Tak zwana sekularyzacja

Religijnosc Polaków przechodzi ewolucje od religijnosci socjologicznej w kierunku swiadomego, indywidualnego wyboru, wymagajacego klarownej motywacji.
Czyta się kilka minut

Polskie społeczeństwo się sekularyzuje - doniósł 18 sierpnia "Financial Times". Pretekstem do zajęcia się tematem był warszawski koncert Madonny, a ściślej (cytuję): "wątłe protesty przeciwko koncertowi". Czytamy: "Fakt, że te protesty nie uzyskały większego oddźwięku, jest kolejną oznaką rosnącej sekularyzacji polskiego społeczeństwa, którą ujawniło niedawne badanie frekwencji w kościołach". Badania te wykazały, że chociaż 95 proc. Polaków uważa się za katolików, tylko 40 proc. dorosłych uczęszcza na niedzielną Mszę św.

A oto inne przejawy sekularyzacji wymienione w "FT": tylko 70 proc. deklarujących przynależność do Kościoła wierzy w niebo, jeden z najniższych w Europie wskaźników urodzeń - co dowodzi, zdaniem "FT", "że nauki Kościoła dotyczące seksu są przyjmowane z przymrużeniem oka". Kolejny przejaw, to gwałtowny spadek liczby kobiet i mężczyzn decydujących się na życie w zakonie. Zanotowano też spadek, prawie o 37 proc., kandydatów do kapłaństwa: w 2004 r. na pierwszym roku seminarium było 2178 osób, w ubiegłym 1382.

Nie wiem, jak by "FT" ocenił naszą religijność, gdyby w  proteście przeciw koncertowi wybuchły zamieszki albo gdyby arcybiskup Warszawy poprowadził ulicami miasta, na Bemowo, pokutną procesję?... Zapewne odpowiadałoby to wyobrażeniom o Polsce jako kraju, w którym ciemnym tłumem rządzą katoliccy talibowie. Upatrywanie oznak sekularyzacji w tym, że Polacy się zachowali tak, jak by się zachowali członkowie każdego normalnego, pluralistycznego społeczeństwa, budzi wątpliwości. Nie znaczy to jednak, że pytanie o sekularyzację Polski nie ma sensu.

W określeniu "sekularyzacja" - wyjaśnia znany naszym czytelnikom Charles Taylor - są dwa elementy. Pierwszy, to stopniowe usuwanie religii ze sfery publicznej. Pięćset lat temu wszystkie narody Europy Zachodniej były narodami chrześcijańskimi, miały swoje Kościoły państwowe, każde ważne wydarzenie w życiu tych narodów musiało mieć jakąś oprawę religijną i przyjmowało postać sakralną. Koronacja króla była traktowana jako sakrament, sakralizowana była republika i jej instytucje. Dziś mamy do czynienia z rozdziałem Kościoła od państwa, z republikami świeckimi, gdzie w sferze publicznej bardzo często religia w ogóle się nie pojawia. Jest to zresztą zgodne z nauką Kościoła o autonomii rzeczywistości ziemskiej. Drugi element sekularyzacji dotyczy sfery indywidualnej. Tu polega ona na stopniowym zaniku religii jako takiej: coraz mniej ludzi chodzi do kościoła, coraz mniej ludzi wierzy w Boga, coraz mniej ludzi wybiera stan kapłański czy zakonny.

Statystycznie imponująca polska religijność czasów okupacji czy PRL wymaga pogłębionej analizy. W jakim stopniu frekwencja na nabożeństwach nie była formą manifestowania postaw przeciw reżimowi? Czy w Kościele zawsze poszukiwano obecności Boga, czy też przestrzeni wolności i szacunku dla godności ludzkiej oraz bastionu obronnego dla wartości narodowych?

Dzisiaj religijność Polaków przechodzi ewolucję od religijności socjologicznej, czasem magicznej, w kierunku świadomego, indywidualnego wyboru, wymagającego klarownej motywacji. Nieufność wobec kościelnych instytucji nie musi oznaczać odejścia od wiary. Często instytucje, które powstawały dla realizacji celów ewangelicznych, z biegiem czasu stawały się celem same dla siebie. Dziś od Kościoła (i duchownych) bardziej niż sprawności organizacyjnej, dydaktyki czy nawet kompetencji naukowych oczekuje się ewangelicznego świadectwa wiary. Znamienne, że nie odnotowuje się kryzysu zaufania do kościelnej "Caritas" oraz że tzw. kryzys powołań do seminariów i zakonów "czynnych" nie dotknął klasztorów kontemplacyjnych.

Sekularyzacja może się okazać błogosławionym procesem oczyszczenia z tego, w co nasza religijność obrosła, uwolnieniem od różnych funkcji zastępczych, powrotem do źródeł, przywróceniem Kościołowi wyraźniejszego niż w tej chwili charakteru wspólnoty wiary. To zresztą już się dokonuje w różnych miejscach, rzadko dostrzeganych przez media.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2009