„The Road to Paradise"

Czyta się kilka minut

Paul McCreesh to wybitny konserwator muzycznych zabytków. Odnalezione w bibliotekach dawne dzieła pieczołowicie restauruje, powołując do koncertowego życia, umieszcza w historycznym kontekście, odnajduje repertuarowe powiązania. Kolejne rekonstrukcje uroczystości kościelnych i dworskich, przepysznie wydawane na krążkach Deutsche Grammophon, choć dla muzykologów nierzadko kontrowersyjne, od razu wędrują na szczyty list fonograficznych bestsellerów. I słusznie, są wszak świadectwem nie tylko artystycznej wizji londyńskiego kapelmistrza, oryginalnej i popartej doskonałym warsztatem dyrygenckim i teoretycznym, lecz także dźwiękowej pasji artystów bezgranicznie mu ufających.

Najnowsze nagranie McCreesha - "The Road­ to paradise" - nie wpisuje się jednak w linię przedsięwzięć, które mają współczesnemu słuchaczowi przybliżyć niegdysiejsze ceremonie. Nie odnajdziemy tutaj polichóralnego rozmachu dzieł towarzyszących koronacjom weneckich dożów, atmosfery pełnych muzycznego przepychu bożonarodzeniowych nabożeństw czy temperamentnych fraz klasycystycznych mistrzów. Jest to raczej dźwiękowy zapis mistycznych przeżyć pokornego pielgrzyma, intymne wyznanie wiernego, w drodze odnajdującego boskie przesłanie.

McCreesh, kompilując dźwięki muzycznej wędrówki z dzieł dawnych i dwudziestowiecznych, sportretował wszakże pielgrzyma współczesnego. A ten, choć z pokorą odnosi się do Boga i kościelnej tradycji, nie boi się stawiać niewygodnych pytań. Stąd obok śpiewanej przez kongregację chorałowej sekwencji "Jacet granum", gęstego polifonicznie błagalnego motetu "Miserere nostri" Tallisa, monumentalnego, niezwykle dramatycznego "Media vita in morte sumus" Shepparda, znalazły się przejmujące dzieła Tavenera - napisane po odejściu przyjaciółki kompozytora "Song for Athene", i Howellsa - skomponowane po śmierci syna "Take him, Earth, for cherishing".

Okazało się przy tym, że tkwiąca u źródeł angielskiej muzyki religijnej a capella twórczość Bennetta, Brittena czy Holsta doskonale koresponduje z dziełami dawnych mistrzów - Byrda, Parsonsa, Tallisa. Mimo nieco odmiennych środków kompozytorskich, słychać u współczesnych tę samą dźwiękową czystość, niespieszną, sprzyjającą duchowemu namysłowi narrację, szlachetne skupienie i głębię religijnego przeżycia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2007