Twardy brexit bardzo realny

Czyta się kilka minut

Rozmowy w sprawie przyszłych relacji będą trwały. Szansa na umowę zatem jest, choć mała.

Wielka Brytania nie jest już członkiem UE, ale do końca tego roku, w tzw. okresie przejściowym, nadal obowiązują zasady dotyczące np. swobodnego przepływu osób i towarów. Ostatnie miesiące były czasem negocjacji mających wypracować umowę handlową, która obowiązywałaby od 1 stycznia 2021 r. Choć w wielu punktach znaleziono porozumienie, pozostało kilka, w których jest to trudne. Chodzi m.in. o rybołówstwo i tzw. równe warunki gry, tj. regulacje dotyczące praw pracowniczych czy konsumenckich.

Ostatecznym terminem na decyzję, czy dalsze rozmowy mają jeszcze sens, była niedziela 13 grudnia. Nadzieje na umowę malały i dla obu stron widmo twardego ­brexitu i jego bolesnych skutków stało się realne. Po kolejnym zwrocie akcji w trwającym już ponad cztery lata brexitowym procesie uznano jednak, że warto podjąć jeszcze jeden wysiłek. Rozmowy będą więc trwały, bo do stracenia jest wiele. Brak umowy oznacza handel na ogólnych zasadach Światowej Organizacji Handlu (WTO), czyli możliwe cła i inne bariery – i trzeba podkreślić, że nadal jest to bardzo prawdopodobne.

Przedsmak kłopotów to w ostatnich dniach długi na kilkanaście kilometrów sznur ciężarówek przy wjeździe do francuskiego Calais w drodze na Wyspy – to efekt robienia przez Brytyjczyków zapasów w obawie przed twardym brexitem. Zapasy na wypadek kłopotów z dostawami rząd zasugerował też supermarketom. Od 1 stycznia w gotowości mają być cztery okręty patrolowe marynarki wojennej – po Nowym Roku miałyby strzec brytyjskich łowisk i rybaków przed zakusami ich francuskich kolegów w razie załamania się negocjacji.

Tymczasem premier Boris Johnson jak zawsze zapewnia, że cokolwiek się stanie, Wielka Brytania poradzi sobie „bardzo, bardzo dobrze”. Optymizmu nie podzielają jego rodacy: w sondażu YouGov większość uznała, iż kraj nie jest dobrze – lub wręcz wcale nie jest – przygotowany na twardy brexit. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2020