Reklama

Papieżem w tęczę

Papieżem w tęczę

08.08.2019
Czyta się kilka minut
Przewodniczący Episkopatu użył przeciwko LGBT+ cytatu z Franciszka, który... nie dotyczył LGBT+.
Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki, Kraków, maj 2019 r. / FOT. JAN GRACZYNSKI/East News
N

Na stronach Konferencji Episkopatu pojawiło się oświadczenie przewodniczącego KEP abp. Stanisława Gądeckiego w sprawie LGBT+. W kluczowym fragmencie metropolita poznański stwierdził: „Szacunek dla konkretnych osób nie może jednak prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji” – i poparł swoje zdanie fragmentem papieskiego przemówienia: „Ta rewolucja w obyczajach i moralności – podkreśla papież Franciszek – często wymachuje flagą »wolności«, ale w rzeczywistości przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym ludzkim istotom, szczególnie najbardziej narażonym” (Watykan, 17.11.2014).

Problem w tym, że przywołane przezeń słowa papież nie odnosiły się do kwestii LGBT+. Zdanie poprzedzające ów fragment (i rozpoczynające nowy akapit) brzmi: „W naszych czasach panuje kryzys małżeństwa i rodziny. Żyjemy w kulturze prowizoryczności, w której coraz więcej osób rezygnuje z małżeństwa jako publicznego zaangażowania”. Jest oczywiste, że papież mówi o kryzysie, jakim jest „kultura prowizoryczności”, która utrudnia ludziom podjęcie trwałych zobowiązań.

To, że taki jest sens cytowanych przez przewodniczącego KEP papieskich słów, potwierdza też reszta tekstu przemówienia (dostępne tutaj). Można je określić jako katechezę, której zasadniczą treścią jest wskazanie na piękno i wartość trwałej, kochającej się rodziny.

Warto również zauważyć, że było to przemówienie wygłoszone na międzyreligijnej konferencji poświęconej komplementarności mężczyzny i kobiety. Mówiąc w takim kontekście Franciszek – choć skądinąd wiadomo, że jest przeciwnikiem instytucji małżeństw homoseksualnych – ani razu nie odniósł się do kwestii „ideologii LGBT” jako zagrożenia wobec heteroseksualnego modelu małżeństwa. A przecież – biorąc pod uwagę temat konferencji – było to idealne miejsce, by zwrócić uwagę na ten problem, gdyby tylko papież miał go choć trochę na myśli. Temat LGBT+ w ogóle się w papieskim wystąpieniu nie pojawił. Okazuje się zatem, że abp Stanisław Gądecki zmienił sens słów papieża tak, by wspierały tezę jego oświadczenia.


CZYTAJ TAKŻE

NOWINA O ZARAZIE: Przesłanie kazania, które 1 sierpnia wygłosił abp Marek Jędraszewski, jest przeciwne nauce Jezusa. Metropolita krakowski wezwał do walki nie z własnym grzechem, lecz z innymi ludźmi. KOMENTARZ PIOTRA SIKORY >>>


Przewodniczący Episkopatu kończy je wsparciem abp. Marka Jędraszewskiego, stwierdzając, że „fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora” świadczy „o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej”. Tu również abp Gądecki nie ma racji. Większość krytyki, która dotknęła abp. Jędraszewskiego, nie dotyczyła tego, że nie zgadza się on ze środowiskami LGBT+ i wypowiada krytyczne zdania wobec ich poglądów i postulatów. Krytyka dotyczyła językowej manipulacji – zastawieniu metafor „czerwonej zarazy” i „tęczowej zarazy” w sposób, który mógł prowadzić do odarcia z godności ludzi ze środowisk posługujących się tęczową flagą jako swym symbolem, a w konsekwencji: budzić agresję wobec nich.

W podobnym duchu piszę niniejszy komentarz: Arcybiskupi Profesorowie, Wasze słowa ważą wiele – uczestnicząc w publicznej debacie, dbajcie o nie.


