Vox populi - vox Dei

Papieska decyzja o przyspieszonym trybie wszczęcia procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II wzbudziła powszechną radość. Oczywiście: oficjalne wyniesienie na ołtarze zmarłemu Papieżowi niczego już dodać nie może. Jeśli ktoś jest w niebie, to jest, i cieszy się szczęściem - jak mówimy obrazowo - oglądania Boga. Żaden kanoniczny akt niczego tu już nie zmienia.
Czyta się kilka minut

Kościół ogłasza świętych i błogosławionych ze względu na nas, żyjących na tym łez padole. Święty jest wzorem dla żyjących, a także orędownikiem, który - jak wierzymy - może wstawiać się u Boga za nami. Przyspieszenie procesu (odstąpienie od kanonicznej zasady, że można proces rozpocząć po upływie pięciu lat od śmierci kandydata na ołtarza) wyraża pragnienie, by Jan Paweł II jak najszybciej stał się “oficjalnym" wzorem dla papieży, biskupów, księży i w ogóle chrześcijan. Teraz należy dobrze się zastanowić, co w nim jest do naśladowania, a co było niepowtarzalnym, tylko jemu właściwym charyzmatem. Co zaś do wstawiennictwa w niebie: ośmielam się mniemać, że jak za życia poważnie traktował każdą prośbę o modlitwę, tak i tam, gdzie jest teraz, nadal oręduje za tymi, którzy doń się zwracają.

Powodem mojej radości jest jednak nie tylko nadzieja, że Jan Paweł II zostanie ogłoszony błogosławionym. Cieszy mnie też, może jeszcze bardziej, że Benedykt XVI jawi się jako papież wsłuchany w głos ludu Bożego. Doskonale pamiętam, jak po zakończeniu żałobnej homilii kard. Ratzingera, stojący przed bazyliką tłum zaczął wołać “santo - subito", domagając się natychmiastowego wyniesienia Zmarłego na ołtarze. Kardynał stał bez ruchu. Zbliżenie kamery pozwoliło zobaczyć niezwykłe napięcie w jego skupionej twarzy. Zmrużone oczy utkwione w ogromnym tłumie. Okrzyki trwały długo. Kardynał czekał. Mógł je przerwać, podejmując czynności liturgiczne, ale on to wołanie uszanował, włączając je do liturgii. Dziś ogłasza przyspieszenie procesu. Więc jest to następca Piotra, który potrafi w głosie ludu Bożego usłyszeć vox Dei. W pierwszych wiekach, kiedy jeszcze nie było procesów kanonizacyjnych, o uznaniu świętości męczennika lub wyznawcy decydowało przekonanie wspólnoty wiernych.

Jeśli wyniesiony na ołtarze człowiek ma być wzorem, w procesie kanonicznym należy ponad wszelką wątpliwość stwierdzić heroiczność jego cnót i ortodoksyjność wiary. Zwykle wiele czasu zabiera skompletowanie pism sługi Bożego (tytuł przyznawany osobom, których proces został rozpoczęty) i ich przestudiowanie. Pisma Jana Pawła II dawno zostały zebrane, przestudiowane, uporządkowane. Opracowanie relacji o nich na użytek procesu nie powinno się okazać specjalnie trudne. Łatwo też o świadectwa dotyczące jego życia. Tak więc proces nie powinien trwać długo. Z faktu, że papież ogłosił swoją decyzję w rocznicę zamachu niektórzy wnioskują, że Jan Paweł II będzie wyniesiony na ołtarze jako męczennik (wtedy procedury są uproszczone), ale to nie wydaje się prawdopodobne.

Benedykt XVI zapowiedział, że osobiście będzie dokonywał tylko kanonizacji, beatyfikacje zaś powierzy delegatom. Pytanie, czy od tej reguły odstąpi, kiedy nadejdzie dzień beatyfikacji jego Poprzednika.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2005