Warto obejrzeć: „Trenque Lauquen”. Nasz wybór z festiwalu Nowe Horyzonty

Co się stało z Laurą? – pada pytanie już na samym początku, kiedy tropem zaginionej naukowczyni zajmującej się klasyfikacją roślin wyrusza dwóch bliskich jej mężczyzn.
poleca film na weekend
Czyta się kilka minut
Laura Paredes w filmie Trenque Lauquen (Część I, II) / materiały prasowe
Laura Paredes w filmie Trenque Lauquen (Część I, II) / materiały prasowe

Internetowa edycja wrocławskiego święta kina jest rzecz jasna mocno okrojona – obowiązują ograniczenia dystrybucyjne, a niektóre tytuły najpierw muszą trafić do kin. Sporo jednak i tu filmowego dobra, oczywiście w niekonwencjonalnym wydaniu. 

I tak drapieżny „Animal” Sofii Exarchou zagląda na zaplecze greckiego kurortu, gdzie spod cekinów i sztucznych uśmiechów animatorki turystycznych zabaw powoli wyziera egzystencjalna rozpacz. Niesforny Bertrand Bonello w „Bestii” przepisuje Henry'ego Jamesa, by dryfując między epokami i gatunkami filmowymi opowiedzieć o dwóch największych lękach: przed katastrofą i brakiem miłości. Z kolei Tudor Giurgiu w filmie „Wolność” rozprawia się z chaosem krwawej rumuńskiej rewolucji 1989 roku, zaś w nakręconej nielegalnie „Strefie krytycznej” Ali Ahmadzadeh pokazuje nocny Teheran, o jakim nie śniło się ojcom rewolucji islamskiej (i tamtejszego kina).

Ale największe odkrycie – i poniekąd też wyzwanie – przynosi argentyński film „Trenque Lauquen (Część I, II)” Laury Citarelli. Uwaga, trwa prawie cztery i pół godziny, na szczęście został podzielony na rozdziały. Wcale nie to sprawia, że ma się poczucie zanurzenia w gęstej, chwilami „niebezpiecznej” lekturze. Takiej spod znaku Italo Calvino czy Jorge Luisa Borgesa (skądinąd krajana reżyserki), chociaż przepisanej na zupełnie inną, współczesną wrażliwość. Akcja rozpoczyna się od prywatnego dochodzenia, za to później rozwidla się w kierunkach tak niespodziewanych i tak brawurowych, że czasem trudno złapać oddech.

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

Co się stało z Laurą? –  pada pytanie już na samym początku, kiedy tropem zaginionej naukowczyni zajmującej się klasyfikacją roślin wyrusza dwóch bliskich jej mężczyzn. Skojarzenia z zagadką Twin Peaks nie będą przypadkowe, jednakże narracja Citarelli – cudownie meandryczna i szkatułkowa, pełna dygresji i pętelek – podąża sobie tylko znanym rytmem. Przez cały czas krążymy wokół tytułowego Trenque Lauquen, prowincjonalnego miasteczka z jeziorem o kolistym kształcie. Kiedy Rafael, stateczny narzeczony Laury, prowadzi własne śledztwo w odwiedzanych przez nią wcześniej pueblach i rezerwatach, okazuje się, że wiedział o niej dotąd bardzo niewiele.

Trenque Lauquen (Część I, II), 2022 / materiały prasowe

Tymczasem jej przyjaciel i kierowca Chicho przywołuje w pamięci swoją, wielce intensywną znajomość z zaginioną badaczką i odtwarza jeszcze inne śledztwo, ich wspólne i potajemnie prowadzone. Wiedzie nas ono wprost do biblioteki, gdzie między kartami książek skrywała się przez lata intymna korespondencja dwojga kochanków sprzed półwiecza. Historia dawnej miłości porusza współczesnych bohaterów, zwłaszcza ją. Dalej nic już nie będzie takie samo.

Dlatego najważniejsze staje się pytanie nie o zaginięcie, ale kim tak naprawdę była i czego pragnęła Laura, świetnie zagrana przez Laurę Paredes, współscenarzystkę filmu (to nie przypadek, że twórcy, odtwórcy i postacie współdzielą w tym filmie imiona). Oglądamy tę historię z różnych punktów widzenia, raz napędzaną jakąś irracjonalną siłą, to znów bardzo przemyślaną i konsekwentną w życiowych wyborach. Z czasem opowieść ta, wychodząca od kryminału czy kina drogi, wzbogacona o pikantny romans epistolarny, spowija się mgiełką realizmu magicznego. Kiedy już myślimy, że w ramach tej konwencji jakoś ogarnęliśmy całość, historia znowu się wymyka i na nowo odświeża. W końcu przejmujemy w stu procentach optykę Laury, co bynajmniej nie odziera „Trenque Lauquen” z tajemniczości. A wszystkie zawarte w tym filmie atrakcje i modne hasła – potwór z jeziora, prafeminizm spod znaku Lady Godivy i Aleksandry Kołłontaj, zielarstwo, siostrzeństwo, zew włóczęgi – potraktowane zostały z humorem i lekkością. Również dlatego ów kunsztownie pomyślany narracyjno-psychologiczny labirynt tak bardzo wciąga. No i jest fantazją bez typowo fantastycznego filtra, toteż wygląda jak kino w pełni realistyczne, które raz po raz samo wytrąca nas ze swoich kolein. 

„TRENQUE LAUQUEN (Część I, II)” – reż. Laura Citarelli. Prod. Argentyna/ Niemcy 2022. Nowe Horyzonty online, do 4 sierpnia włącznie.  

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”