CZYTAJ TAKŻE

POLSCY BISKUPI ZNALEŹLI WROGA: Erupcja przemocy wobec uczestników marszu równości w Białymstoku nie zrobiła wrażenia na niektórych polskich hierarchach. KOMENTARZ PIOTRA SIKORY >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Oczywiście ze swojej strony dodam, myslę że będzie ku temu okazja, że jako nauczycielka absolutnie nie mogę dopuścić do sytuacji, że urząd biskupa ma władzę nad moimi zdaniami wynikającymi ze statusu świeckiej szkoły. Ponadto obwinianie samorządowców za wychodzenie naprzeciw potrzebom szkoły, która zmaga się z agresją już nie tylko uczniów, ale również urzędników Krk i z ambony wzywających doń księży jest uderzeniem w prawa człowieka. Będziemy pisac do Strasburga jeśli będzie trzeba. Powód jest. Wyobraźcie sobie drodzy Państwo, że do mojego domu rodzinnego wchodzi guru jakiejś religii, wprowadza swoje porządki i skłóca domowników. Tak właśnie postępuje Episkopat za przyzwoleniem dyktatora. Ulicami przed wyborami powinno przejść tysiące przeróżnych marszy, bo jest o czym mówić. Trzeba manifestować swoje prawa, zwłaszcza w obliczu konstytuowania się państwa wyznaniowego, co oznacza upadek świeckości państwa, zagarnianie przestrzeni publicznej dla kleru, liczne wykluczenia i inicjowanie polowań na ludzi. Powstają getta już dziś, a biedny POLAK PATRZY i nic z tego nie rozumie. bo wszak Krk jest święty, choć grzesznych ludzi

No i co tu robić w takiej rzeczywistości, mając w episkopacie polskim, aż tylu hierarchów, którzy rozmijają się z nauczaniem Jezusa ? Na pewno nie można ustawać w dążeniu do odnowy Polskiego Kościoła. Może trzeba rozmawiać z ludźmi o faryzejstwie hierarchów, a może listy pisać do tych hierarchów - z powołaniem, ale nie mających wystarczającej odwagi by zaczęli mówić na głos prawdę, może prowadzić protesty???

Listy najlepiej pisać do znajomych albo rodziny. To już lepiej do mnie proszę napisać list.

...ale można po prostu zbojkotować, o l a ć to towarzystwo, zaprzestać cotygodniowych wędrówek do kościółków i zrzutek na tacę - jest p e w n e i oczywiste, że przy odpowiednio dużej skali najpóźniej po miesiącu episkopat zacząłby t r z e ź w i e ć

Wydałby jeszcze bardziej zaciętą walkę wszelkiej inności. No i jest poważny problem. Jak pogodzić pogrzeb, ślub, komunię. Toż musimy iść wtedy w pokorze do kościoła i prosić o przebaczenie.

to nic innego jak zmieniający się szybko obyczaj - a poza tym powtórzę, puste ławki w kościołach w całej Polsce przez tydzień, drugi trzeci - sami by zaczęli chodzić po domach z promocyjnymi pogrzebami, proszę Pana

Kup jeden, drugi za pol ceny?

albo perfumowana woda święcona i ekstra zdrowaśka od plebana gratis

Ja ze względu na swoją tuszę mógłbym spokojnie pościć przez 4 tygodnie pijąc tylko samą wodę. W moim przypadku byłoby to zdrowe. Wypłukałbym z organizmu wszystkie zalegające od lat toksyny. Jednakże w przypadku kościoła miesiąc to tylko 1 posiłek, a nie dieta oczyszczająca. Dla wielu brak pogrzebu katolickiego, a jeszcze o zgrozo brak miejsca na "kościelnym" cmentarzu może skutecznie złamać opór. My na pogrzeb dziadka zaprosiliśmy "Magika z Bielska Białej" przepraszam "Mistrza Ceremonii" ale czy inni tak potrafią???

miesiąc powszechnego bojkotu kościołów w żaden sposób nie mógłby utrudnić chętnym uroczystości kościelnych - a na marginesie, mnie uświadomienie sobie jak bardzo jesteśmy u z a l e ż n i e n i, de facto s z a n t a ż o w a n i przez kler kościelnymi rytuałami, pomogło w nabraniu zdrowego d y s t a n s u do całej sprawy, może taką mam po prostu naturę i teraz mnie mogą szantażyści tam pocałować, gdzie ja ich w de mam - nota bene za jeden z największych błędów wychowawczych uważam wplątanie własnych dzieci, poprzez chrzty, komunie itepe, w ten p o n u r y kontredans

I jest widoczne nawet w małych kościółkach na prowincji. Tam gdzie dorastałam kiedyś w niedzielę na mszy był tłum, ławki zajęte i jeszcze wierni stojący za nimi. Dziś na głównych mszach luz, swoboda, puste miejsca w ławkach... Po prostu pewne procesy może nie dzieją się nagle i spektakularnie ale odbywają się po mału i po cichu...

