Reklama

Teo-ekologia biskupa Deca

Teo-ekologia biskupa Deca

07.09.2020
Czyta się kilka minut
Na poziomie faktów słowa, które Ignacy Dec, emerytowany biskup świdnicki, wygłosił w sobotę podczas liturgii w sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II, nie są w żaden sposób do obrony.
Biskup Ignacy Dec podczas IX Dziękczynienia w Rodzinie, Toruń, wrzesień 2017 r. / FOT. MARCIN GADOMSKI/EastNews
P

Polscy biskupi o „ideologii LGBT” i „ideologii gender” mówią przy wielu okazjach i w podobnym, bardzo ostrym tonie. Najgłośniejszym echem odbiły się słowa abp. Marka Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie” neomarksistowskiego pochodzenia, prowadzącej do upadku cywilizacji, i wypowiedź bp. Wiesława Meringa o zagrożeniu, jakie owa „chora ideologia LGBT” niesie dla „państwa, narodu i człowieka”. W sobotę jeszcze dalej posunął się bp Ignacy Dec, emerytowany biskup świdnicki.

„Aktualnie najpoważniejszym zagrożeniem ludzkości – mówił podczas liturgii w sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu – nie są choroby zakaźne ani głód, ani nawet katastrofy ekologiczne, ale właśnie ideologia gender, która jest nową odmianą marksizmu, szczególnie filozofii Fryderyka Engelsa, która uderza w małżeństwo i rodzinę, sprowadzając ludzi do poziomu zwyrodniałych istot, niezdolnych do przekazywania dalej życia” (cytat za radiomaryja.pl).

Takie wypowiedzi, zwłaszcza ze strony prominentnych hierarchów, są niebezpieczne: ponieważ podgrzewają emocje i mogą prowokować do przemocy wobec osób identyfikujących się ze skrótowcem LGBT+ i tęczową flagą – albo wręcz wobec osób, które po prostu kojarzą się agresorom z ruchem LGBT+. Biskup Dec mógłby się tłumaczyć, że daleko mu do takich intencji – jako postawę wzorcową w tej samej homilii wskazywał nadstawianie drugiego policzka i błogosławienie tych, którzy katolikom złorzeczą. Będąc biskupem ma też oczywiście prawo przywoływać racje teologiczne w sprawach ważnych dla życia duchowego wiernych. Problem z jego wypowiedzią jest jednak taki, że ona daleko wykracza poza dziedzinę teologii.

Przyjmowanie „ideologii gender”, według bp. Deca, prowadzić ma bowiem nie tylko do potępienia dusz, ale wręcz do… wyginięcia całego naszego gatunku. Autor tych słów przypuszczalnie odwoływał się do boskiego nakazu z Księgi Rodzaju: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się” – od czego w jego mniemaniu „ideologia gender” ma ludzi odwodzić.


CZYTAJ TAKŻE

BISKUPI KONTRA NAUKA. KS. JACEK PRUSAK SJ: Dokument episkopatu jest szkodliwy także od strony duszpasterskiej, bo pogłębia wewnętrzne konflikty osób LGBT+, które są wierzące >>>


Bp Dec zdaje się więc myśleć, że ostatecznym celem środowisk LGBT+ jest zmiana płci każdego człowieka albo zmiana jego orientacji na homoseksualną – co faktycznie doprowadziłoby do kryzysu reprodukcyjnego i wyginięcia człowieka. Ciekaw jestem, w jaki sposób można pogodzić takie, samo w sobie absurdalne, przekonanie z zabieganiem przez te ruchy o legalizację adopcji dzieci przez osoby transpłciowe i homoseksualne. Czyżby adopcja dzieci miała być tylko pierwszym krokiem na drodze do unicestwienia gatunku?

Podkreślmy więc, że słowa bp. Deca nie dotyczą teologii – tylko ekologii, bo to ta dyscyplina zajmuje się wymieraniami gatunków. Gdy zaś znajdujemy się na gruncie ekologii, a nie teologii, powinniśmy słuchać ekologów, a nie biskupów. W publikacjach specjalistów w tej dziedzinie nie widać głosów o zagrożeniach dla ludzkości ze strony ruchów LGBT+ – o głodzie, katastrofie klimatycznej czy patogenach można za to czytać często (choć nikt rozsądny zapewne nie uważa, że koronawirus czy ocieplenie klimatu doprowadzą do całkowitej zagłady gatunku – jest nas już po prostu zbyt wielu). 

Na poziomie faktów przytoczone słowa z toruńskiego sanktuarium nie są zatem w żaden sposób do obrony. Na poziomie wartości można zaś biskupowi zarzucić, że lekceważy los ofiar – obecnej pandemii, głodu czy wojen, które ciągle wywołują niewyobrażalne ilości cierpienia na świecie. Lekceważy także działalność organizacji humanitarnych, w tym katolickich, które na całym świecie ofiarnie niosą pomoc, często z narażeniem życia lekarzy, misjonarzy i wolontariuszy – skoro ważniejsza ma być walka z „ideologią gender” (łatwo sobie zresztą wyobrazić, jakie środowiska ten bój najbardziej ochoczą pójdą prowadzić). Trudno bronić także słów o „zwyrodniałych istotach niezdolnych do przekazywania życia”, które mogą dotknąć wszystkich zmagających się z problemem niepłodności – nie tylko spośród osób LGBT+.

Można odnieść wrażenie, że „ideologia gender/LGBT” w myśleniu polskich biskupów zajęła miejsce zarezerwowane do niedawna dla „cywilizacji śmierci”, o której dzisiaj już prawie nikt nie pamięta. W porównaniu z tą ostatnią „ideologia gender” i „ideologia LGBT” to jednak określenia jeszcze bardziej rozmyte znaczeniowo i niejasne. Być może dotarliśmy właśnie do ściany – używanie tych pojęć przestało spełniać założone cele. O ile takim celem ma nie być wyłącznie podgrzewanie emocji i budowanie narracji oblężonej katolickiej twierdzy.

Merytoryczna dyskusja o osobach LGBT+ – zarówno społeczna, jak i teologiczna – w dzisiejszej Polsce jest konieczna. Jeśli jednak prominentni polscy hierarchowie kościelni będą mylić teologię z ekologią – i na gruncie tej drugiej stawiać tezy absurdalne – o taką dyskusję będzie coraz trudniej.

Autor artykułu

Filozof i kognitywista z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych oraz redaktor działu Nauka „Tygodnika”, zainteresowany dwiema najbardziej niezwykłymi cechami ludzkiej natury: językiem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]