Turystyka opętała Hiszpanię. Dla młodych w tym kraju własne mieszkanie to mrzonka

Barcelona, Walencja, Sewilla i stołeczny Madryt: w kilkudziesięciu miastach Hiszpanie wychodzą na ulice, żądając prawa do godnego mieszkania. Ceny na rynku nieruchomości rosną coraz bardziej, także za sprawą masowej turystyki.
z Madrytu
Czyta się kilka minut
„Zakończymy biznes mieszkaniowy", to główne hasło protestów w sprawie tańszych mieszkań w hiszpańskich miastach. Madryt, kwiecień 2025 r. // Fot. Agnieszka Zielińska
„Zakończymy biznes mieszkaniowy", to główne hasło protestów w sprawie tańszych mieszkań w hiszpańskich miastach. Madryt, kwiecień 2025 r. // Fot. Agnieszka Zielińska

Qué pasa, qué pasa, que no tenemos casa. Co się dzieje? Nie mamy domu, ot co! – skandują w Madrycie. W tle odgłos tysięcy kluczy, które protestujący wznoszą w górę, potrząsając nimi bez przerwy. Maszerują głównymi ulicami, Alcalá i Gran Vía, zachęcając przechodniów, by się przyłączali. „Sąsiadko, obudź się, eksmitują w twoim budynku!”.

W samej tylko stolicy tego dnia protestuje, w ocenie organizatorów ze związku najemców, 150 tys. ludzi.

Hiszpanie tracą marzenie o własnym lokum

Protest łączy pokolenia. Antonio, lat 87, w pomarańczowej koszulce związku najemców (jest jego aktywistą), zgadza się na rozmowę. Biegnie wzrokiem po tłumie, nie chce zgubić żony. – Ostatnio podpisałem dobrą umowę na wynajem i problem mieszkaniowy chwilowo mnie nie dotyczy – mówi Antonio. – Ale myślę o tych wszystkich młodych, którzy za wynajem pokoju płacą 700 euro miesięcznie. Przy takich cenach nie da się zbudować życia, założyć rodziny. Krzyczymy „koniec z czynszami”, ale chodzi oczywiście o uczciwe ceny, nie chcemy nic gratis.

87 letni Antonio z żoną na proteście w sprawie tańszych mieszkań. Madryt, kwiecień 2025 r. // Fot. Agnieszka Zielińska

Angela, Meksykanka, od kilkunastu lat mieszka w Madrycie. Niesie transparent, na którym opisano życie Susany: 79-letnia wdowa dzieli mieszkanie z dwoma studentami i śpi w salonie; nie stać jej na wynajem pokoju. – Takich jak ona są w Madrycie tysiące. Rząd powinien ustalić maksymalną wysokość czynszu i określić limit, ile mieszkań może kupić jedna osoba, która ma pieniądze – uważa Angela. – Stworzono biznes z czegoś, co powinno być podstawowym prawem.

Na proteście spotykam też Diego (24 lata) i Davida (22 lata).  Przyjaciele i współlokatorzy, śmieją się, że tak już będzie przez całe życie. Potem Diego poważnieje: – Ponad połowę pensji tracimy na czynsz. Eksmitują ludzi z osiedla, na którym mieszkali całe życie, bo ktoś kupił budynek na wynajem dla turystów. Są osiedla, na których wynajem mieszkania kosztuje tyle co pensja minimalna.

David: – Nigdy nie będzie mnie stać na kupno mieszkania. To problem naszego pokolenia. Dotarło do nas, że to, co mówili nam rodzice, jest nieprawdą. Powtarzali, że trzeba się usamodzielnić i kupić dom, by założyć rodzinę. Tych marzeń już nie ma. Jestem pewien, że przez całe życie będziemy musieli wynajmować mieszkania.

Gdy mieszkanie staje się luksusem

Na proteście spotykam też dawną znajomą, Cristinę, niską szczupłą brunetkę z burzą loków. Poznałyśmy się sześć lat temu w Madrycie. Pamiętam, że zabrała mnie wtedy na spacer po centrum: przechadzałyśmy się wzdłuż calle de Bailén, Pałacu Królewskiego i katedry patronki Madrytu, Matki Boskiej Almudeny.

Cristina dawniej mieszkała w tej okolicy. Pokazała mi, w którym budynku. Ścisłe centrum. Ale musiała opuścić to miejsce po kolejnych podwyżkach czynszu: – Rozumiem, że ktoś kupuje sobie trzecie czy czwarte mieszkanie, aby wynająć je turystom. To legalne, ale moim zdaniem amoralne. Również podróżuję i rozumiem, że turyści chcą mieszkać w centrum, ale oni pozostają tu tylko kilka dni. A madrytczycy nie mogą już wynająć mieszkania w swoim mieście i każdego dnia tracą godziny w pociągu.

Początkowo Cristina przeniosła się z centrum do dalszych dzielnic, ale z czasem i na to nie było jej stać: – Mam 47 lat, nie chcę już dzielić mieszkania ze studentami. Żyję razem z rodzicami na południu Madrytu. W ich czasach łatwiej było kupić mieszkanie.

To, co mówi Cristina, potwierdzają dane opublikowane przez Bank Hiszpanii. Badanie pokazuje, jak poziom zamożności i posiadania domu zmienia się na przestrzeni pokoleń. Wniosek: młodsze pokolenia posiadają mniej domów i gromadzą mniej majątku. Dla przykładu: 81 proc. osób urodzonych w latach 1945-65 już wieku 42 lat miało swój dom. Obecnie tylko 67 proc. z pokolenia dzisiejszych 40- i 50-latków posiada domy.

Badanie pokazuje też, że choć w Hiszpanii rosną pensje i powiększa się majątek gospodarstw domowych, to nieustanie rosną też koszty życia.

Kryzys mieszkaniowy to najgorętszy problem w Hiszpanii

Problem dostępu do mieszkań – wręcz: kryzys mieszkaniowy – to obecnie jeden z najgorętszych tematów społecznych w Hiszpanii. Jest na szczycie listy problemów w sondażu Centrum Badań Socjologicznych z grudnia 2024 r.

Sondaż taki prowadzi się co roku od 40 lat i drugi raz w historii mieszkalnictwo uznano za najpoważniejszy problem (po raz pierwszy w 2007 r., na progu kryzysu finansowego). W ostatnim roku ceny mieszkań w strefie euro najbardziej podrożały właśnie w Portugalii i Hiszpanii – chodzi o podwyżkę rzędu ponad 11 proc., przy średniej europejskiej 4,9 procent.

Ostatnio na stronach z nieruchomościami na sprzedaż pojawił się nowy filtr: „status mieszkania”. Powód? Jest coraz więcej nietypowych ogłoszeń z promocyjną ceną: „Studio o powierzchni 50 metrów kwadratowych. Zajęte przez okupas, brak możliwości odwiedzin”.

Łącznie, jak policzono w podkaście elDiario.es, pod koniec marca było ponad 20 tys. ofert sprzedaży mieszkań ze squatersami (po hiszpańsku: okupas).

W rzeczywistości znaczna część tych ogłoszeń to mieszkania zajmowane przez rodziny, które nie mogły już spłacać kredytu hipotecznego, straciły mieszkania, a po ugodzie z bankiem pozostały w mieszkaniu, płacąc uzgodniony czynsz.

W niektórych miastach ceny nieruchomości się potroiły

Wysokie czynsze są nie tylko w Madrycie, ale także w Barcelonie, na Wyspach Kanaryjskich i Balearach. To tam w ciągu 10 lat ceny mieszkań na wynajem potroiły się. Stąd coraz więcej w sieci ogłoszeń o wynajmie piwnic, namiotów i przyczep kempingowych. Wśród ogłoszeń można znaleźć też pomieszczenia bez okien czy oferty trzypokojowych mieszkań dla 14 osób.

Pensja minimalna w 2025 r. wynosi w Hiszpanii 1184 euro brutto, przy czternastu wypłatach (dwie dodatkowe tradycyjnie wypłacane na Boże Narodzenie i wakacje). Jednak w większych miastach taka najniższa pensja często nie wystarcza na wynajem mieszkania. Z badania Activum Real Estate wynika, że wynajęcie 60-metrowego mieszkania na Ibizie kosztuje nawet 1360 euro miesięcznie, w Madrycie 986 euro, a w Barcelonie 1173 euro.

Wzrost cen wynajmu w wielu przypadkach prowadzi do eksmisji, czego symbolem stała się emerytka Marina López. W wieku 94 lat została eksmitowana z mieszkania w Madrycie, które zajmowała prawie 35 lat. Mimo wcześniejszych prób blokady eksmisji, doszło do niej w lipcu 2024 r.

