Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W trosce o sojusznika

W trosce o sojusznika

11.07.2016
Czyta się kilka minut
Szczyt NATO miał swoje ważne hierarchie i strategiczne cele, ale zarówno nasi rządzący, jak opozycja czekali na stanowisko prezydenta Baracka Obamy w sprawie polskiej. Powie? Nie powie? Powiedział!
Szczyt NATO w Warszawie, 9 lipca 2016 r. / Fot. AFAŁ OLEKSIEWICZ / REPORTER / EAST NEWS
P

Podczas wspólnej z Andrzejem Dudą konferencji prasowej dał jasno do zrozumienia, że losy polskiego Trybunału Konstytucyjnego nie są amerykańskim partnerom obojętne. Upomniał się o „instytucje, od których zależymy każdego dnia, takie jak rządy prawa, niezależne sądownictwo i wolne media”. Zaiste: katalog jakby wzięty z marszów Komitetu Obrony Demokracji. 

Państwowe i prawicowe media wypowiedź tę zbagatelizowały lub zmanipulowały. Prezes Jarosław Kaczyński dał nawet do zrozumienia, że słowa Obamy były faktycznie apoteozą dzisiejszego stanu polskiej demokracji. Jest to oczywiście mowa na wewnętrzny użytek, bo „suwerenna” narracja PiS dopuszcza w takich wypadkach albo twardy odpór – kiedy rządzący stawiają się Unii Europejskiej – albo przemilczenie – kiedy napomina hegemon. W świecie taka postawa nas jednak kompromituje – dowodem doniesienia „Washington Post” o tym, jak nasza telewizja publiczna cenzurowała mowę prezydenta USA. 

Polityka PiS wobec UE była od początku oparta na przekonaniu, że polska pozycja w niej jest zbyt ważna, by Komisja Europejska odważyła się na otwarty konflikt. Okazało się, że rzeczywiście: polska pozycja w Unii jest na tyle ważna, by zaniepokojona Komisja zajęła się stanem polskiej demokracji. Podobnie jest z naszym – jak mówią trafnie politycy PiS – „najważniejszym sojusznikiem”, czyli Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton wie, jak ważny jest dla niego w Europie kraj o tak proamerykańskim nastawieniu. Praktycznie nie zdarza się, by w tak jasny sposób napominał owych sojuszników i – jakby nie czytał Carla Schmitta – tłumaczył, jak komu dobremu, co to jest ta demokracja, której NATO broni. 

Tak, to było paternalistyczne. Ale cóż poradzić, kiedy prezydent Duda i prezes Kaczyński prosili się o klapsa. ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

Wojciech Pięciak: Znane „skrzydlate słowo” głosi, że polityka to sztuka zawierania kompromisów. Takim kompromisem są postanowienia warszawskiego szczytu NATO.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, publicysta, autor wywiadów, kierownik działu Kultura. W „Tygodniku” od 1988 r., Współtwórca telewizyjnych cykli wywiadów „Rozmowy na...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zarówno osobnik zwany prezydentem, jak i media PiS-owskie, mogą bez przeszkód manipulować kazdą wypowiedzią i każdego, ponieważ ich przekaz nie jest skierowany do czytelników Tygodnika Powszechnego, ani innych polskich mediów na poziomie, ale do najgorszej, najciemniejszej społecznej magmy, która miała do szkoły pod górke, nie wie, co to książka, a "wiedze" czerpie od szwagra, proboszcza i TVP1

Nasze Media Narodowe, pokazały czym w istocie są. Myślę o ocenzurowaniu wypowiedzi Obamy. W jednym szeregu stanęły z mediami Chin. Tam także Obamę ocenzurowano. A przekuwanie tego wydarzenia w sukces PIS-u jest metodą naturalną zaczerpniętą z czasów komunistycznych. Już niejednokrotnie przekonywaliśmy się, że PRL leży u podstaw rządów PiS. Do tego dochodzi przekonanie Pierwszego Prezesa o swej wielkości - będzie pisał od nowa Traktat Unijny. To jest tak śmieszne, że nadaje się do kabaretu, ale dobrego w rodzaju Pożaru w Burdelu. Facet nie zdaje sobie sprawy ze swego obrazu w Europie? Te jego wypowiedzi brzmią jak popiskiwanie szarej myszki w rogu. Co do odbiorców tego wszystkiego Pani Kalino 16, to, niestety, znam wielu różniących się od opisywanej przez Panią magmy, łykających tę pożywkę bez większych oporów. Proszę spojrzeć na zdjęcie członków Episkopatu, chociażby.

