Reklama

W Birmie nas zabiją

W Birmie nas zabiją

26.08.2019
Czyta się kilka minut
W każdej chwili może ruszyć repatriacja 3540 Rohingów z obozów w Bangladeszu do Birmy, z której przed dwoma laty zbiegli przed prześladowaniami etnicznymi.
MATEUSZ GASIŃSKI
W

Wśród wytypowanych jest Momtaz Begum, samotna matka dwójki dzieci, o pomoc dla której apelowaliśmy na łamach „Tygodnika”.

Momtaz mieszkała we wsi Tula Toli, na którą w odwecie za działania partyzantów 30 sierpnia 2017 r. uderzyły siły birmańskie. W ataku zginęło ok. 1,9 tys. mieszkańców i uciekinierów z innych rohińskich miejscowości. Wśród ofiar był mąż Momtaz i jej trzech synków (najstarszy miał 11 lat).

Momtaz wielokrotnie zgwałcono, a następnie porzucono w chacie razem z nieprzytomną kilkuletnią córką Roziją, którą żołnierze usiłowali zabić maczetą. Dom podpalono. Momtaz i Rozija cudem uniknęły śmierci. Lekarze w Bangladeszu zdiagnozowali u kobiety poparzenia 2. i 3. stopnia na prawie 40 proc. powierzchni ciała.

W ostatnich miesiącach, dzięki hojności darczyńców, wpłacających dla niej pieniądze na konto fundacji Dobra Fabryka, obie uciekinierki cieszyły się namiastką normalnego życia. Dostały m.in. łóżko i kuchenkę gazową. Momtaz wyszła ponownie za mąż i urodziła synka, ale mąż szybko porzucił ją z dzieckiem.

Teraz kobieta prosi ponownie o pomoc. Podejrzewa, że znalazła się na liście repatriacyjnej, bo chętnie rozmawiała z zachodnimi dziennikarzami, a władze Bangladeszu nie życzą sobie obecności niezależnych mediów na terenie obozów. – Zróbcie coś, błagam. Wojsko nas zabije – apeluje Momtaz.

15 sierpnia Birma i Bangladesz ustaliły, że wznowią repatriację ponad 730 tys. Rohingów zbiegłych jesienią 2017 r. z pogranicznego stanu Arakan. Poprzednią próbę zablokowała społeczność międzynarodowa. ©℗

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno–gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]