Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Transformers

Transformers

22.06.2010
Czyta się kilka minut
Przebojem wiosny są metamorfozy. Mówi się, że pod wpływem kwietniowych zdarzeń przemiany doznał naród, zmienili się zwykli ludzie, dziennikarze, politycy, pisarze (być może, gdyż za wcześnie na pewność) i wszyscy porządni ludzie. Porządni w jeszcze porządniejszych czy w nieporządnych, uchowaj Panie?
P

Pożądana - prawidłowa? ? odpowiedź brzmi: tragiczna śmierć sprawiła, że ludzie porządni, lecz ideowo i patriotycznie nadwątleni, zagubieni w cudzych kryteriach, przez media wepchnięci w snobistyczny, nowoczesny styl, w przymus picia win francuskich, cierpkich, mogli nareszcie powrócić do swej utraconej albo raczej utajonej narodowej formy, formy poczciwości, porzucić dwuznaczną lepszość, pochwalić długo lekceważoną swojskość.

W interpretacjach tego fenomenu akcent kładziono na powrót do mesjanizmu, czasami dostrzegając w tym walor duchowy, dowód silnej tożsamości, a czasami - rozpaczliwą megalomanię, kult ofiary, złowróżbną fascynację śmiercią. A może - niech mi wolno podzielić się nieśmiałym domysłem ? było to pożegnanie Polski z XIX wiekiem, finał opowieści o narodzie "wybranym do zagłady"(za J. Polkowskim),

ostatnia adoracja ojczyzny jako klęski? Zatem w nieumiarkowanej bombastyczności tamtych dni, która wspięła się na wyżyny Wawelu, przejawiałoby się nie tyle przywiązanie do starej formy, ile raczej żal, że trzeba - a trzeba - rozstać się z nią ostatecznie? Byłożby to oczyszczenie z trywialnego romantyzmu? Bezwzględny, mimo że bolesny wybór przyszłości?

Poza Jarosławem Kaczyńskim pomysł ten nie ma prawie żadnych zwolenników. Bo przecież bodaj tylko lider opozycji zmienił się w kierunku przeciwnym niż - rzekomo - naród. Mówiąc w skrócie, naród jakoby przeistoczył się regresywnie, do tyłu, w głąb surowej i niewybaczającej odstępstw tradycji, a prezes jakoby progresywnie, do przodu, w kierunku postępu, rozwoju, zgody i wspólnej pracy. Ponieważ zrobił to w trakcie kampanii wyborczej, która - jak wiadomo - ma swoje prawa i cele, wolno domniemywać, że prezes nie uwierzył w mesjanistyczną metamorfozę narodu, naród zaś - sądząc po wskaźnikach poparcia, utrzymujących się na poziomie, jakim PiS cieszy się od dawna - nie uwierzył w przemianę prezesa.

Racja rozkłada się po obu stronach. Zarówno jeden z najtęższych współczesnych atletów władzy, jak i obiekt jego wysiłków, zdają się nie mieć co do siebie wątpliwości - przemiana była i jest pozorna. Ale skąd jej aż tak wielka atrakcyjność? Jak to skąd? Z literatury i ewentualnie filmu.

Byłoby miło poprzestać na sugestywnych cytatach, zrobić małe repetytorium z  wielkich przesileń, dokonujących się w bohaterach mitów, eposów i opowiastek… tylko od czego zacząć, skoro przemiana okazuje się jednym z królewskich tematów Wschodu i Zachodu? Przypominają się chaotycznie, św. Paweł, św. Aleksy, postaci Szekspira, romantycy, Raskolnikow…

Dla XX wieku szczególne znaczenie ma proza Franza Kafki. Pisarz posuwa się najdalej, jak można, wrzucając bohatera w postać - niczym z czarnej baśni - odrażającą i nacechowaną strasznym cierpieniem:

"Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka. Leżał na grzbiecie twardym jak pancerz, a kiedy uniósł nieco głowę, widział swój sklepiony, brązowy, podzielony sztywnymi łukami brzuch, na którym ledwo mogła utrzymać się całkiem już ześlizgująca się kołdra" ("Przemiana", tłum. J. Kydryński).

