Reklama

Szereg kroków

Szereg kroków

01.03.2021
Czyta się kilka minut
Ile kroków? W sensie: dziennie, żeby zdrowo. Amerykańscy naukowcy już wiedzą, znaczy: wiedzą znów, po raz kolejny, tym razem z pewnością ostateczną, gdyż kto jak kto, ale amerykańscy naukowcy znają najnowszą wersję prawdy.
1

10 000 wyglądało zgrabnie jak 50 Cent, okrąglutko, ale jest już nieaktualne. Wymyślone przez japońskich wytwórców elektroniki z lat 60., chwytliwe dziesięć tysięcy kroków dziennie dobrze się sprzedawało, aż tu nagle się okazuje, że połowa tego wystarczy. I bardzo dobrze, trudniej się pomylić podczas liczenia, a przecież trzeba być precyzyjnym. No, chyba że ktoś nie ma czasu samodzielnie liczyć sobie kroków. Z pomocą przychodzi wtedy technologia w wielu postaciach, co to za nas wszystko policzą... policzą i pokażą... ale czy tylko nam? Dolinie Krzemowej też pokażą, i CIA, i FBI, i CBŚ, i FSB, i BOR, i NSZZ, każdemu pokażą, niestety. Każdy skrótowiec na Ziemi może bez problemu otrzymać dostęp do liczby naszych kroków, o ile nie liczymy sami, pod nosem. Nie trzeba być Shoshaną Zuboff, żeby to wiedzieć. Elektroniczne przyrządy mierzące nam wszystko mierzą nie tylko dla nas. Kilka...

1739

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ba! ale jakich kroków? Rzymski krok (passus) to odległość pomiędzy kolejnymi śladami lewej stopy, a więc właściwie dwa kroki. Tysiąc takich kroków to rzymska mila (mille passus), czyli na początku... hm, zależało, kto maszerował lub dreptał. Dopiero Marek Agryppa w I w. p.n.e. arbitralnie zdefiniował milę jako 5000 stóp. Swoich własnych - w końcu po coś jest człowiek miarą wszechrzeczy - co ostatecznie dało 1478,5 m, jak z przesadną precyzją wyliczyli historycy. Starożytni również spostrzegli pewne zależności pomiędzy zdrowiem, aktywnością fizyczną i dietą. Post cenam stabis aut passus mille meabis - mawiali. Ktoś to przełożył na polski bez sensu "Po obiedzie spocznij chwilę, po kolacji przejdź się milę", ale rzymskie przysłowie mówi tylko o jednym posiłku (dwa dziennie uchodziły za zbytek), po którym każe postać ALBO się przejść. Bo nie ma jednej uniwersalnej recepty dla wszystkich. Co zresztą wiedzą uczeni z Harvard Medical School, bynajmniej nie twierdzący, że każdemu służy dokładnie 5000 kroków dziennie. Badanie dotyczyło tylko starszych pań ("Association of Step Volume and Intensity With All-Cause Mortality in Older Women"), a liczba 5000 pojawia się tam w innym kontekście niż sugerują gazety. Chodzi o to, że średnia liczba kroków wykonywanych codziennie przez osoby, które monitorują tę wartość za pomocą smartfonów (a więc świadomych zwolenników zdrowego stylu życia), wynosi około 5000 (w USA 4800), co stanowi połowę liczby powielanej od dziesięcioleci przez media i narzucanej jako dzienny cel przez oprogramowanie urządzeń typu wearables i smartfonów. Skąd wzięło się owe 10 tysięcy, niemające uzasadnienia w żadnych badaniach naukowych? Prawdopodobnie od krokomierza firmy Yamasa sprzedawanego w latach 60. XX wieku pod nazwą Manpo-kei, co tłumaczy się jako "licznik 10000 kroków". Wartości ustalone naukowo nie są tak okrągłe. W przypadku badanej populacji kobiet o średnim wieku 72 lat u tych, które robiły 4400 kroków dziennie, ryzyko zgonu malało o 41% w porównaniu z rówieśniczkami zadowalającymi się wynikiem 2700. Korzyści rosły jednak tylko do 7500, a potem krzywa się wypłaszcza. Może coś z tego wynika dla panów starszych (jak ja) albo młodszych (jak Felietonista), ale tego się z TEGO badania nie dowiemy. I tyle.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]