Spotkanie w Gadarze

Czyta się kilka minut

Liturgia zabrała nas niedawno wraz z Jezusem na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, do kraju Gadareńczyków. Ledwie Jezus wysiadł na ląd, drogę zabiegło Mu dwóch opętanych – tak właśnie jest w zapisie Mateusza (zob. Mt 8, 28-34); w równoległych tekstach Marka i Łukasza występuje jeden opętany. To nie jedyna różnica w narracji Synoptyków. Św. Mateusz radykalnie skrócił opowiadanie – pominął Jezusowe pytanie o imię opętanego („Legion”); nie zapisał też końcowego dialogu, w którym (w zapisie Marka i Łukasza) uratowany przez Pana człowiek prosi Go, by mógł zostać przy Nim jako Jego uczeń. Nie. U Mateusza został tylko sam zasadniczy trzon opowiadanej historii.

Przy tak ascetycznej narracji tym większego znaczenia nabierają równie skondensowane zwroty (o bardziej teologicznym charakterze), które z kolei znalazły się wyłącznie u Mateusza. Zwróćmy uwagę przynajmniej na jeden z nich.

Jest on zawarty w zdaniu, które opętani wykrzykują, skoro tylko zobaczyli Jezusa: „Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?” (Mt 8, 29). Chodzi o określenie: „przed czasem” (grec. pro kairou), którego nie znajdziemy u dwóch pozostałych Synoptyków. