Trybunał we własnej sprawie

W ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny próbował rozstrzygnąć dwie ważne sprawy: konstytucyjność podstaw prawnych wyboru pierwszej prezes Sądu Najwyższego i konstytucyjność ustaw, które dopuściły do orzekania tzw. sędziów dublerów.
Czyta się kilka minut

Próbował, ponieważ trudno uznać, że mu się to udało. W obu sprawach orzekali dublerzy, co stawia pod znakiem zapytania ważność rozstrzygnięć. Co więcej, w drugim rozstrzygnięciu Henryk Cioch i Mariusz Muszyński orzekli w swojej własnej sprawie, mimo wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, aby ich wyłączyć. Naruszyli znaną od czasów Justyniana zasadę: nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Wyłączenie sędziego powinno być stosowane zawsze, gdy istnieje ryzyko wątpliwości co do bezstronności osób orzekających. Kiedyś prof. Safjan wyłączył się sam, nieproszony, w sprawie dotyczącej Narodowego Banku Polskiego, ponieważ pracowała tam jego córka.

Obecny TK uznał jednak, że „skoro zaskarżone przepisy odnoszą się do wszystkich sędziów (...), nie można twierdzić, że dotyczą tylko niektórych”. Uzasadnienie to przeczy nie tylko tradycji prawniczej, ale i logice. TK mówi przecież: „Zarzucają nam, że mamy interes w sprawie, którą rozstrzygamy, ale nie tylko my mamy ten interes, więc jesteśmy bezstronni”.

Przy takim rozumowaniu nie da się nigdy wyłączyć kogokolwiek ze składu TK, ponieważ orzeka on zawsze o konstytucyjności norm generalnych, a więc takich, które odnoszą się do grup ludzi. Według myśli TK dublerzy mogliby rozstrzygać nawet sprawę konstytucyjności uchwał, które powoływały ich na stanowiska dublerów. Uchwał było pięć, więc dotyczyły większej grupy sędziów, nie „tylko niektórych”. I pomyśleć, że kiedyś prawnicy unikali rozumowań, które prowadziły do absurdu. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2017