Obawiam się, Panie Melchiorze, ze nasi hierarchowie, w jakiejś części przecież wykształceni i inteligentni ludzie, bynajmniej tego nie łykają. Jest to wszystko im po prostu na rekę, więc w najlepszym wypadku milcza, żeby nie kompromitować się jawną aprobata. Co do magmy zaś - przeciez to-to nie zna języków, więc trudno jej stwierdzić, co Obama powiedział. Tym ludziom można cynicznie wcisnąć każda ciemnotę, ponieważ ci ludzie nie mają żadnych możliwości, żeby ocenić wiarygodność tego chłamu propagandowego. Dużo udzielam się na FB, gdzie sytuacja jest następująca: dyskutują ludzie o tych samych poglądach, co nie ma sensu i nawet wdzięku:)) Od czasu do czasu zapuści się jakiś odważny PiS-owiec, który zostaje z miejsca zbanowany. Nie ma najmniejszych szans na jakąś rzeczowa debatę publiczna.

Najnowsze sondaże wskazują na największą popularność pacynki z przyklejonym uśmiechem nr 17. Oczywiście to potwierdza Pani teorie. Pani nazywa to magmą, ja z racji płci może i środowiska w którym się obracałem przez lat kilkadziesiąt, używam określeń dosadniejszych. Nie będę przytaczał. Sprowadza się to do sytuacji jaką opisała Pani w kontekście FB. Co do głównodowodzących naszym Kościołem to ja dostrzegam: wyrachowanie, hipokryzję, nastawienie na zysk i co tam jeszcze. Nie wiem czy Pani dostrzegła, iż w tamtym tygodniu jeden z tym samym tytułem co nasi nieomylni przepraszał za spowodowanie zgorszenia jakie spowodował prowadzając się z kobitką? Czy ktoś może mi powiedzieć czy to zostało ogłoszone od ołtarza? No bo jeśli przepraszał to całość wiernych, myślę. Ten "naukowiec" od syna walczącego o spadek po nim jakoś nie zdążył przeprosić. Ale przecież to są drobiazgi prawda?

Przepraszał, powiada Pan? Nic z tego. Było zgorszenie, nie ma odpustu!:)))

WItam, w odpowiedzi na tezę "Nie ma najmniejszych szans na jakąś rzeczowa debatę publiczna", chciałby m powiedzieć, że ja myślę odwrotnie. Owszem jest. Możemy ja zacząć my; nawet tutaj. Trzeba zauważyć, że główną osią sporów dzisiaj, nie są jakieś szczegóły organizacyjne organów państwa, tylko emocje: strach, złość, wrogość i pogarda dwóch ogromnych grup Polaków. Oczywiście, żeby debata między ludźmi reprezentującymi dwie grupy mogła się powieść, musi je coś łączyć, żeby można się na czymś oprzeć. Wygląda, że jest conajmniej jedna rzecz, która łaczy 90% Polaków dzisiaj: wspólne emocje: strach, złość, pogarda. Nie najbardziej imponujące, ale zawsze coś na początek. Potem na pewnoznajdziemy więcej wspólnych pozytywnych wartości. Pozdrawiam, Andrzej

am wrażenie, że ewentualna debata w wydaniu wszystkich stron krajowego życia publicznego wyglądać będzie tak jak ostatni wyskok Pana Prokuratora, opss, posła Piotrowicza. "Pański głos i tak nic nie znaczy". Żeby debatować, co najmniej dwie strony muszą chcieć. Nie widzę tego po żadnej ze stron. Sam nie miałbym ochoty gadać z osobą dogłębnie przekonaną o swoich racjach tak jak Pani "prof" P.Do debaty potrzebna jest chęć zrozumienia. Pan ją gdzieś widzi?

