W Ciasnym Tunelu Niezłomności

Gdy już wysłuchaliśmy wszystkiego, co było do wysłuchania, zdumieliśmy się najszczerzej, że najszerzej komentowano padłą po wielokroć z ust Najwyższego Przedstawiciela Narodu deklarację niezłomności.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara

Zaiste paradne są te komentarze i zdziwienia, zważywszy że pośród wszystkich narodów świata jesteśmy przewszakże najniezłomniejsi. Jasne jest zatem i oczywiste, że Najwyższy nasz Przedstawiciel musi być w tej sytuacji niezłomny modelowo. Niezłomny skrajnie i niezłomny bezdyskusyjnie. Dziwić się zatem nie ma czemu, nie ma co się wykrzywiać i nie ma co podważać, że Najwyższy o tym prawi. Słusznie prawi.

Tradycyjnie, gdy dotykamy spraw ogólnych i uniwersalnych, musimy przejść od ogółu do szczegółu – tak, byśmy dostąpili łaski zrozumienia. Popatrzmy zatem w dół, na nas, ludzi, którzy doprawdy są arcyszarzy w swym skromnym przedstawicielstwie, bośmy są zaledwie przedstawicielami ssaków naczelnych, przedstawicielami bądź jakiej płci, przedstawicielami samych siebie, lub – to najczęściej – regionalnymi przedstawicielami handlowymi. Otóż w każdym z tych przedstawicielstw jesteśmy zaprawdę niezłomni tak bardzo, że i na prawo, i na lewo od naszej niezłomności jest tylko ściana. W tak skonstruowanym Ciasnym Tunelu Niezłomności, który jest drogą zesłaną nam przez los, nie ma miejsca nawet na maciupeńką choćby złomność, na zakręt, zatoczkę, nie mówiąc już o mijance. A zatem rzecz to zrozumiała, że nasz Przedstawiciel Najwyższy musi być niezłomny najskrajniej, pierwiastkowo po prostu. Ma takoż i prawo, i obowiązek świadczenia o swej niezłomności bezustannie, musi opowiadać o swej drodze poprzez CiaTuNie.

Weźmy problem niezłomności kodeksowo. Oto czy ktokolwiek z nas spotkał na swej życiowej drodze rodaka złomnego? Człowieka podnoszącego w górę rączki jak – za przeproszeniem – żołnierz włoski na frontach I wojny światowej? Spotkaliśmy oportunistę? Lawiranta? Kombinatora? Niefachowca od czegokolwiek? Ludzie, trzymajcie mnie! Opowiadanie dziś publiczne o takim spotkaniu kwalifikuje się jak nic do natychmiastowego dochodzenia prowadzonego przez sławny z niezłomności pion śledczy IPN w Katowicach, kwalifikuje się do osadzenia w areszcie wydobywczym i do sukcesu prawomocnego skazania.

Weźmy z kolei problem podstawowy, by tu nader przekonująco unaocznić naszą narodową niezłomność na elementarnych frontach życia (jeżeli komu tu jeszcze plącze się po głowie wątpliwość). Oto nie kryjmy, że najpierwszą niezłomnością naszą jest dawka alkoholu etylowego, którą możemy spożyć. Puknijmy się w nasze serca z lodu i dajmy odpowiedź godną – nie ma dawki alkoholu etylowego, wobec której byśmy wyznali nakolanny imposybilizm mową ciał naszych bądź piskliwym komunikatem oralnym. „Od setuchny do ich stu, niezłomniśmy aż po grób” – mówią słowa prastarej pieśni. Każdemu, kto nie zna klimatu tej niezłomności, czy kto w nią wątpi, należy się natychmiast pięćset złotych z prezydenckiej zapomogi na „każde dziecko”, rzecz jasna jako nauczka. I, dodajmy, dla lepszej ilustracji, że przedstawicielowi jakiegokolwiek narodu sojuszniczego, osobnikowi, który wchodzi wraz z nami do Ciasnego Tunelu Niezłomności, w kwestii dawek alkoholu etylowego, a i metylowego, uginają się nogi, ale nam nigdy. Wiemy bowiem, że na końcu CiaTuNie stoi migotliwa pochodnia kaca monstrum bądź ślepota, zawsze do zwalczenia metodami babuni.

Metody babuni, skorośmy przy nich, są – warto zauważyć – zasadniczym elementem naszej niezłomności. To z metod babuni, z ich składników – od ogóreczka, ząbka czosnku, soku z cebuli, aż po babuni wyobrażenia obcych i ilustracje życia po śmierci, sporządzone są cegłówki, które są budulcem opisanego tu Ciasnego Tunelu Niezłomności, wiodącego nas od morza do morza, poprzez, rzecz jasna, Międzymorze. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2015