Unia bez budżetu

W tym samym czasie, gdy unijne państwa wykazują finansową empatię dla zagrożonej bankructwem Irlandii, nie mogą dojść do porozumienia w sprawie przyszłorocznego budżetu całej wspólnoty. Po raz pierwszy od lat UE będzie miała prowizorium. Dla Polski i wielu innych krajów korzystających z dobrodziejstw unijnych funduszy to zła wiadomość: wszyscy dostaną mniej ze wspólnej kasy.
Czyta się kilka minut

Ale jest to też informacja świadcząca o nie najlepszej kondycji samej Unii. Wspólnota przegrywa z partykularnymi interesami poszczególnych państw - tym razem z grupą bogatych tzw. płatników netto, w której jest np. Wielka Brytania. Wyspiarze właśnie tną swoje wydatki, aby ratować finanse publiczne przed katastrofą. Niepopularne decyzje rząd Camerona łatwiej wytłumaczy swoim wyborcom, gdy wykaże się walką z brukselskim "rozpasaniem".

Oczywiście unijni dyplomaci mają nadzieję graniczącą z pewnością - zwłaszcza gdy wypowiadają się publicznie - że do porozumienia budżetowego dojdzie najdalej za kilka miesięcy, może już nawet na grudniowym szczycie UE. Jednak znacznie lepiej byłoby trzymać kciuki nie za sam fakt uchwalenia budżetu, tylko aby dysponował on większymi funduszami. Obecnie budżet Unii to ledwie 1 proc. PKB wszystkich państw członkowskich. W realnych pieniądzach to sporo, gdyż rocznie wspólnota wypracowuje przeszło 12,5 bln euro. Wielu ekonomistów zachęca jednak, aby zwiększyć budżet do 2-3 proc. PKB - wtedy łatwiej będzie Unii sprostać nie tylko wyzwaniom globalnym, ale i uspójnić wewnętrzną politykę. W kontekście ostatniego fiaska negocjacji budżetowych brzmi to surrealistycznie, a szkoda, bo kryzys, który trawi wiele państw Unii, podpowiada, że rację mają jak zawsze... duzi i silni.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2010