Dziękuję za pociągnięcie wątku. Tak widzę. Ja to patrzę na to tak psychologicznie. Chęć do debaty i jej przebieg/kształt to tylko wyraz emocjonalnego stosunku ludzi samych do siebie i do drugiej strony. To jest pewnie to samo co Pan nazywa "chęcią do rozmowy". Ja bym to porównał do kłótni (małżeńskiej). Jak moja małzonka ma mi coś do zarzucenia i użyje (zbyt) ostrych słów, to ja mam wybór: albo się skupię na tym co ma mi do zarzucenia, albo na tym że jest niesprawiedliwa, i wtedy ja ją zaatakuję i w ten sposób konflikt się zaognia. I może trwać za długo i przebiegać zbyt agresywnie. No ale w końcu jak się ta sytuacją zmęczymy, to i tak się pogodzimy bo w końcu jedziemy na tym samym wózku oraz jesteśmy odpowiedzialni też za innych. Dla mnie obecna sytuacja polityczna wygląda jak kłotnia małżeńska, która poszła trochę za daleko. To so akurat pan prokurator powiedział nie ma dla mnie takiego decydującego znaczenia. Raczej widzę, że pozwoliliśmy za bardzo hulać złym emocjom. a może po prostu za bardzo żeśmy się siebie przestraszyli.

Jestem pesymistką z podstawowego powodu: żeby dyskutować, należy mieć nie tylko rozmaite poglądy oraz argumenty na ich poparcie, ale przede wszystkim wspólna płaszczyznę dyskusji. Anglicy maja zwyczaj mówic, ze dżentelmeni nie kłóca się co do faktów:)) Wprawdzie nie ma już dżentelmenów, niemniej nie widzę szans rozmowy z kimś, kto najpierw twierdzi, ze Polska jest w ruinie, po czym zwieksza deficyt państwowy o kilkaset milionów zet, i to na co? Na propagandę i koszty reprezentacyjne. Trudno mi z kimś rozmawiać, kto (słusznie) wytyka, ze poprzednie rządy polozyły służbe zdrowia, a sam cofa pieniądze na leki dla ludzi starych i ciężko chorych, chorych dzieci, a nawet uniemozliwia tym, co maja pieniądze, sprowadzenie sobie koniecznych dla zycia leków zza granicy. Jak można rozmawiać z ludźmi, dla których wazna jest "duma" i wstawanie z kolan, a nie polska racja stanu, o której my chcemy rozmawiać? Chyba nie ma Pan wiele racji twierdzac, ze łączy nas "strach i pogarda". Strach nas nie łączy, ponieważ ja boje się degrengolady politycznej i społecznej Polski, a ci w górze boja się opozycji. Pogarda również, bo oni gardza mną, a ja tymi, co ich wybrali. I znów się nie porozumiemy:)))

Chciałbym doprecyzować swoje słowa. Mówiąc "łączy nas strach i pogarda" nie miałem na myśli "obiekt/przedmiot strachu i pogardy" tylko że wszyscy pozwalamy żeby strach i pogarda urosły w naszych głowach do rozmiaru, że już nie dostrzegamy człowieka w człowieku: tylko wroga. A jak się za bardzo skupiamy na pogardzie do przeciwnika a może po prostu gniewie to tracimy z oczu ważniejsze rzeczy. Mam nadzieję, że jeżeli nie za naszego życia, to po tamtej stronie w Niebie będziemy się mogli wszyscy spotkać i o tym porozmawiać życzliwie, i nie bedzie to takie wazne ile kto komu krwi napsuł.