Nienawistnik a drugi manipulator, wspaniałe grono w tym episkopacie. A "totalitaryzm poglądowy", można by rzec, przejawia przede wszystkim strona uważająca się za "moralnie lepszą", namaszczoną przez Boga. Zupełnie jakby eminencje i ich bojówkowi chcieli co najmniej oddać niedźwiedzią przysługę, o ile nie zaszkodzić kościołowi

Ślepy prowadzi kulawego,i tyle. Smutne. Znałem osobiście JP II i wiem, jakim był Człowiekiem. Dziś stoją tysiące jego pomników, ale nikt nie zajrzy do jego prac. Nie mówiąc o dokumentach Soboru. Dla wielu Sobór, wybór Franciszka, to kamień obrazy. Tacy z nich "prawdziwi" katolicy, że w Ducha Świętego nie wierzą. Zalecałbym im przeczytanie wielokrotnie przypowieści o faryzeuszu i celniku. I tych słów Zbawiciela: Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokorny w sercu...

artykułu a jedynie nagłówek to można dojść do wniosku, że tęcza ważniejsza od papieża

„Miłość w czasach zarazy” Trudno otrząsnąć się z emocji, jakich dostarczają zarówno „bohaterowie”, jak i komentatorzy ostatnich wydarzeń związanych z LGBT. Nie umiem odnaleźć się w żadnym z obozów, nawiązując do retoryki wojennej, która obowiązuje po obu stronach. Nigdy nie stanę w jednym szeregu z tymi, którzy w jednej ręce trzymają różaniec albo obraz Jezusa Miłosiernego, a w drugiej kamień, ani z tymi, którzy – mając usta pełne „miłości i tolerancji” – plugawią święte dla mnie rzeczy i Osoby. Nigdy nie poprę biskupa, który mówi o zarazie (co z tego, że nie imiennie o konkretnej osobie, ale o całej grupie), ani dziennikarza, który nazywa go „naziolskim biskupem”. Co to za Bóg, którego trzeba bronić kamieniami i obelgami? I co to za tolerancja, która toleruje tylko tak samo myślących? Gdzie jest miejsce do życia dla tych, którzy nie chcą iść na wojnę (bynajmniej nie ze strachu, tylko z innego pojmowania chrześcijaństwa lub wolności)? I gdzie jest miejsce na dialog? Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że w obronie wiary można używać twardych słów. Jest różnica między „non possumus” a „tęczową zarazą”. Są też granice „obrony własnej”. Bo jest też różnica między topornym wystrojem grobu Pańskiego a waginą imitującą monstrancję. Ci, którzy za przykład podają Jezusa rozwalającego stoły kupców w świątyni, zapominają, że On w samych kupców nie rzucał kamieniami ani na nich nie pluł. Jeśli mówią o twardych słowach, które kierował do faryzeuszy („groby pobielane”, „plemię żmijowe”), zapominają, że On to mówił jednak do „swoich”, a zupełnie inaczej traktował grzeszników – cudzołożnicę, celnika czy Samarytankę przy studni... Tak samo chętnie cytatami z Biblii posługują się przedstawiciele środowisk LGBT. Tylko oni nie widzą się w roli grzeszników, choć grzech tam nazwany jest po imieniu. Jest to jakaś niekonsekwencja – może lepiej nie wybierać Biblii, skoro nie wierzy się w to, co tam jest napisane? Przypomina mi to trochę sytuację z tzw. świeckiego pogrzebu, na którym kiedyś byłam. Nie mogłam się nadziwić, dlaczego oni tam czytają fragmenty Księgi Koheleta... A może to znaczy, że w tej Biblii można znaleźć jakąś płaszczyznę, gdzie człowiek z człowiekiem może się jednak spotkać? Nie zapominając o tym, że – jak mówił św. Jan od Krzyża – pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości. Miłości do bliźniego, a nie do myślącego tak samo. Autorka powyższego tekstu: Barbara Jaworska – gosc.pl, 05.08.2019 Brawo, pięknie napisane!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]