A potem rzeczy toczą się dość zwyczajnie. Mieszczańska rodzina ubolewa nad przypadkiem Gregora, stara się pomóc mu w miarę sił, oczekując na metamorfozę powrotną, a jeszcze potem zaczyna prowadzić życie ubogie i znojne, aż wreszcie rozstaje się z nim pełna nieskrywanej ulgi. Z jego perspektywy to, co się stało, stanowi lekcję samotności, zupełnego odcięcia i niezrozumienia. A przy tym będąc kimś do głębi innym, nie przestaje być sobą. Kafka nie wychwala przemiany: robak, który budzi wstręt i traci zdolność komunikowania się z dawnym środowiskiem, pełni tu zadanie metafory stuprocentowej obcości. Ta jednak jawi się jako rozdarcie, gdyż w nowej postaci zapisana jest stara. Stary Gregor myśli, czuje, tęskni, pragnie, w nowym odbywa się podwójna praca umierania - człowieczeństwa, które przede wszystkim jest językiem, oraz życia w jego zredukowanej, obcej formie.

Na liście przemian widnieje sporo nazwisk polskich, którym patronuje Mickiewicz, twórca "Dziadów" i "Pana Tadeusza". Jego "Gustavus obiat (...) Hic natus est Conradus" z III części dramatu wyznacza horyzont wszelkich fantazji na temat sensu nadal własnego, lecz od pewnego momentu głęboko zmienionego życia. Wyznanie Jacka Soplicy: "Ja, niegdyś dumny z rodu, ja, com był junakiem, / Spuściłem głowę, kwestarz, zwałem się Robakiem, / Że jako robak w prochu..." wytycza ścieżkę pokory, czynu, służby, na której miały się odnaleźć następne pokolenia.

Treścią, ale i motywem przemiany jest silny indywidualizm. Metamorfoza go przezwycięża (Soplica/Robak) lub uwalnia (Gustaw/Konrad). Chodzi więc o to, by zyskać imię (Kordian) lub pozbyć się imienia (Kmicic) ? i tylko Kafka stawia tę kwestię inaczej. W obu wariantach wyczerpuje się dotychczasowy język, w wersji Kafkowskiej definitywnie. Za każdym razem mamy do czynienia z  równoczesnością wolnego wyboru i wewnętrznego przymusu, ze wstrząsem, niemożliwością pozostania kimś takim jak dotąd. Także u Kafki: życie potwora jest mniej potworne (czyli bardziej "ludzkie") od wcześniejszej egzystencji komiwojażera.

Przemiana interesowała literaturę, ponieważ sięgała fundamentów jednostki. Tkwiło w niej rozdarcie, poczucie konieczności zmierzenia się z przerażającą prawdą o sobie, męka śmierci towarzyszyła męce narodzin. Opierała się na etyce próby, dopełniała etos wierności sobie i konsekwencji działania, stanowiła wyzwanie dla empatii czytelnika i widza. No i była po prostu fabularnie pociągająca. Przemiana jest seksi, a stałość i niezłomność - nie.

I to właśnie doprowadziło ją do zguby. Ekskluzywny charakter metamorfozy nieodwołalnie zniweczyła, a jakże, kultura masowa. Najpierw nastąpiło rozplenienie transformacji. Jeśli dla Woody’ego Allena ("Zelig" 1983) opis tego zjawiska był ciągle

opisem choroby, to dzisiaj stało się ono nieomal warunkiem jakiejkolwiek identyfikacji w sferze publicznej. Żeby być, trzeba nie być (sobą). Przemiany dotyczą fryzur, sylwetek, orientacji seksualnych, facetów i facetek u boku, jeśli płci, to już naprawdę dużo. W końcu pojęcie zostało wydrążone do cna i zastąpione przez image.

Nowe uczesanie, okulary, słowa-klucze, deklaracje, nowy stary Palikot, Kaczyński, naród, tylko zgiełk ciągle ten sam. O przemianach prawdziwych, jeśli gdzieś się dzieją, nie wiemy nic.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]