Zgadzam się, że emocje nie powinny być udziałem ludzi, którzy poważnie myślą o działalności politycznej i społecznej. Niemniej sa to uczucia ludzkie, a nic co ludzkie nie powinno być nam obce. Po 'tamtej stronie" z pewnością wszystkie nasze dylematy stracą znaczenie, ale póki co - stanowią dla niektórych treść zycia. A jeśli dla kogoś są obojętne - chyba źle to swiadczy i o nich i o ich stosunku do wartości takich jak drugi człowiek, dobro kraju i swiata:)))

Znowu chciałbym doprecyzowac swoje słowa. To, na co chcę zwócić uwagę, to nie, że mamy emocje typu pogrda czy strach, tylko to, że czasem pozwalamy, żeby te emocje urosły za bardzo i przesłoniły nam rzeczywisty obraz świata i rzeczywisty obraz współ-obywateli. W mojej ocenie odpowiedzią na ta przesadę nie jest wyparcie się emocji; nie jest tez całkowicie poddanie sie tym emocjom. Bardziej wydaje mi się, że jest nią nadanie naszym emocjom właściwych rozmiarów, tak żeby nie zasłaniały nam ludzi w ludziach. Osobiście, nie odbieram politykom prawa do kierowania się emocjami, tylko znowu, to nie może zasłaniac racjonalnego myslenia. A jak dostrzeżemy u siebie presadę w poddawaniu się emocjom, to będziemy bardziej wyrozumiali, dla innych ludzi, u których też taka przesada ma miejsce. I będzie więcej punktów zaczepienia do dyskusji.

Albo się wie co nią jest albo nie.

To prawda. Sa tacy, co wiedza, bo wynieśli to z inteligenckiego zwykle domu. Ale wśród wyborców PiS-u czy Kukiza ta wiedza nie jest powszechna. Należałoby więc zacząć edukacje już od szkoły podstawowej.

Otoz to kalino , oni maja za nic gorszy sort, ktory pamieta, oni mowia do pierwszego sortu tempakow, ktorzy wierza, ze wszystko co bylo wczesniej to klamstwo i zlo, bo "zbawiciel" nadszedl. PiS zmienia historie, miesza w glowach mlodym ludziom. Nasze pokolenie zna ja dokladnie i nie da sobie wcisnac klamstwa. Ubolewam tylko, ze tylu Polakow jest niedouczonych, latwowiernych. To doprowadzi do upadku. Posluze sie anegdota W. Manna - "wychowywałem się na Powiślu, towarzystwo było różne, w tym chuliganerka. Kiedyś spotkałem na ulicy jednego z chuliganów - był bardzo pobudzony, uśmiechał się od ucha, do ucha. Zapytałem, co go tak cieszy. A on odchyla marynarkę i wskazuje znak ORMO. Patrz - pochwalił się, teraz będę mógł bić ludzi legalnie. I to jest właśnie ta straszna mentalność, którą teraz wzmacniają w Polsce pewni politycy" - podkreslil autor anegdoty. Wniosek jest prosty – pod wielkimi sztandarami, w imie Boga wolno robic wszystko… oszukiwac, klamac, zmieniac historie, gardzic. Polska jest w zalosnych rekach.

Najpierw, Pani Stanisławo, zostało ogłupione i pozbawione właściwej hierarchii wartosci pokolenie obecnych 30-40-latków. I nie zrobiła tego PiS-owska władza, niestety. Ona jedynie te degrengoladę wykorzystuje.

Pani kalino, czesciowo musze sie z pania zgodzic. Patrzac na sondaze - to PiS ma tyle, ile mial w wyborach. PO w pierwszych miesiacach po pierwszych wyborach miala ponad 60%. W obecnej wladzy przeraza mnie skala obludy , buty, pazernosci zagarniecia kazdego obszaru zycia . To przeroslo moje wyobrazenie o obecnej Polsce, bo przez chwile wydawalo sie, ze Polacy nadaja sie na Europejczykow.// Pojawia sie pytanie, czy fakt, ze obecnie zlotowka jest jedna z najslabszych walut , a byla jedna z najmocniejszych jeszcze pare lat temu, fakt obnizki ratingu , to sa to symptomy powazniejszego problemu, jaki Polske czeka? Czy rzadzi PiS czy ktokolwiek inny, to w Polsce mieszka moja rodzina, moi znajomi , wiec zawsze zycze Polsce sukcesu.

