Nowy nie-wspaniały świat: w globalnej polityce dokonał się zwrot ku dominacji mocarstw

Kryzys relacji USA–Europa i słabnięcie NATO zmuszają Polskę do ponownego określenia swojej pozycji w niestabilnym świecie. Powrót do polityki mocarstw znanej z XIX wieku byłby dla Europy poważnym zagrożeniem.
Czyta się kilka minut
Donald Trump na Forum Ekonomicznym w Davos. Szwajcaria, 22 stycznia 2026 r. // Fot. Markus Schreiber / AP / East News
Donald Trump na Forum Ekonomicznym w Davos. Szwajcaria, 22 stycznia 2026 r. // Fot. Markus Schreiber / AP / East News

Ponurym zwieńczeniem ostatnich napięć między Stanami Zjednoczonymi a Europą, głównie w kwestii amerykańskich pretensji do Grenlandii, stała się obraźliwa wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa, który zbagatelizował udział europejskich krajów w wojnie z Al-Kaidą i talibami w Afganistanie

Trump stwierdził, że NATO nie wsparło należycie USA w wojnie z terroryzmem, a jeśli jakieś oddziały sojusznicze wzięły udział w wojnie w Afganistanie, która była bezpośrednim następstwem zamachów z 11 września 2001 r. na World Trade Center i Pentagon, to „trzymały się trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu”. 

To nie pierwszy raz, kiedy Trump dezawuuje znaczenie Przymierza Atlantyckiego, ale po raz pierwszy jego wypowiedzi dotknęły do żywego naprawdę bardzo wielu ludzi w Europie. We wspomnianej wojnie zginęło około tysiąca żołnierzy europejskich, z samej tylko Wielkiej Brytanii było to 457 żołnierzy, z Polski 43 wojskowych i jeden cywil. Wśród poległych w Afganistanie byli także Duńczycy, Niemcy, Francuzi, Włosi i żołnierze innych narodowości. 

Wtedy to, we wrześniu 2001 r., NATO po raz pierwszy w swojej historii (i jak dotąd jedyny) przywołało słynny artykuł piąty o wspólnej obronie – i to właśnie na prośbę USA. 

Brytyjczycy dzielni, inni przemilczani. Spóźniona korekta Trumpa

Na słowa Trumpa reagowali politycy i wojskowi oraz rodziny poległych z wielu krajów. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer wezwał prezydenta USA do przeprosin. Po kilku godzinach Donald Trump pochwalił męstwo brytyjskich żołnierzy, nie wspominając jednak o żołnierzach z innych krajów. 

Poruszenie słowami prezydenta Stanów Zjednoczonych odczuć można było także w Polsce. Amerykański ambasador Tom Rose próbował ratować sytuację, oświadczając we wpisie internetowym, że nasz kraj nie ma większego przyjaciela niż Donald Trump.

Trump nie wspomniał również o poległych z szeregu krajów, w tym z Polski, którzy przez długie lata u boku Amerykanów brali udział w wojnie w Iraku. Udział w niej kosztował życie 22 polskich żołnierzy. W przypadku obu tych konfliktów, w Afganistanie i Iraku, Polska wsparła Stany Zjednoczone – i to niezależnie od podziałów politycznych w kraju.

Ponadto, oprócz bezpośredniej pomocy wojskowej, europejscy i pozaeuropejscy sojusznicy udzielili i udzielają Ameryce szerokiego wsparcia wywiadowczego. Jego rozmiary nie są znane z oczywistych powodów. Choć niektóre z tych działań, jak tajne więzienia CIA w Europie Środkowej, okazały się co najmniej kontrowersyjne.

Pęknięcie w relacjach europejsko-amerykańskich

Donald Trump albo zupełnie nie rozumie, albo nie chce rozumieć, że Europa, której można wiele zarzucić (szczególnie opieszałość w podnoszeniu wydatków zbrojeniowych), w tamtej chwili najwyższej próby wsparła Amerykanów bez wahania. Jego pogarda dla instytucji europejskich, dla NATO i Unii Europejskiej, idzie coraz dalej. 

Pamięć o poniesionych ofiarach w wojnach XXI wieku u boku Ameryki jest żywa w społeczeństwach europejskich. Jest żywa także w Kanadzie, którą Trump upokarza na każdym kroku, czy w Australii, która także obawia się amerykańskiej obcesowości i porzucenia przez Waszyngton.

Rosnące pęknięcie w relacjach europejsko-amerykańskich pogłębiła zaś awantura o Grenlandię, która rozegrała się w ostatnich tygodniach, z kulminacją podczas forum ekonomicznego w szwajcarskim Davos.

Wprawdzie po dość niekonwencjonalnym (mówiąc oględnie) przemówieniu Trumpa, które wygłosił w Davos, pojawiła się zapowiedź porozumienia Waszyngtonu z NATO i Danią – o ile zostanie sfinalizowane, będzie zapewne zakładać wzmocnienie obecności USA na „lodowej wyspie” i większe zaangażowanie zachodniego Sojuszu w jej bezpieczeństwo. Ale zaufanie między Europą a Ameryką gwałtownie spadło. 

Kraje NATO zaczynają otwarcie mówić o epoce post-atlantyckiej – czyli takiej, w której więź ze Stanami przejdzie do historii.

„Rada Pokoju” Trumpa. Alternatywa dla ONZ czy polityczny eksperyment?

