Ten drugi zamach

O bliźniaczym ataku w Bejrucie, do którego doszło dzień przed tym w Paryżu, informowano mało. O wielu innych nie dowiadujemy się w ogóle.
Czyta się kilka minut
Pacyfka z wieżą Eiffla – symbol solidarności z Francją – w nepalskim Katmandu, 15 listopada 2015 r. / / Fot. PRAKASH MATHEMA / AFP / EAST NEWS
Pacyfka z wieżą Eiffla – symbol solidarności z Francją – w nepalskim Katmandu, 15 listopada 2015 r. / / Fot. PRAKASH MATHEMA / AFP / EAST NEWS

Nie jesteśmy nawet pewni jego nazwiska. W miniony czwartek Adel ­Tormous­ – albo, jak podają inne zachodnie gazety, Tormos lub Termos – przechodził właśnie z córką przez plac na południowych przedmieściach stolicy Libanu, gdy usłyszał wybuch bomby. W tym samym momencie spostrzegł człowieka, najwyraźniej terrorystę, który przygotowywał się do odpalenia tzw. pasa szahida.


Podobno Tormous w ogóle się nie zastanawiał i rzucił się na zamachowca samobójcę. „Powalając go na ziemię, spowodował przedwczesny wybuch bomby. Prawdopodobnie setki rodzin zawdzięczają życie jego poświęceniu”, twierdzi Elie Fares, lekarz i świadek zdarzenia. Gdyby do eksplozji doszło chwilę później, terrorysta zdążyłby znaleźć się w tłumie przechodniów.


I bez tego zginęło ich wielu, co najmniej 43 (w tym córka Tormousa i on sam), zaś rany odniosło 239 osób. Był to najkrwawszy od ćwierć wieku zamach w Bejrucie. Wydarzył się, podobnie jak ataki w Paryżu, wieczorem, w pobliżu zatłoczonych kawiarni. Jego celem byli również cywile. Do obu przyznało się tzw. Państwo Islamskie (IS).


CZYTAJ TAKŻE:


Inaczej jednak niż w przypadku zamachów w Paryżu, zamachy w Bejrucie nie skutkowały takimi gestami współczucia czy choćby tylko taką uwagą ze strony mediów i przywódców Zachodu. Na całym świecie reprezentacyjne budynki podświetlano więc na kolory francuskiej flagi, niebiesko-biało-czerwone; użytkownicy Facebooka jednym kliknięciem mogli zamanifestować solidarność poprzez umieszczenie swego zdjęcia profilowego na tle francuskich trois couleurs. Tymczasem o libańskich ofiarach IS – a także o zielonym cedrze, symbolu tego kraju – zapomniano do tego stopnia, że w docierających stamtąd komentarzach powróciły skargi na to, iż życie Arabów jest dla świata jakby mniej ważne. „Śmierć [mieszkańców Bejrutu] była tylko nic nieznaczącym epizodem w międzynarodowym obiegu wiadomości, czymś, co po prostu zdarza się w tych częściach świata” – tak pisał na swoim blogu Elie Fares, świadek heroicznego poświęcenia Adela Tormousa.


Trafny – choć zapewne niezamierzenie – komentarz w tej sprawie wygłosił jeden z dyrektorów Facebooka. Tłumacząc precedensowe uruchomienie przez tę sieć społecznościową aplikacji, która umożliwia powiadomienie znajomych o tym, że jest się bezpiecznym (dotychczas korzystano z niej wyłącznie w czasie klęsk naturalnych), powiedział on, że jest ona mniej użyteczna w przypadku ciągnących się wojen i konfliktów, ponieważ w ich przypadku „nie jest możliwe stwierdzenie, kiedy jest się rzeczywiście »bezpiecznym«”.


A i tak zamachy w Bejrucie przykuły uwagę światowych mediów i polityków znacznie bardziej niż jeszcze dwa inne ataki samobójcze, dokonane w miniony piątek w Bagdadzie. Podobnie jak w Libanie ich celem byli głównie szyici – społeczność w świecie islamskim stojąca w opozycji wobec sunnickiego IS. Zginęły tam 22 osoby.


Tylko w Syrii i Iraku IS przyznało się do przeprowadzenia w październiku 65 zamachów samobójczych (łączna liczba ich ofiar nie jest znana). O wielu innych zamachach, które zdarzają się w nieobsługiwanych przez prasę regionach Azji i Afryki, nie dowiadujemy się w ogóle. ©℗
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2015