ale widzę, że jeszcze zdarza się popełnić jakiś tekst. A najlepiej pewniaka do wstępniaka :) ------> Ale to pewniak może nie być, bo Barack Hussejn Obama powiedział to co powiedziała mu Madeleine Albright, ta zaś powiedziała to co powiedziała jej Anne Appelbaum, a Anne powiedziała to co wiedziała (od męża) :))

Pytanie podchwytliwe, od kogo dowiedział się mąż Anne Applebaum! Ja z taka pewna nieśmiałością zaproponuję wyjaśnienie: wystarczy spojrzeć na to załosne towarzystwo spod Mławy (z całym szacunkiem dla Mazowsza północno-wschodniego) i posłuchać tego, co wydobywa się z ich otworów gebowych, aby wiedzieć, jakie sa rokowania na przyszłość dla Polski i demokracji.

poczułem się podchwycony, tako i podchwycam, aby niewdzięcznikiem się nie okazać. Azaliż inna opcja polityczna nie jest tu modusem spirytusem :)----> Nie wystarczy być mężem. Trzeba być Mężem Stanu. A Mężem Stanu mąż dopiero się stanie. I takie jest moje zdanie :)

Śmiem twierdzić, że z tzw. opcjami politycznymi mamy do czynienia, kiedy polityk "A" uważa, ze np. w interesie polskiej racji stanu jest stawianie na sojusz z USA w ramach NATO i w ramach tego sojuszu popieranie interesów amerykańskich w Europie i na swiecie, zaś polityk "B" będzie stawiał na Unię Europejską i jej priorytety w stosunkach z USA. Nie można natomiast nazwać jakąkolwiek opcją polityki, która skłóca Polskę ze wszystkimi możliwymi podmiotami w Europie i na swiecie, a zerka łaskawie jedynie w strone Budapesztu:))) Taka polityka jest albo głupota, albo...niestety, ale działalnościa agenturalną Moskwy.

jak Chiny. Nieprawdaż :))

"Opcje C" nawet trudno nazwać pomysłem na opcje, jest tak odiotyczna i pozbawiona realizmu. Jako zywo przypomina pomysł ś.p. Lecha Kaczyńskiego, aby rope i gaz brać z Azerbejdzanu, czy Turkiestanu, czyli terytoriów całkowicie zależnych od Rosji:)) Podobny stopień realizmu miał "sojusz" z Gruzja. Ale ci panowie K. już tak mają...Tylko co myśmy zawinili Panu Bogu, ze nas tak pokaral...

Zachód zawsze zdradzi :-(

Znów mijamy się w czasie:))) W stosunkach miedzy państwami nie ma przysiąg na wierność, nie ma przyjaźni, a wiec nie ma i zdrady. Jest natomiast interes państwowy. I należy równie wiele poswiecać uwagi sprawie, co jest polskim interesem, co temu, co jest interesem Zachodu. Tak wiec jeśli zamierzamy iść z Zachodem (nie musimy, możemy iść z Rosją:))), musimy się WPISAĆ w jego interes, a nie drzec twarz, ze "wstajemy z kolan", bo jest to i głupie, i anachroniczne, i dyskwalifikujące polski resort spraw zagranicznych. O tym, ze Wielka Brytania nie ma przyjaciół, ale wyłącznie interesy, rzekł lord Palmerston w I polowie XIX w.

