Szkoda

14 maja obejrzałam sobie kolejno dwa serwisy telewizyjne wiadomości wieczornych. Dla sprawdzenia.
Czyta się kilka minut

Wiedziałam (z racji zaproszenia, które niestety nie było możliwe do zrealizowania), że tego dnia będzie w Gdańsku uroczystość wmurowania przez Prezydenta RP kamienia węgielnego pod gmach Europejskiego Centrum Solidarności.  W jednym serwisie - ani słóweczka. W drugim fakt uwzględniono, choć daleko za taką sensacją, jak pierwsze godziny przedwyborczej podróży partii opozycyjnej i atakujących minister zdrowia słów lidera partii.

Powie ktoś, że kamień węgielny gmachu ECS to też nie news.  Tylko że już sama ta instytucja nie od dziś jest jednym z miejsc, gdzie dzisiejsza Solidarność przechodzi weryfikację.  Wczoraj w Gdańsku wydarzeniu towarzyszyły protesty.  Niewiele na razie o nich wiemy. Wcześniej  swoją rezygnację z rady programowej instytucji zgłosił - dosyć gwałtownie -Lech Wałęsa. Czy słusznie? Jeżeli - jak wynika z koncepcji ECS - chcemy uczyć Europę o naszej solidarnościowej rewolucji, to jak się ma ten zamiar do demonstrowania konfliktu, zaprzeczającego samemu sztandarowemu hasłu?

Koniec tygodnia jest zawsze w mediach elektronicznych pełen komentarzy do minionych dni. Ale o Solidarności (choćby z racji gdańskich niepokojów) nie było na razie słowa. Za to długie kwadranse upływały kolejnym gościom i gospodarzom w studiach na dywagacjach o przyszłych listach wyborczych. Szkoda. Bo to jest nieustająca lekcja, którą chciałoby się nazwać lekcją zniechęcania do obywatelskości.

A żeby postawić kropkę nad tematem z poprzedniego tygodnia, pozwolę sobie jeszcze na prośbę do gospodarzy warszawskiej bazyliki św. Krzyża.  Ma być w niej eksponowana pamiątka z "liturgii smoleńskiej".  Ja chcę prosić o coś zupełnie innego: o odprawienie żałobnej Mszy św. za dwóch śląskich ratowników górniczych, którzy stracili życie  w akcji po ostatnim wybuchu metanu.  Nie poznaliśmy nawet ich nazwisk. Nie przypomniano nam ich twarzy. A przecież taka wdzięczność nie będzie nikogo dzielić, nie będzie przeciwko nikomu. Taka wdzięczność to spoiwo solidarności. Ani jednej, ani drugiej nie mamy w nadmiarze.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2011