Reklama

Ukraina, Polska: stoimy ramię w ramię

Ukraina, Polska: stoimy ramię w ramię

07.03.2022
Czyta się kilka minut
O tych dniach będzie się pisać w podręcznikach. Na oczach całego świata dokonujemy rzeczy, o które samych siebie nigdy byśmy nie podejrzewali.
Polscy wolon­tariusze i tłumacze pomagają rodzinom z Ukrainy. Przemyśl, 3 marca 2022 r. / fot. Karol Porwich / East News
Z

Zuzanna już pierwszego dnia rosyjskiej inwazji wiedziała, co robić. Chociaż studiuje w dalekiej amerykańskiej Pensylwanii, bez trudu znalazła wokół siebie ludzi, dla których cierpienia Ukraińców stały się sprawą osobistą. Już prawie 6 tys. dolarów trafiło do mamy Zuzy w Krakowie, a ta wraz z drugą córką Alicją rozprowadza pomoc wśród uchodźców. Nie jest łatwo, bo wielu z nich odmawia. Mówią, żeby zostawić pieniądze dla tych, którzy będą szli za nimi...

Na naszych oczach rodzą się więzi, o jakich do niedawna nie mogło być mowy. Ukraińcy integrowali się w Polsce dobrze, ale po cichu i jakoś tak z boku. Dziś dla wielu z nas stali się braćmi i siostrami, i być może to jest jedna z największych klęsk dyktatora z ­Kremla. Naszym poświęceniem i determinacją zachwyca się cały świat, a my możemy wreszcie spojrzeć na siebie trochę łaskawiej. Fakt, w tym pospolitym ruszeniu dużo jest chaosu, ale nikt z nas nie ma przecież doświadczenia w tak granicznych sytuacjach. Jak na skalę dramatu, który wygnał do Polski już prawie półtora miliona ludzi, radzimy sobie doskonale. Wiele rodzin i samotnych matek z dziećmi wciąż nie trafia do przygotowanych przez państwo i samorządy centrów, bo znalazły schronienie w polskich domach. To niezwykle ważne, by w momencie, w którym ich mężowie, ojcowie i synowie walczą o wolność Ukrainy – uchodźcy zaznali choć trochę rodzinnego ciepła. Musimy jednak pamiętać, że przyjeżdżają do nas ludzie w głębokim szoku, i być może dopiero po kilku dniach zaczną zdawać sobie sprawę z grozy całej sytuacji. To będzie egzamin także dla nas. Nie oczekujmy nic od wygnańców, którzy z małymi walizkami opuszczali bombardowane miasta, porzucając całe swoje życie. Bądźmy dla nich tolerancyjni, nie wywierajmy presji, nie narzucajmy się emocjonalnie.


ATAK NA UKRAINĘ | CODZIENNIE NOWE KORESPONDENCJE, ZDJĘCIA I ANALIZY| CZYTAJ NA BIEŻĄCO W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Wiele wskazuje na to, że oddolny ruch pomocy osiągnął już granice wytrzymałości. Dlatego niezmiernie ważne jest, by pałeczkę zaczęło sprawniej przejmować państwo. Inaczej znajdziemy się na progu katastrofy humanitarnej. Nie każdy z nas będzie też w stanie długo gościć w swym domu uciekinierów, a nie możemy doprowadzić do sytuacji, by tysiące dzieci nagle było przenoszonych do zbiorowych sal i spało na pryczach. Polskie państwo staje przed jednym z najtrudniejszych egzaminów w swej historii. Jak zorganizować sprawny system zakwaterowania i zatrudniania ludzi, którzy zostaną u nas na lata, i jak przy tym uniknąć napięć między Polakami i Ukraińcami? Jak znaleźć odpowiednią liczbę miejsc w przedszkolach i szkołach, by matki mogły pójść do pracy? Skąd wziąć nauczycieli mówiących po ukraińsku, by uczniowie się integrowali, ale też pamiętali o swych korzeniach – co w perspektywie zagrożenia rusyfikacją Ukrainy ma ogromne znaczenie.

Czekają nas trudne czasy. Jeśli Putin się nie opamięta, staniemy się państwem frontowym, z ogromną, pełną emocji mniejszością etniczną. Na Kremlu o tym wiedzą, więc będą stale prowokować konflikty, przypominając jednej stronie o rzezi wołyńskiej, a drugiej o akcji „Wisła” i wiekach pogardy ze strony „polskich panów”. Trzeba wielkiej mądrości ­rządzących i ogromnej świadomości społecznej, byśmy pamiętając o przeszłości, potrafili budować przyszłość. Ona nie jest dziś wyraźna, bo naprzeciwko siebie mamy niezwykle silnego i nieobliczalnego przeciwnika. Tym bardziej ważne jest, by dawne spory nie dzieliły nas w dniach, w których wspólnie z Ukraińcami walczymy o losy cywilizacji europejskiej.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jako reporter rozpoczynał pracę w dzienniku toruńskim „Nowości”, pracował następnie w „Czasie Krakowskim”, „Super Expressie”, czasopiśmie „Newsweek Polska”, telewizji TVN. W lutym 2012...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]