VAT wetem

Nawet osławiony sprzeciw Leszka Millera w sprawie Konstytucji Europejskiej nie wywołał w Brukseli tyle zaniepokojenia, co zgłoszona w minionym tygodniu przez Polskę groźba weta wobec niższych stawek podatku VAT na niektóre usługi.
Czyta się kilka minut

"Nie!" Millera odnosiło się bowiem - by użyć bliskiej mu kiedyś terminologii - do nadbudowy, zaś groźba weta ze strony Zyty Gilowskiej w sprawie VAT - do bazy. W nadbudowie liczą się słowa, w bazie - pieniądze. Aby nie komplikować sprawy: stara unijna "Dziewiątka", czyli najstarsi członkowie wspólnoty, załatwiła sobie dawno temu stosowanie niższych stawek VAT na pracochłonne usługi, by nie podnosić ich ogólnych kosztów. Zasada - bez dwóch zdań - dla konsumenta niezwykle korzystna. Ale termin jej stosowania upłynął z końcem ubiegłego roku, o czym zainteresowane rządy... zapomniały. Przypomniała im o tym Komisja Europejska, która chciała stawki ujednolicić. Ale przyzwyczajenie jest drugą naturą, także polityków, więc Austria, przewodnicząca w tym półroczu Wspólnocie, w wielkim pośpiechu przygotowała nowelizację porozumienia. Według niego niskie stawki - ku uciesze konsumentów - miały obowiązywać dalej, do końca 2010 r. Tyle że nie wszędzie.

O nowych krajach, w tym o Polsce - Wiedeń zapomniał. Tłumaczył, że i tak mamy prawo do niższych stawek zgodnie z zapisami traktatu akcesyjnego, więc sprawa nas nie dotyczy. Prawda to jednak tylko częściowa: nasze ulgi niebawem się skończą, a mamy przecież swoje specyficzne problemy, choćby w budownictwie mieszkaniowym. Skoro zatem o solidarności mowa, to niech obowiązuje wszystkich w jednakowym stopniu.

I tak właśnie będzie. Polska uzyskała porozumienie, które dobre jest też dla innych. Ale, jak widać, bez groźby weta było ono niemożliwe.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2006