Marina López miała 517 euro emerytury i prawie 700 euro czynszu do zapłacenia. Powodem eksmisji było ponad 10 tys. euro długu. Kobieta zmarła pół roku po eksmisji w ośrodku dla osób starszych, a jej historia stała się symbolem problemu eksmisji osób starszych w Hiszpanii.

Masowa turystyka w Hiszpanii

W kwietniu miały miejsce pierwsze ogólnokrajowe protesty w sprawie tańszych mieszkań. Demonstranci wyszli na ulice ponad 40 miast. Złączyło ich hasło: koniec biznesu mieszkaniowego. Domagano się obniżenia czynszów, długoletnich umów na wynajem, likwidacji mieszkań turystycznych i wynajmu tych, które stoją puste (w Hiszpanii są ponad 4 mln pustych mieszkań przejętych przez banki; efekt kryzysu finansowego z 2008 r.).

Rzeczniczka związku najemców w Madrycie, Valeria Racu, mówi mi, że protesty nie są wymierzone bezpośrednio w turystów, ale że turystyka i powstawanie coraz to nowych mieszkań turystycznych nasilają problem mieszkaniowy. W Madrycie jest ponad 16 tys. mieszkań turystycznych, w tym ponad 15 tys. jest nielegalnych, tj. nie ma licencji.

– To mieszkania, które jutro mogłyby być wynajęte, ale należą do sektora turystycznego. Musimy je odzyskać – mówi Racu.

Ministerstwo praw społecznych i spraw konsumenckich przeanalizowało wszystkie oferty mieszkań na wynajem w Madrycie z popularnych aplikacji turystycznych. Okazało się, że ponad 90 proc. lokali nie ma licencji turystycznej. Teraz te oferty mają być usunięte, a właściciele ukarani.

– Urząd miasta może nałożyć grzywnę nawet do 30 tys. euro za wynajmowanie mieszkań turystycznych bez licencji. W ciągu ostatnich 10 lat w Hiszpanii utworzono pół miliona mieszkań turystycznych, wiele w sposób nielegalny – mówi mi Andrés Barragán Urbiola z ministerstwa.

Czy prawo nadąży za tym kryzysem?

W 2024 r. Hiszpanię odwiedziły rekordowe 94 mln turystów (wzrost o ponad 10 proc.). Andrés Barragán uważa, że kraj ma bogatą ofertę hoteli, dlatego nie ma potrzeby tworzenia nowych mieszkań turystycznych, zwłaszcza że brakuje ich dla mieszkańców.

Ministerstwo prowadzi też podobne rejestry mieszkań z aplikacji turystycznych w innych regionach kraju, w tym Andaluzji i na Balearach. Nie jest to trudne: wystarczy przeanalizować adresy podane w aplikacjach i ustalić ich właścicieli, a następnie sprawdzić, czy mają licencję.

Od maja 2023 r. obowiązuje ustawa mieszkaniowa, która pozwala regulować czynsze w oparciu o oficjalny wskaźnik cen. Jak dotąd tylko Katalonia zastosowała jej przepisy w ponad 200 gminach. Regulacja czynszów spowodowała umiarkowany spadek cen, ale także spadek liczby podpisywanych nowych umów wynajmu.

Natomiast w kwietniu weszła w życie nowelizacja ustawy o własności, która zmienia zasady wynajmu mieszkań turystycznych. Właściciele, którzy chcą przeznaczyć swoje mieszkanie na taki wynajem, muszą uzyskać zgodę większości wspólnoty mieszkaniowej. Przy jej braku wspólnota może domagać się zaprzestania wynajmu dla turystów. Za nieprzestrzeganie regulacji grożą grzywny (nawet do 600 tys. euro).

Nowe prawo nie obejmuje jednak dotychczasowych mieszkań turystycznych.

***

Kiedyś Cristina kochała życie w stolicy. Madryt dawał jej to, czego potrzebowała: dostęp do kultury i usług, szansę na rozwój.

Dziś uczy się włoskiego i myśli o przeprowadzce na Sycylię. Jak mówi, chce spokojniejszego życia z dala od zatłoczonego Madrytu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 19/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Pokolenie wynajmu