Szczepienia przeciw HPV w szkołach? Najwyższy czas

Pierwsza szczepionka przeciwnowotworowa już jest, tylko Polacy po nią nie sięgają. Poprzednia ekipa rządząca zrobiła sporo, by program nie mógł się powieść.
Czyta się kilka minut
Science Photo Library / East News
Science Photo Library / East News

Od 1 września program powszechnych szczepień przeciw HPV obejmie dziewięciolatki. Jedna ze zmian, które minister zdrowia zapowiadała od dobrych kilku miesięcy, staje się faktem. Druga duża nowość: szczepienia będą realizowane również w szkołach. Rodzice nie powinni jednak się obawiać, że ktoś zaszczepi dziecko nie tylko wbrew ich woli, ale nawet bez ich zgody czy pod ich nieobecność. Szkoły będą mogły organizować „dzień szczepienia” – np. w sobotę lub w dzień roboczy po południu, tak by rodzice mogli się na nie stawić ze swoimi dziećmi, zamiast jechać do poradni POZ. To lekarz i pielęgniarka z poradni przyjadą do szkoły. To korzystne rozwiązanie zwłaszcza poza większymi ośrodkami miejskimi – wszędzie tam, gdzie dotarcie do przychodni jest wyzwaniem.

Zmiany w programie szczepień przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego, onkogennego patogenu odpowiedzialnego nie tylko za raka szyjki macicy, ale szereg innych nowotworów, w tym szyi i głowy (dlatego tak ważne jest, by szczepieni byli również chłopcy, jeden z najbardziej szkodliwych mitów mówi, że to szczepienie „tylko dla dziewcząt”) – są konieczne, jeśli chcemy przestać szorować po dnie. Program trwa już ponad rok, a skorzystało z niego niespełna 20 proc. uprawnionej populacji – dramatycznie mało, zważywszy, że w Narodowej Strategii Onkologicznej wyznaczono 60-proc. poziom zaszczepienia nastolatków jako cel na 2028 rok.

Przyczyn, dla których polscy rodzice nie decydują się na szczepienie dzieci (czytaj: nie decydują się na zagwarantowanie dziecku ochrony przed groźnymi chorobami nowotworowymi) jest wiele. Od strony organizacyjnej poprzednia ekipa rządząca zrobiła sporo, by program nie mógł się powieść. Przed lekarzami POZ (jedynymi, którzy mogą realizować szczepienia) postawiono tak duże wymogi biurokratyczne przy odwrotnie proporcjonalnym wynagrodzeniu, że przez długi czas szczepienia prowadziło kilkanaście procent poradni POZ. Głównie w dużych miastach. Kupiono też dwie szczepionki – jedną, dużo tańszą i skutecznie chroniącą przed nowotworami oraz drugą, droższą i bardziej pożądaną. Zainteresowanie rozkładało się mniej więcej jeden do dziewięciu, więc trudno się dziwić, że drogiej, bardziej pożądanej szczepionki zaczęło brakować.

Ale najważniejszy grzech popełnił rząd PiS na polu edukacji i komunikacji. Bardzo się starano, żeby temat szczepień przeciw HPV nie kłuł w oczy – choć sam program startował w blasku fleszy, a minister zdrowia ogłaszał, że Polska dołącza do „elity” (zapomniawszy dodać, że w tej elicie przed nami znalazło się ponad sto krajów, które wcześniej uruchomiły powszechne szczepienia przeciw HPV). 

Wielkim hamulcowym był minister edukacji Przemysław Czarnek, który nie zgodził się na wprowadzenie do szkół nie tylko kampanii promującej szczepienia, ale nawet informacji o programie. Powód? Niepożądane słowo na „s”, czyli seks. Choć szczepienie przeciw HPV nie ma z aktywnością seksualną nic wspólnego, od dekad przez środowiska konserwatywne jest traktowane w kategoriach zachęty do aktywności seksualnej. W tym duchu zresztą w ostatnim czasie już zdążył zabrać głos m.in. „Nasz Dziennik”.

Eksperci nie mają wątpliwości, że zmiany dotyczące organizacji szczepień, wieku od którego dziecko może być objęte programem, zasad rozliczania wykonanej pracy przez NFZ – są bardzo ważne. Ale nie przyniosą spodziewanych efektów, jeśli wspólnym wysiłkiem rządu, ekspertów, mediów itp. nie uda się zbudować przekonania, że zaszczepienie dziecka przeciw HPV to dowód miłości i odpowiedzialności rodzicielskiej. Naukowcy pracują nad szczepionkami przeciw nowotworom i te prace budzą, zwłaszcza w krajach wysoko rozwiniętych, ogromne nadzieje. Pierwsza szczepionka przeciwnowotworowa już jest, tylko Polacy po nią nie sięgają. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 33/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Czas na szczepienia przeciw HPV