Zachód się mobilizuje i zbroi, lecz Unia dryfuje

Spotkania przywódców Zachodu przypominają dziś zjazdy dysfunkcjonalnej rodziny, której członkowie chodzą na palcach wokół toksycznego seniora rodu. Dobra atmosfera jest możliwa, jeśli ten ostatni może pochwalić się sukcesem i nikt nie nadepnie mu na odcisk. Sprawy idą więc do przodu, ale niepewność co do wspólnych relacji nie mija.
Czyta się kilka minut
Szczyt NATO w Hadze, 25 czerwca 2025 r.
Szczyt NATO, Haga, 25 czerwca 2025 r. Od lewej: Keir Starmer, Donald Trump, Mark Rutte // Fot. Beata Zawrzel / REPORTER

Na szczycie NATO w Hadze nie doszło do skandalu – państwa członkowskie porozumiały się w sprawie podniesienia minimalnego limitu wydatków na bezpieczeństwo do 5 proc. PKB oraz podtrzymały swoje zobowiązania wobec Ukrainy – zarówno w kwestii wsparcia w wojnie, jak i „nieodwracalnej drogi” do Sojuszu. Natomiast spotkanie Rady Europejskiej w Brukseli – ostatnie w czasie polskiej prezydencji w UE – pokazało, jak duży problem ma Unia z przyjęciem wspólnej strategii w najważniejszych kwestiach.

Kraje NATO zwiększają wydatki na obronę

Przygotowania do szczytu NATO, który odbył się we worek i środę 24-25 czerwca, przebiegały w atmosferze napięcia między USA a sojusznikami europejskimi i Kanadą.

W przededniu szczytu prezydent Donald Trump dodatkowo podgrzał atmosferę, stwierdzając, że „są różne definicje” artykułu piątego Paktu Północnoatlantyckiego – tego kluczowego zapisu rozumianego jako zobowiązanie, że atak na jednego członka Sojuszu będzie odebrany jako atak na wszystkich. W tej sytuacji obawiano się, że podobne wypowiedzi na szczycie lub też awantura w trakcie jednego ze spotkań pogłębią wrażenie erozji NATO.

Stało się inaczej: szczyt przebiegał w atmosferze konstruktywnego dialogu, podkreślono, że nic nie zmienia się w powszechnym rozumieniu artykułu piątego. Co zaś najważniejsze: w obliczu rosyjskiego zagrożenia ustalono zwiększenie wydatków na szeroko rozumianą obronność. 

Bo warto przy tym podkreślić, że okrągłe 5 procent, które ma się stać limitem obowiązującym w roku 2035 (choć niektóre kraje deklarują osiągnięcie go wcześniej, w tym Polska i Niemcy), należy podzielić na dwie części: 3,5 procent będą wydawane bezpośrednio na armię i zbrojenia, a kolejne 1,5 procent na inne wydatki związane z bezpieczeństwem: infrastrukturę, cyberbezpieczeństwo, rozwój przemysłu zbrojeniowego czy policję i Straż Graniczną. Trump przedstawił to porozumienie jako swój osobisty sukces, w czym wtórował mu sekretarz generalny sojuszu, Mark Rutte.

Podobne odczucia – napięcie, po którym nastąpiło uczucie ulgi – towarzyszyły również niedawnemu szczytowi grupy G7 w Kanadzie. Spotkania przywódców Zachodu przypominają obecnie zjazdy dysfunkcjonalnej rodziny, której członkowie chodzą na palcach wokół toksycznego seniora rodu. Dobra atmosfera jest możliwa, jeśli ten ostatni może pochwalić się sukcesem i nikt nie nadepnie mu na odcisk. Sprawy idą do przodu, jednak niepewność co do wspólnych relacji nie przemija.

Europa podzielona w sprawie Rosji i Izraela

Tymczasem Unia Europejska dryfuje wobec najbardziej palących kwestii – takie wrażenie pozostało po spotkaniu unijnych przywódców z czwartku 26 czerwca.

Wbrew zapowiedziom, polskiej prezydencji nie udało się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy doprowadzić do otwarcia negocjacji akcesyjnych z Ukrainą lub innym państwem kandydującym (jak Mołdawia czy Albania). W pamięci pozostanie hasło „Bezpieczeństwo, Europo!” promowane przez Warszawę, bo właśnie kwestia rozwoju potencjału obronnego była jedyną, która nie budziła sporów i kontrowersji w czasie czwartkowych obrad w Brukseli.

Nie udało się jednak porozumieć w sprawie kolejnego pakietu sankcji wobec Rosji, które miały dotyczyć przede wszystkim sektora energetycznego. Weto w tej sprawie jeszcze przed szczytem zapowiedziały Węgry i Słowacja. Pewnym sukcesem jest więc zgoda na przedłużenie dotychczasowych sankcji.

Unijnym liderom trudno było znaleźć wspólny język w kwestii umowy handlowej z USA, która powinna zostać zawarta do 9 lipca. Waszyngton grozi bowiem, że w przypadku braku porozumienia wprowadzi taryfy celne w wysokości 50 procent. Szefowa Komisji Europejskiej zaproponowała plan zakładający 10-procentową stawkę celną, jednak kilkugodzinna dyskusja nie dała wrażenia, że Unia dysponuje konkretnym pomysłem na rozmowy z USA.

Porozumienia nie udało się również osiągnąć odnośnie stanowiska wobec Izraela. Dyskutowano, czy państwo to w swych działaniach wobec Strefy Gazy nie łamie Umowy Stowarzyszeniowej z UE. Efektem tej debaty było jedynie pogłębienie podziałów oraz odsunięcie sprawy na kolejne spotkanie ministrów spraw zagranicznych, które odbędzie się 15 lipca.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2025

W druku ukazał się pod tytułem: NATO się zbroi, a Unia dryfuje