W dodatku większość europejskich sojuszników Stanów Zjednoczonych nie chce brać udziału w tzw. Radzie Pokoju, którą powołano w Davos, a na czele której stanął sam Trump. 

Rada miałaby sens, gdyby jej zadaniem było pilnowanie odbudowy Strefy Gazy po wojnie Izraela z Hamasem i próba zarządzania konfliktem izraelsko-palestyńskim. Ale administracja amerykańska idzie dalej – i widzi w „Radzie Pokoju” jakieś nowe narzędzie polityki międzynarodowej, obok lub wręcz zamiast Organizacji Narodów Zjednoczonych.

To prawda, że ONZ jest instytucją często niezdolną wypełniać swoje zadania. Jednak zastępowanie jej czymś kompletnie nowym i niesprawdzonym, powołanym według widzimisię amerykańskiego przywódcy, może sprawić jeszcze więcej szkód.

Polska między USA a Europą. Strategiczna kwadratura koła

Wnioski po ostatnich wydarzeniach są dla Polski znaczące. W naszym interesie leży, aby transatlantyckie napięcia były tonowane, tak żeby nie zagroziły trwałości Przymierza Atlantyckiego. Z jednej strony sojusz polsko-amerykański jest podstawowym gwarantem naszego bezpieczeństwa. Jednak bez NATO lub z niefunkcjonalnym NATO ten sojusz Warszawa-Waszyngton nie będzie osadzony w szerokiej strukturze międzynarodowej. 

Oprócz więzów z Ameryką, Polska orientuje się silnie na współpracę ze Skandynawią w sferze bezpieczeństwa, o czym pisaliśmy i piszemy w „Tygodniku”. Jednak napięcie wokół Grenlandii pokazało, że ta obiecująca współpraca ze Skandynawami może stawać się momentami obciążeniem w relacjach z Ameryką – i odwrotnie. Prawdziwa kwadratura koła.

Polska także została zaproszona przez Trumpa do „Rady Pokoju” – obok Rosji czy Białorusi, skąd płynie dziś największe zagrożenie dla naszej niepodległości. Na razie prezydent i premier są powściągliwi, widząc „plusy dodatnie” i „plusy ujemne” wejścia do tego dziwnego gremium. Jak przy każdej nieoczywistej decyzji, również ta wymaga namysłu i zastanowienia – choćby dlatego, że duże kraje NATO, jak Francja i Wielka Brytania, odmówiły w niej udziału. 

Prawicowa opozycja domaga się od rządu Tuska szybkiego wejścia do „Rady”, ale nie przedstawia żadnego planu, do czego realnie miałaby się Polsce taka obecność przydać. 

Nowy porządek świata 2026. Koniec epoki atlantyckiej?

Styczeń 2026 r. zapamiętamy jako moment, gdy w światowej polityce dokonał się gwałtowny zwrot w stronę dominacji wielkich mocarstw kosztem instytucji międzynarodowych. Także tych, które – jak NATO – zapewniały dotąd Zachodowi pokój i bezpieczeństwo. Ostrzegał przed tym w Davos premier Kanady Mark Carney

Nadchodzi czas, gdy państwa średnie, takie jak Polska, muszą szukać na nowo miejsca w rozchwianym świecie. Ostatnią rzeczą, z jakiej powinniśmy się cieszyć, to powrót polityki europejskiej wzorem z wieku XIX lub z okresu sprzed II wojny światowej. 


Najważniejsze wydarzenia ostatnich dwóch tygodni 

Stany Zjednoczone i europejskie państwa NATO mają wypracować kompromis w sprawie Grenlandii. Waszyngton domagał się jej aneksji, ale Europa przeciwstawiła się tym żądaniom. Kryzys doprowadził do głębokiego spadku zaufania między Europą a Ameryką. 

Prezydent Trump groził nowymi cłami krajom europejskim, przeciwstawiającym się aneksji Grenlandii. Z kolei UE zagroziła wprowadzaniem ceł odwetowych. Zapowiedź kompromisu w sprawie Grenlandii oznacza, że groźba wojny handlowej została oddalona. 

Mark Carney kanadyjski premier na Forum Ekonomicznym w Davos. Szwajcaria, 20 stycznia 2026 r. // Fot. Kilpatrick Sean / CP / ABACA / East News

Kanadyjski premier Mark Carney w wystąpieniu w Davos podkreślił, że średnie państwa muszą szukać własnego sposobu na przetrwanie w nowych warunkach międzynarodowych. Krytykował zachowania mocarstw, choć nie wymienił z nazwiska Donalda Trumpa. Z kolei amerykański prezydent zarzucił Carneyowi niewdzięczność i powiedział, że Kanada funkcjonuje dzięki Stanom Zjednoczonym.

W Davos zainaugurowano Radę Pokoju, która w pierwotnej wersji miała służyć do monitorowania odbudowy Strefy Gazy. Jednak D. Trump widzi w niej nowe globalne gremium, które ma zajmować się innymi konfliktami na świecie. 

Po szczycie w Davos prezydent USA skrytykował NATO, mówiąc, że nie wsparło wystarczająco Ameryki w czasie wojny w Afganistanie. Słowa Trumpa wywołały oburzenie w Europie. Premier Wielkiej Brytanii wspomniał o kilkuset poległych żołnierzach brytyjskich i wezwał Trumpa do przeprosin. Prezydent we wpisie internetowym pochwalił żołnierzy brytyjskich za odwagę, ale nie przeprosił. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 05/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Nowy nie-wspaniały świat