Tischner na stan wojenny: Pierwszy krok musi być krokiem do godności

Co powinniśmy byli zrobić w sytuacji granicznej, w jakiej znaleźliśmy się 13 grudnia 1981 r.?
Czyta się kilka minut
Ksiądz Józef Tischner, 1981 r. // Fot. Wacław Rymko / Forum
Ksiądz Józef Tischner, 1981 r. // Fot. Wacław Rymko / Forum

W sytuacji stanu wojennego cisną się na usta dwa pytania: jak do tego doszło i jak z tego wyjść? Nie nadszedł jeszcze czas, by odpowiedzieć na pierwsze pytanie. Pozostaje więc pytanie drugie: jak z tego wyjść? Bo kiedyś będzie trzeba z tego wyjść. Czy z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, czy ze świeżymi bliznami na ciele i duszy? Aby na to pytanie odpowiedzieć, trzeba sobie uświadomić punkt wyjścia – wtorek 15 grudnia 1981 r. [Tego dnia doszło do pacyfikacji kopalni Manifest Lipcowy w Jastrzębiu-Zdroju, podczas której milicja postrzeliła czterech górników – przypis red.]

Uruchamianie odtwarzacza...

Idea odnowy i solidarności

Czy się to komu podoba, czy nie, stan wojenny dotknął do żywego przede wszystkim samych robotników. To oni byli sprawcami i rzecznikami minionych przemian, to wśród nich narodziła się idea odnowy i solidarności. Ludzie ci przeszli przez głębokie wewnętrzne przeobrażenia – od poniżenia do poczucia godności. Żyjąc w poniżeniu, robotnik może wybierać, czy będzie kopał ziemię łopatą, czy motyką. Żyjąc z poczuciem godności, robotnik wybiera między jednym a drugim związkiem zawodowym, między Polską samorządną a Polską bezrządną. 

Najnowsza historia polskich robotników to historia przechodzenia z jednego poziomu wybierania na drugi. Takie są nasze realia. Zaprowadzony w kraju stan wojenny – czy się tego chciało, czy nie – kwestionuje w ludziach tę wielką historię. Budzi lęk, że ktoś będzie się starał cofnąć wskazówkę zegara.

Kryzys braku logiki

Czy się to komu podoba, czy nie podoba, Polska znajduje się dziś w ostrym kryzysie pracy. Kryzys nie polega jednak na braku wysiłku, lecz na braku logiki. Rozpadła się i nadal rozpada podstawowa harmonia pracy. Harmonię tę trzeba odbudować. Nie można tego jednak dokonać bez rozumnego programu, bez dobrze działającej informacji, a przede wszystkim bez samodzielnych i zaangażowanych w sprawę ludzi. 

Zepsuć współczesną gospodarkę potrafi pierwszy lepszy głupiec, ale naprawić ją muszą ludzie mądrzy, wolni, samorządni. Współczesny postęp pracy jest uwarunkowany swobodami obywatelskimi. Sytuacja stanu wojennego nie sprzyja odbudowie pracy i postępowi pracy. Na dłuższą metę jest ona zabójcza. Tej prawdzie też trzeba spojrzeć w oczy.

Punkt wyjścia nie jest więc dobry. Jest wręcz zły. Poszukajmy jednak jakichś świateł. Nie będą to światła jaskrawe, ale w dramatycznej sytuacji nawet niewielkie światło może dodać otuchy.

Władza wystąpiła pod znakiem wojska. Ma to w naszym kraju szczególny sens. Żołnierze są synami tego narodu, wiedzą więc, jaki jest naród. W wojsku służą synowie chłopów i robotników, młodzież pracująca i studiująca, wierzący i niewierzący. Jest nadzieja, że wojsko głębiej czuje i lepiej rozumie. Powinno ono również wiedzieć, że istnieje walka, z której zawsze – nawet jeśli się wygra – wychodzi się z hańbą na czole. Jeśli wojsko jest naprawdę polskim wojskiem, to nie jest ani związkiem zawodowym, ani partią. Zachowuje więc taki punkt widzenia, z którego widać ekstremy zarówno z jednej, jak z drugiej strony. W tych dniach niepewności ufamy, że wojsko pozostanie sobą.

Świat patrzy na Polskę

I jeszcze jedno. Mówi się nam, że mamy rozwiązywać własne sprawy własnymi rękami. To także jest jakimś światłem. Wiemy o tym, że nie oznacza to, iż jesteśmy osamotnieni. Znajdujemy się w środku Europy. Oczy całego świata są skierowane na Polskę. Nie jesteśmy całkiem samotni. Choć sami ze sobą, ale nie samotni. To, o co się dobijamy, jest sprawą ludzką. A więc dotyka pośrednio i bezpośrednio każdego człowieka.

Stan wojenny jest faktem. Nie pytamy dziś, czy jest on koniecznością, czy pomyłką. Pytanie to postawimy w innym czasie. Faktem jest również, że naród składa w tych trudnych chwilach nowe dowody dojrzałości, cierpliwości, poczucia godności. Mając na uwadze te fakty, postawmy pytanie na dziś: jak z tego wyjść? Jedno jest oczywiste: pierwszy krok musi być krokiem uznania dla prawa do godności, prawa do samorządnej pracy, prawa do narodowej tożsamości. 

Artykuł ten zachował się w maszynopisie w archiwum Autora z adnotacją: „Tekst przeznaczony dla »Tygodnika Powszechnego« do pierwszego numeru po ogłoszeniu stanu wojennego; z powodu zawieszenia pisma tekst nie został opublikowany”. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Cofanie wskazówek zegara

Artykuł pochodzi z dodatku 25 lat bez Tischnera