No i mamy ciagle to same status quo, czyli panstwo bezprawia z ambicjami totalitaryzmu. Jak dlugo jeszcze bezszczelne proby pisania na nowo historii Polski - (wystawa w Bundestagu, wystawa na szczycie NATO ), manipulacja mediami, sianie zametu beda przez tych „jedynych slusznych“ mozliwe ? Toz to metody zaczerpniete od towarzyszy komunistycznych, ktorzy po obaleniu przeciwnikow najpierw oskarzali ich, by pozniej systematycznie wymazac z historii. To za Stalina retuszowano (wygumkowano) Trockiego a z biegiem czasu i innych, ktorzy podpadli. Mam nadzieje, ze kiedys ten lepszy sort skonczy ale na smietniku historii.

te same status kwa lub to samo status quo :)

nie chciałem pani drażnić, bo domyślam się jak pani reaguje na kwa kwa :))

Szanowny panie, nie obrazam sie i nie czuje sie "podrazniona". Mieszkam prawie 30 lat w Niemczech- z jezykiem polskim mam do czynienia w domu lub kiedy jestem u polskich znajomych. Niekiedy gramatyka u mnie "kuleje" ale staram sie i to sie liczy. Mam nadzieje :)a tak na marginesie - lepiej wykonuje hymn Polski niz tancze kaczuszki ... :).

jakie źródło wiedzy o bieżących sprawach ojczyźnianych pani wybrała. Na rynku mawiają, że Tygodnik to siedlisko szatana :))

Czy ma Pan na myśli rynek w Bocianowie Wielkim?

po prostu agora :-)

Właściwie to nie wiem po co szanowny zagląda na te łamy. Ani tu mowy o spiskach dziejowych nie ma , ani przekonywania samego siebie jakim narodem wybranym, przedmurzem chrześcijaństwa jesteśmy. No chyba po to, aby Pani Kalinie 16 dać powód do trafnych ripost. To jest chwalebne. (Przepraszam Pani Kalino, że Panią w mój wywód wciągam, ale zaczynam chodzić po ścianach czytając opisy pomysłów na spisek. Zwłaszcza światowy w wykonaniu naszych rodaków).

ładnie tytułuje - Odiota :)

Zawsze do usług!!! Chociaz nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek tak Pana nazwała:)))Przeciez nie Pan doradził naszym tytanom dyplomacji, żeby spróbowali sprzymierzyć się z Chinami, aby razem ruszyc na Moskwe:)))

Szanowny panie Vespa mandarinia - oddajac sie lekturze "Frondy ", pana Terlikowskiego zrobilo mi sie "niedobrze " /nawet Gin nie pomogl /.Czytajac wypowiedz bp I.Deca , gdzie stwierdza on , ze "radio Maryja jest najsilniejszym glosem Kosciola Katolickiego w Polsce , w Europie , a poniekad i w swiecie /!/, wybralam "siedlisko szatana " w trosce o WOLNOSC WYBOROW ... ,ze pozwole sobie zacytowac : "grzeczne dziewczynki ida do nieba , a niegrzeczne - dokad same chca... .

Czy zauważyliście Państwo, że gdyby facetowi na zdjęciu dorysować sznureczki, wyglądałby na to co sobą reprezentuje?

Dla nas ważniejsze jest, by to był tylko wyjątek w nowej historii Polski. I aby tak rzeczywiście się stało, proponuję, aby nie szydzić z ówczesnych wyborców rządzącej partii, a raczej zwrócić uwagę na działania jej samej i jej rządu. Proponuję oceniać działania wybranych, a nie wybierających. To tak na przyszłość

usłyszeć głos rozsądku.

Myslę, ze troska o przyszłość wymaga przede wszystkim pochylenia się właśnie nad przeciętnym wyborca, który zabłąkał się w czasie i nie rozumie współczesnego swiata. Wymaga to oczywiście czasu, niemniej w dłuższej perspektywie procentuje. Dlatego kolejne ekipy robiły wszystko, aby tego nieświadomego wyborcę sprowadzić do parteru poprzez deprecjonowanie systemu oświaty. Dzis kolejna ekipa robi dokładnie to samo, a nawet więcej serwując ciemnemu spoleczenstwu "nowa polityke historyczna". Zaczęto już zresztą znacznie wcześniej wypuszczając harcowników o nazwisku Elbanowscy, których zapał cofnął polskie dzieci do poziomu albańskich i rumuńskich, podczas gdy dzieci brytyjskie (wloskie podobno tez) zaczynają nauke w wieku 4 lat. Zastanawiać się nad opinią o dzisiejszej władzy chyba nie ma potrzeby. Jaki jest koń, każdy (no, może nie każdy) widzi.

