraz podobne obejrzeć można wewnątrz budynku - tyle że ta dziewczyna z fotografii stanęła do walki 12 lat później i nie w Warszawie, ale w Budapeszcie. Cel był ten sam: wolność. I ta sama motywacja: marzenia.

"Podjęta w 1956 r. przez Polaków i Węgrów walka z totalitarnym systemem, po raz kolejny w historii wzajemnych kontaktów, na nowo splotła losy obydwu narodów. Ogniwem łączącym stała się tu historyczna przyjaźń, podobieństwo wytyczonych celów oraz niechęć do komunistycznego porządku" - pisze we wstępie do katalogu wystawy "Warszawa - Budapeszt 1956" Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, współorganizatora ekspozycji.

Rok 1956 r. był szczególny, niespokojny i przełomowy w wielu miejscach świata. Wyjątkowa więź powstała jednak między Polską a Węgrami. Wydarzenia w Poznaniu w czerwcu 1956 r., a potem październikowa "odwilż" w Polsce odbiły się echem na Węgrzech. Kiedy zaś z kolei Węgrzy spróbowali zmienić w swym kraju stalinowską rzeczywistość, poparli ich Polacy - tak, jak potrafili:

oddawaną dla rannych krwią, darami, a także - nawet jeśli w skromnej liczbie - udziałem w walkach. Temu splotowi wypadków, związków przyczynowych i ludzkich losów poświęcona jest wystawa w warszawskim Muzeum Historycznym.

Wchodzących na ekspozycję witają dwa wielkie, symboliczne zdjęcia: pomnik Stalina w Budapeszcie (zniszczony 23 października 1956 r.) oraz Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, "dar Stalina dla narodu polskiego" (symbol już oswojony, zaadoptowany, stojący do dziś). Na wystawę składa się kilkadziesiąt zdjęć, plus relacje osób, które uczestniczyły w akcji pomocy Węgrom prowadzonej w Polsce, i Polaków, którzy walczyli w Budapeszcie, a także ówczesne publikacje polskiej prasy i nagrania radiowe.

- Oniemiałam, kiedy okazało się, że tych materiałów prasowych jest aż tyle. Że czołówki polskich dzienników po prostu wypełniały wtedy relacje o wydarzeniach na Węgrzech, a także informacje, jak można przekazać pomoc dla Węgrów - mówi Joanna Maldis, kurator wystawy. To był niezwykły czas, niesamowita atmosfera, i to staraliśmy się pokazać na wystawie.

Na jednym ze zdjęć opublikowanych wtedy w polskiej prasie: chłopczyk, taki klasyczny 10-letni urwis z blaszaną miseczką w rękach. "Ofiaruj bratu!" - wzywał napis nad zdjęciem.

Polacy apelu posłuchali masowo: pomoc z Polski stanowiła jedną trzecią całej pomocy zagranicznej płynącej wtedy na Węgry. Na wystawie strony polskich gazet widnieją na wielkich pudłach z kartonu, które mają symbolizować paczki wysyłane z Polski na Węgry.

Joanna Maldis mówi, że do ostatniej chwili do muzeum napływały też relacje od świadków węgierskich wydarzeń. Wśród nich np. wspomnienia dziewcząt z drużyny piłki ręcznej, które do Budapesztu przyjechały dokładnie w dniu wybuchu powstania: 23 października. Utknęły na dworcu, a z Węgier wydostały się statkiem. Kapitan zgodził się jednak płynąć tylko pod polską banderą. Widząc polską flagę, Węgrzy na brzegach Dunaju szaleli z radości, wiwatowali.

Są też mroczniejsze eksponaty: mur pamięci z nazwiskami ludzi skazanych na śmierć po powstaniu. Drewniany palik, jakim oznaczano groby w okrytej złą sławą kwaterze cmentarnej nr 301 [patrz tekst Lothara Loewe powyżej - red.], gdzie bezimiennie grzebano ciała poległych i skazańców. I drugi "mur": z nazwiskami Polaków represjonowanych w latach 1944-56.

Dwa kraje, dwa miasta, dwa narody. Podobne marzenia, podobne cierpienie, taki sam spóźniony tryumf. "To skromny hołd naszego pokolenia dla tych wszystkich Polaków i Węgrów - ofiar stalinizmu - którzy mieli odwagę rzucić wyzwanie systemowi komunistycznemu epoki Stalina" - pisze Andrzej Przewoźnik.

Wystawa "Warszawa - Budapeszt 1956" czynna jest od 21 października w Muzeum Historycznym Miasta Stołecznego Warszawy, Rynek Starego Miasta 42. "Tygodnik Powszechny" jest jednym z jej patronów medialnych.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]