Reklama

To wcale nie jest śmieszne

To wcale nie jest śmieszne

25.03.2019
Czyta się kilka minut
Agresywna i prymitywna reakcja na każdą inność zaślepia. Konfrontacja z innością czyjejś orientacji seksualnej wymaga szczególnej uwagi i przygotowania.
B

Być może miał rację europoseł Prawa i Sprawiedliwości prof. Ryszard Legutko, gdy mówił, „że zorganizowane środowiska homoseksualne to silne grupy wpływu. Ponadto są to grupy najsilniej chronione i najbardziej uprzywilejowane. W świetle obowiązującego ustawodawstwa mówienie o tym, że są to grupy dyskryminowane, jest śmieszne. Prawda jest taka, że aktywiści homo­seksualni mogą robić praktycznie wszystko. I uchodzi im to na sucho. Znane są przykłady…”.

„Być może”, bo profesor mówi o sile „zorganizowanych środowisk homoseksualnych”, których nie znam ani się nie domyślam, a profesor na pewno wie, co mówi, bo przecież niemożliwe jest, żeby profesor nie wiedział. Ale nas w tym numerze „Tygodnika” nie zajmują „zorganizowane środowiska”. Zajmują nas osamotnieni młodzi ludzie borykający się z problemem inności. Żeby można było usłyszeć ich głos, ich dramatyczne opowieści o tym, jak...

5015

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kościół w Polsce zawsze będzie zwalczał LGBT.Chodzi o przekrycie tematu pedofilii czy homoseksualizmu w samym Kościele.Podejrzewam,że większość dzieci na lekcjach religii dostaje lekcję pogardy i nienawiści wobec LGBT,uchodźców itd

...co "do końca" - a po tym kościele już niedługo zostaną tylko zgliszcza i haniebne wspomnienia

„ bo przecież niemożliwe jest, żeby profesor nie wiedział” A to dobre. Nie mam pojęcia w jaki sposób swą ścieżkę kariery naukowej kształtowali taki pan Legutko, pani Pawłowicz, albo pan Niesiołowski, to tylko wierzchołek góry. Być może mają ci państwo i im podobni, jakieś wiekopomne zasługi dla ludzkości, niestety nic o nich nie wiem. Wiem, jestem ignorantem, dlatego nie mam pojęcia, dlaczego nasza rodzima nauka, w zasadzie niczego nie osiągnęła. To i owo wynaleźliśmy, ale sukces naszych wynalazców, naukowców ziścił się za granicami naszego kochanego kraju. W rankingach światowych nasze uczelnie zajmują żenujące miejsca, jaka profesura taki cały majdan. Traktujemy homoseksualistów jak szmaty, bo tego uczy nas nasz kościół „ Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością” czyli jak osoby upośledzone w najlepszym przypadku, a że są bezbronni to jedziem z koksem ile wlezie. Do niedawna w podobny subtelny sposób piętnowano panny z dzieckiem. Proszę nie przeginać z nauką tolerancji na lekcjach religii, bo to już na zapała na drwiny. Mam i ja taką fajną katechetkę od tolerancji, zaraz od pierwszych lekcji wypytuje dzieci o urodziny, daty ślubu rodziców, czy aby kościelny był, sobie liczy i kalkuluje, a potem informuje dzieciaka, że w grzech żyją. Ogrom hipokryzji jest nieskończony, pewnego razu ta szanowna dama, zleciła mi wykonanie pewnej usługi, musiałem dla sprawnego przeprowadzenia roboty, odsunąć jej łoże małżeńskie od ściany. Piękny widok się ukazał mym grzesznym oczom, piękna kupka zużytych prezerwatyw. Św Paweł z pedalstwem był obeznany, Rzym z niego słynął i nikogo to wówczas nie gorszyło, jego tolerancja z okoliczności wynikała. „Lecz uwaga, Biblia nie propaguje nienawiści do nikogo” a to coś nowego, ja czytając Pismo Święte odniosłem inne wrażenie. Jeśli byśmy przyjęli, cytowany punkt widzenia, to jak ustosunkować się do inkwizycji, wypraw krzyżowych, bratobójczych rzezi między chrześcijanami.Czyżby były to tylko takie drobne nieścisłości w interpretacji świętych ksiąg. Neutralność Kościoła w sprawach homoseksualnych najlepiej dało się zauważyć przy kreowaniu potwora gender, toż to mistrzostwo świata jest. Ja tam byłbym szczęśliwy, gdyby na lekcjach religii, zamiast pedalstwem, zajęto sie uczeniem dzieci szacunku dla przestrzeni publicznej, dla dobra wspólnego, dla drugiego człowieka, ogólnie uprzejmości i kultury. Mamy z tym sporo problemów.

Ma Pan racje

eks-dominikanin prof. Tadeusz Bartoś w wywiadzie dla GW świetnie opisał i scharakteryzował relacje, na których zbudowana jest struktura polskiego kościoła katolickiego: "Ma pan wyrzuty sumienia, że opuścił klasztor? - Nie. Uważam, że zrobiłem dobrze. Zadziałał instynkt samozachowawczy, chroniłem własną psychikę i zdrowie. Otworzyły mi się oczy, zobaczyłem, jak działa system, kiedy się przeciw niemu "fiknie". Na własnej skórze i psychice odczułem opresję zamkniętej grupy. W mojej książce dużo uwagi temu poświęcam. Związanie ślubem zakonnym ma faktycznie charakter niewolniczy, to przynależność na zasadzie własności. Gdy to zrozumiałem, wiedziałem, że nie ma uzasadnienia, by żyć w takiej grupie. Grupie, w której stosuje się szantaż psychiczno-moralny. Jeśli odejdziesz, zdradzisz Boga, jesteś w grzechu, stajesz się moralnym zerem, zdrajcą właśnie. To mechanizmy symbolicznej przemocy i poniżenia, paraliżujące większą część kleru, która nigdy w niczym się nie wychyli. To jest rzeczywiste niewolnictwo, zniewolenie umysłu. Przy takim rozpoznaniu trudno mieć wyrzuty sumienia. Jeśli już, to jest się dumnym ze "zrzuconych kajdan". I wdzięcznym tym, którzy mi w tym pomogli." +++ także księdzu AB polecam tę lekturę, o sekcie, której sam jest od lat wiernym członkiem

Frederic Martel - "Sodoma" - dobrze udokumentowany opis harców, postawionych najwyżej, panów w Watykanie z okresu pontyfikatu naszego, polskiego, Narodowego, Papieża. Między innymi sposoby na filtrowanie informacji docierających do najwyższego ucha. Dziwisz, miał w tym swoje kilkadziesiąt minut. Dobrze się obracał i czuł w tym towarzystwie. Poza tym, pod koniec życia JPII ktoś rządził tym towarzystwem. Wszystko to opisano.

gdyby miał jaja i odrobine odwagi, wziąłby odważnie oskarżenia wobec JP II na klatę i przyznał - tak to ja stanowiłem barierę odgradzająca Wojtyłę od prawdy, to przeze mnie był w tej materii ciemny jak tabaka w rogu - no bo albo jeden, albo drugi, tertium non datur [chwila, chwila - a może razem kombinowali??...]

Świętą krew razem do ampułek? Taki deal? A na poważnie - myślę, że wielu geniuszy stanowiących obecną wierchuszkę arcybiskupią, wzięło się za klepnięciem sekretarza. jakoś tak mentalnie mi to towarzystwo pasuje do siebie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]