Ale można też inaczej: ci, którzy słuchając wystąpień nowego prezydenta liczyli na konkrety, zawiedli się. Ani krótka ceremonia w Werchownej Radzie, ani uroczystość na Placu Niepodległości nie posłużyły Juszczence do przedstawienia programu. Jego wystąpienie na Majdanie od wcześniejszych różniło się właściwie tylko tym, że wygłosił je z innego miejsca.
A może inaczej się nie da? Na Ukrainie takie słowa jak demokracja, uczciwość, wolność słowa, prawa człowieka, zjednoczona Europa - zwłaszcza, że Juszczenko mówił o niej w dzień przed podróżą do Moskwy - nie są frazesami. Wciąż niosą nadzieję, wciąż za nimi kryje się ogrom wyzwań.
Problem w tym, że poetyka wystąpień do narodu to jedno, a fakt, że do dziś nie wiadomo, jak Juszczenko chce zreformować kraj, to drugie. I z kim? Bo przez powyborczy miesiąc nie rozwiązał nawet podstawowego problemu: kandydatury na premiera. A przecież każdy z pretendentów to inna wizja państwa. Koalicja wspierająca Juszczenkę okazała się na tyle szeroka, by wygrać wybory i za szeroka, by potem sprawnie funkcjonować. Tego wrażenia nie zatrze nawet ostentacyjna bliskość, z jaką podczas uroczystości na Majdanie kandydująca na premiera Julia Tymoszenko stała obok kandydującego na premiera Petro Poroszenki.
Prezydent Ukrainy jest wśród swojego elektoratu uwielbiany w skali nieporównywalnej w Europie. Potrafi wywołać entuzjazm u milionów, ale czy będzie w stanie wywołać u nich zapał do uczciwości - w kraju, w którym szara strefa to 50 proc. gospodarki? Czy wyborcy Juszczenki - o przeciwnikach nie wspominając - zrozumieją, że między wykrzykiwaniem: “fałszerstwu - nie, manipulacji - nie", a niepłaceniem podatków istnieje sprzeczność? Problem najlepiej ilustruje stosunek do Tymoszenko. Ludzie ją kochają, wołają “nasza Jula!" i zarazem pytani, czy wierzą w czystość jej interesów, z uśmiechem puszczają oko. Na Ukrainie to normalne, bo tu każdy jest “umoczony". I to nie raz. Jeśli nie budował komunizmu, to współtworzył kuczmizm, a przynajmniej dawał albo brał łapówki. Ważne, by teraz był po jasnej stronie mocy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