Czyzby nalezalo zbierac wszystko co ma wspolnego z historia, bo jak napisza nowa, to stara zaczna konfiskowac albo wprowadza na indeks jako ksiegi zakazane.

Czyzbym wywrozyla - pani Zalewska minister EDUKACJI u M. Olejnik na pytanie o Jedwabne odpowiedziala- to fakt historyczny, w korym doszlo do wielu nieporozumien i tendencyjnych opinii...(?).

Rozczaruje Panią, ale kierunek "dobrej zmiany" w dziele kreowania historii był znany od dawna w Polsce. Ci państwo nie kryli swych zamiarów na długo przed skokiem na władzę i kasę. Dziś jest to w ich wykonaniu jedna z nielicznych realizowanych obietnic - fałszowanie najnowszej historii Polski. Pani Zalewska nie jest bynajmniej idiotką, jedynie realizuje nakreślony wcześniej program. Jednym z jego elementów będzie odczytywanie apelu smoleńskiego (czyli apelu "poległych") przy każdej okazji. Najblizsza - rocznica Powstania Warszawskiego. Jak dla mnie - może być odczytywany nawet w szaletach publicznych i podmiejskich knajpach. Im częściej i głupiej - tym dla nas lepiej:)))

Pisze pani, ze pani Zalewska nie jest idiotka, zreszta podobnie jak inni reprezentujacy PiS . Albo pan prezes ma jakies haki na nich albo oni tak sami z siebie, zgodzili sie odgrywac zalosna role - w sumie nie wiem co gorsze..? To mi wyglada na poczatek totalitaryzmu, bo kazdy totalitaryzm narzuca w kazdy dostepny sposob swoje, jedynie słuszne racje. Tylko czekac, kiedy wciela swoje wizje sila i terrorem. Zreszta na sile wprowadzaja juz odczytywanie apelu smolenskiego w kazdych okolicznosciach nawet z okazji Powstania Warszawskiego (jak pani pisze) i to pomimo sprzeciwu roznych grup spolecznych. W wymiarze spolecznym obok postaw obywatelskich pojawia sie postawy konformistyczne, oportunistyczne i zwykly strach. A historia lubi sie powtarzac. // Pozwole sobie na cytat z wikipedii - " wydanym po pożarze budynku Reichstagu, zastraszając przeciwników politycznych i opozycję doprowadził do uchwalenia przez Reichstag (parlament niemiecki) Ustawy w Celu Pomocy Narodowi i Państwu w Potrzebie (niem. Gesetz zur Behebung der Not von Volk und Reich), zwanej w niemieckiej historiografii Ustawą o Pełnomocnictwach (de:Ermächtigungsgesetz). Zaowocowało to przejęciem pełnej władzy w ten sposób, że wspomnianą ustawą parlament przekazywał rządowi Rzeszy kierowanemu przez Hitlera swą moc ustawodawczą." - https://pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler

Pani Zalewska niszczy i tak upadłą polską oświatę, pan Morawiecki niszczy gospodarkę, pan Gowin - polskie uczelnie, pan Radziwiłł skazuje na smierc polskich ciężko chorych, pan Ziobro tworzy podwaliny pod dyktaturę...Przecież nikt z tych ludzi nie jest idiotą! To cyniczna łobuzeria, która dobrze wie, co robi dla władzy i kasy. Pozyteczni idioci to ich wyborcy. I tylko Polski zal, nie mówiąc o Polakach, którzy tracą...nie koryta bynajmniej, ale poczucie dumy i satysfakcji, ze po latach PRL-u potrafiliśmy się odbic od dna.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]