Reklama

Starenowe

Starenowe

02.08.2006
Czyta się kilka minut
Moda vintage to taka perwersja konsumencka - kiedy kompulsywnego nabywcę zmęczyło nowe-nowsze-najnowsze, sięgnął po stare i okrzyknął je rynkowym przebojem. Stąd w sklepach z konfekcją t-shirty z datą "1989, jawnie plastikowe torby - wierna replika paskudek z lat 70., czy buty-juniorki z napisem "Olimpiada Moskwa.
C

Co do mnie - praktykuję vintage od lat, w szmateksach i antykwariatach, ale z innych pobudek. Zbyłabym tę sezonową modę wzruszeniem ramion, gdyby nie inwazja vintage na rynek książek dla dzieci. Mniejsza o szpetnego misia z olimpiady moskiewskiej, ale książki z lat 60. i 70. to zupełnie inna sprawa. Ja w to wchodzę, ja jestem za!

W swoim czasie upominałam się o te książki, niesłusznie zapomniane w Muzeum Książki dla Dzieci. Szczęśliwie ten i ów wydawca też się za nimi stęsknił i oto mamy kapitalne wznowienia po edytorskim liftingu. Najpierw mała WYtwórnia wygrzebała kapitalną "Baśń o królu Dardanelu" - autorskie dzieło profesora Janusza Stannego - i, poddawszy ilustracje starannej komputerowej obróbce, wydała pięknie po 34 latach (!). Zaraz potem książka zdobyła nagrodę Komitetu Ochrony Praw Dziecka, a wydawca - wyróżnienie w konkursie "Donga". Nie koniec na tym - podczas Światowych Targów w Bolonii "Dardanel" został migiem kupiony przez wydawców francuskich. Bo ilustracje Stannego jak były nowoczesne przed trzema dekadami, tak i są en vogue nadal - wyrafinowana prostota nigdy się nie starzeje. Prostota była siłą polskiej grafiki w latach 60., 70. - i, jakkolwiek wzięła się z poligraficznej mizerii, talent twórców nadał jej sens i rangę. Dziś ta powściągliwa, elegancka prostota znów tryumfuje - bo napatrzyliśmy się do syta na wulgarną pstrokaciznę i obfitość nam spowszedniała.

Wydawcy nie w ciemię bici - wygrzebali z lamusa te książki, które bez ryzyka porażki da się zreprodukować nie gorzej niż z (nieistniejących już) oryginałów. A więc opatrzone czarno-białymi ilustracjami, najlepsze, wiecznie zielone. Po "Dardanelu" pojawiła się "Pyza na polskich dróżkach" - prawdziwy antyk, bo w moim wieku. Opatrzona genialnymi ilustracjami Adama Kiliana, "Pyza" jest rymowanym komiksem bez dymków - każdy czterowiersz ozdobiono wspaniałym, z gestu machniętym rysunkiem. Świeżość tych ilustracji nie ma precedensu - rysując "Pyzę", Kilian miał raptem trzydziestkę, ale już wtedy osiągnął klasę mistrzowską. Książka ma swoją anegdotę - pierwsze wydanie powojenne też było reprintem, a właściwie ocenzurowanym wznowieniem tekstu przedwojennego. Zniknęły Lwów, Wilno i Grodno, pojawił się Przodownik Pracy, ale bez szkody dla rytmicznego, prościutkiego tekstu. Szczęśliwie obecny wydawca (Nasza Księgarnia) nie wpadł na pomysł eksterminacji radzieckiego budowniczego Pałacu Kultury, opatrzył tylko książkę komentarzem syna zmarłej autorki. Nowe wydanie jest zgrabne, nieduże, na niebielonym papierze, który (chociaż dzisiejszej jakości) - przypomina wydanie sprzed półwiecza. Bardzo ładna Pyza!

Wreszcie - dwa tytuły obiecującej serii "Mistrzowie ilustracji", wydane przez oficynę Dwie Siostry. Widać, że jedna z wydawczyń jest utalentowaną graficzką - koncepcja serii jest efektowna i przemyślana. Dwa pyszne teksty - "Babcia na jabłoni" Miry Lobe i "Klementyna lubi kolor czerwony" Krystyny Boglar nic a nic nie oklapły z wiekiem, chociaż pierwszy ma czterdziestkę, a drugi jej dobiega. Pierwsza to opowieść o wymyślonej babci, która towarzyszy w zabawie małemu chłopcu. Z czasem babcia wymyślona ustąpi miejsca prawdziwej, choć przyszywanej. Druga książka to prawdziwa zagadka (prawie) kryminalna z tajemniczą "Klementyną" w roli głównej. Obie książki "złamano" od nowa, sensownie eksponując zachwycające ilustracje panów Pokory i Butenki. Poręczny format, ten sam co u "Pyzy" niebielony papier - przyjazne, piękne książeczki. Okładki są stare i nowe zarazem - klasyczne ilustracje zaaranżowano na współczesną modłę. Mirosław Pokora, przywołany po latach milczenia, zmarł tuż po ponownym wydaniu "Babci na jabłoni". Nieodżałowana strata.

Na wznowienie zasługuje jeszcze wagon pięknych książek. Wydawców - poszukiwaczy skarbów zapraszam na V piętro Pałacu Kultury, gdzie na czas remontu gmachu Kierbedziów, na długie cztery lata przeniesiono Muzeum Książki dla Dzieci.

  • Janusz Stanny, "Baśń o królu Dardanelu", Warszawa 2006, Wydawnictwo WYtwórnia;
  • Hanna Januszewska, "Pyza na polskich dróżkach", ilustr. Adam Kilian, Warszawa 2006, Nasza Księgarnia;
  • Mira Lobe, "Babcia na jabłoni", ilustr. Mirosław Pokora, Warszawa 2006, Wydawnictwo Dwie Siostry;
  • Krystyna Boglar, "Klementyna lubi kolor czerwony", ilustr. Bohdan Butenko, Warszawa 2006, Wydawnictwo Dwie Siostry.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]