Reklama

Pięciopak z suplementem

Pięciopak z suplementem

10.12.2018
Czyta się kilka minut
Pięć książek – pakiet przejmującej literatury dla młodzieży, która zdoła zjednać sobie najbardziej zatwardziałych wrogów czytania.
O

Oficyna Dwie Siostry, która przed dekadą zaczynała jako firma lilipucia, jest dzisiaj krzepkim wydawnictwem, nadającym ton całej branży. Niemałą część oferty Sióstr stanowiły książki non fiction dla dzieci młodszych – edukacyjne, a przy tym efektowne wizualnie. Międzynarodowy sukces „Map” Aleksandry i Daniela Mizielińskich czy „Pszczół” Piotra Sochy stał się ostrogą dla konkurencji. Trend został podchwycony i zdominował księgarniane półki. Rodzice wszak kochają książki, które oferują dzieciom wiedzę. Taki zakup daje poczucie dobrze spełnionego rodzicielskiego obowiązku.

Wysyp tytułów non fiction popularyzujących naukę, aczkolwiek ze wszech miar godny pochwały, przyniósł jednak i ten paradoksalny skutek, że przywiędła „druga nóżka” – stricte literacka. Zabrakło wartościowej literatury fabularnej dla czytelników nastoletnich.

Dwie Siostry, nie w ciemię bite, w porę dostrzegły problem i uruchomiły problemową serię dla młodzieży. Zainicjowały ją dwa świetne tytuły: „Kasieńka” Irlandki Sary Crossan – książka dla nas szczególna, jako że jej bohaterka jest nastoletnią Polką, którą dotykają wszystkie trudne następstwa wymuszonej przez matkę emigracji do Wielkiej Brytanii – i „Rok szczura” Clare Furniss. Obie te książki obarczone były jednakże edytorskim błędem – okładki sugerowały, że to lektura dla czytelnika młodszego niż w rzeczywistości. Może dlatego przemknęły niemal niezauważone i nie wzbudziły odzewu, na jaki zasługują. Za to kolejna odsłona serii okazała się strzałem w dziesiątkę.

„Pasztety, do boju!” autorstwa Clémentine Beauvais nadały rozpędu świetnie rokującej serii, którą wyróżnia literacka klasa i waga poruszanych tematów. Niezawodna rówieśnicza rekomendacja szerzy się jak pożar buszu – „Pasztety” podawane są z rąk do rąk, niczym cudowny lek na dziewczyński problem z samooceną. To książka wspaniała, inteligentnie zabawna, mądra, niosąca otuchę zakompleksionym nastolatkom. Dzięki niej seria młodzieżowa Sióstr została odtrąbiona z przytupem i rozbudziła apetyt na więcej.

I oto mamy dwa kolejne tytuły, oba pięciogwiazdkowe, najwyższej próby: to „Bystrzak” i „My dwie, my trzy, my cztery”.

Pierwszy tytuł, autorstwa Marie-Aude Murail, pochodzi z Francji, gdzie stał się bestsellerem, co łatwo zrozumieć już po lekturze pierwszych trzech stron. Napisana prosto i komicznie (!) historia 17-letniego chłopaka opiekującego się Bystrzakiem – starszym bratem upośledzonym umysłowo – trzyma nas na uwięzi do ostatniej kartki. Śmieszy do łez i wzrusza.

Kleber przyjeżdża do Paryża, aby podjąć naukę w maturalnej klasie prestiżowego liceum. Jego matka nie żyje, a ojciec zaaferowany jest nowym związkiem i nalega na umieszczenie upośledzonego syna w zakładzie opiekuńczym. 22-letni Bystrzak o umyśle 3-letniego dziecka zna już zakład – nienawidzi go i panicznie się go boi. Kleber wie o tym i za wszelką cenę oddala perspektywę rozłąki ze starszym bratem. Nie bez trudu znajduje w Paryżu pokój do wynajęcia dla nich obu w mieszkaniu zajmowanym przez czwórkę studentów. Początkowo obecność 3-latka w ciele dorosłego faceta budzi konsternację współlokatorów, ale z czasem nieufność ustąpi miejsca innym uczuciom.

Bystrzak nie rozstaje się z Panem Kickickiem – szmacianym królikiem, z którym prowadzi wyimaginowane rozmowy. Na pozór głuptas, zdumiewająco trafnie rozpoznaje i nazywa skomplikowane relacje pomiędzy studentami: jedyną w tym gronie dziewczyną Arią, jej bratem, jej chłopakiem i przyjacielem brata. Obecność Bystrzaka zakłóca stan chwiejnej równowagi pomiędzy przyjaciółmi, odsłania ich prawdziwe charaktery i emocje. Trwa zawiła gra rywalizacji, frustracji i niespełnionej miłości. 17-letni Kleber uważnie obserwuje współlokatorów, nie chcąc ich do siebie zrazić. Jest przedwcześnie dorosły, obciążony odpowiedzialnością za brata, a jednocześnie szczeniacko podekscytowany nową szkołą, dziewczynami i randkami, które trudno pogodzić z matkowaniem Bystrzakowi.

