Sto lat

Melodia „Happy Birthday” pochodzi z piosenki wymyślonej przez siostry Patty oraz Mildred J. Hill w 1893 r. Inny był tytuł („Good morning to all”), słowa inne (jak sama nazwa wskazuje), inne przeznaczenie – raczej powitalnoprzedszkolne.
Czyta się kilka minut

W ciągu około 20 lat (a więc mamy rocznicę tak jakby, i to okrągłą mniej więcej!) nastąpiło tematyczne przejęcie piosenki w kierunku urodzinowym. Imprezy urodzinowe są w modzie od mniej więcej połowy XIX stulecia, kiedy dostrzeżono ludyczny aspekt hasła, że dzieci są przyszłością narodu. Kto pozamieniał słowa, nie wiadomo, ale tak czy owak narodził się wszechczasowy hit, przysparzający ludziom wiele okolicznościowej radości, a także zadumy i refleksji nad przemijaniem... Dowiedziono nawet (ach, amerykańscy naukowcy!), że tort smakuje lepiej po odśpiewaniu „Happy Birthday”. I tym optymistycznym akcentem można by zakończyć, gdyby nie fakt, że Ameryka to Ameryka jednak.

Oto w 1934 r. wychodzi z cienia trzecia siostra przedszkolanek Hill – niejaka Jessica. Wychodzi... i pozywa Irvinga Berlina o wykorzystanie melodii sióstr w jednym z broadwayowskich musicali. Nie dostaje ani centa, ale nie odpuszcza i w 1935 r. z sukcesem zastrzega zarówno słowa, jak i melodię. Tantiemy płyną ciurkiem lat kilkadziesiąt. W 1988 r. prawa autorskie do „Happy Birthday” kupuje koncern nieocenionych braci Warnerów. Kwota 25 mln dolarów się opłaca, bowiem wpływy z telewizji i filmów szacuje się na 2 mln dolarów rocznie. Ale płacić musi nie tylko Hollywood, w USA pan płaci i pani płaci – społeczeństwo. Do 2030 r. dokładnie. Szaleństwo. Dlatego niektóre restauracje wymyślają specjalne piosenki urodzinowe na imprezy organizowane u nich – nie chcą płacić koncernowi Warnerów za „Happy Birthday”.

Jednakowoż to amerykańskie problemy, a tu wot, Europa. My, Słowianie, my, Polacy, mamy przecież swoją pieśń ponadczasową okolicznościową: „Sto lat”. Sto lat temu był rok 1914. Kto upomni się o prawa do rocznicy?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2014