Francuska autorka świetnie portretuje swoich młodych bohaterów – są inteligentni, wrażliwi, podatni na zranienia, a jednocześnie nieskorzy do zwierzeń i manifestacji uczuć. Bystrzak dokona cudu – skłóci, pojedna, pozwoli dorosnąć niedorosłym, a innym uporać się z emocjonalnym zamętem. Pyszna książka!

„My dwie, my trzy, my cztery”, druga powieść Sary Crossan, tej od „Kasieńki”, nominowana została do Carnegie Medal, co samo w sobie jest znaczącą rekomendacją. Opowiada o 13-letniej Apple, wychowywanej przez babcię. Matka dziewczynki przed jej narodzinami rozstała się z ojcem, po czym porzuciła dwulatkę i wyjechała do Ameryki w nadziei na aktorską karierę. Przez kolejnych 11 lat nie dała znaku życia i nagle – bum! – pojawia się. Odtąd w życiu Apple nic już nie będzie takie samo. Dotychczas dziewczyna dorastała w stabilnym, trochę nudnym domu, pod kuratelą bogobojnej i surowej babci. Pilna uczennica, osamotniona w szkole, musiała zadowolić się towarzystwem jednej tylko przyjaciółki, którą jej właśnie odebrano. W przededniu każdej Gwiazdki, w rocznicę ucieczki matki, Apple wyobrażała sobie jej powrót, idealizując obraz pięknej, wolnej i kochającej kobiety. Nagle pojawia się obca, nieznana mama. Jest efektowna, pełna temperamentu, pozwala córce na znacznie więcej niż kostyczna babcia. W potyczce między babcią a matką Apple opowiada się po stronie matki. I w konsekwencji przeprowadza się do niej. A tam czeka na nią niespodzianka...

Na zakręcie życia, które zsyła na Apple ciągle nowe wyzwania, dziewczyna znajdzie oparcie w nauczycielu literatury. Nauczyciel podsuwa uczniom wiersze i zachęca do komentowania. Apple jest niechętna zwierzeniom i ukrywa zamęt, jaki panuje w jej prywatnym świecie. Początkowo zbywa nauczyciela konwencjonalnymi wypracowaniami. Przypadek zrządzi, że raz jeden się odsłoni i ujawni niebagatelny talent literacki. Poezja odegra niemałą rolę w wypadkach, które nastąpią dalej.

Jest i wątek sentymentalny, którego nie może zabraknąć w książce dla młodzieży, ale sedno fabuły stanowi trudna relacja z matką, która nie do końca spełnia pokładane w niej nadzieje. Czytelnicy wrażliwsi beczą już w połowie, twardziele – dopiero 100 stron dalej.

Podsumowując: pięć książek młodzieżowej serii Dwóch Sióstr stanowi pięciogwiazdkowy pakiet uwodzicielskiej, przejmującej literatury, która zdoła zjednać sobie najbardziej zatwardziałych wrogów czytania. Marketingowcy powiedzieliby: pakiet Premium. Pozostaje dokupić kokardę i problem prezentu dla nastolatka/tki rozwiązany.

I jeszcze suplement do pięciopaku, także świetny prezent pod choinkę – „Na boisku” Łukasza Olkowicza, czyli pożyteczne, esencjonalne kompendium wiedzy o pięciu dyscyplinach sportowych: o futbolu, siatkówce, koszykówce, piłce ręcznej i baseballu. Autor, dziennikarz sportowy, rozpoczyna od korzeni każdej dyscypliny, po czym przechodzi do jej zasad, terminologii, ekwipunku. Dowiemy się, czym się różni miotacz od pałkarza, a czym lanki od turfów. Łukasz Olkowicz wymienia i opisuje najsławniejsze kluby sportowe oraz „Pięciu wspaniałych” – czołowych zawodników (i zawodniczki) każdej gry, wraz z krótkimi notkami biograficznymi. Do tego ciekawostki i rekordy. Książka zawiera także informacje o drużynach dziecięcych dla początkujących sportowców – pomogą one małemu czytelnikowi dokonać wyboru własnej dyscypliny. „Na boisku” to również świetna ściąga dla rodziców, który chcą nadążać za sportową pasją potomstwa i nie kompromitować się niewiedzą. Wielką zaletą tego prostego bryku jest przejrzysta i klarowna grafika. Jest już kolejny tom, także przygotowany przez Olkowicza – o sportach zimowych. A po nim, lada chwila – następne odsłony cyklu. ©

Łukasz Olkowicz, NA BOISKU. PIŁKARSKIE GRY ZESPOŁOWE, ilustracje zespół wespół, Polarny Lis

Z wydawnictwa Dwie Siostry:

Sarah Crossan, KASIEŃKA, przeł. Katarzyna Domańska

Clare Furniss, ROK SZCZURA, przeł. Katarzyna Rosłan

Clémentine Beauvais, PASZTETY, DO BOJU!, przeł. Bożena Sęk

Sarah Crossan, MY DWIE, MY TRZY, MY CZTERY, przeł. Małgorzata Glasenapp

Marie-Aude Murail, BYSTRZAK, przeł. Bożena Sęk

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]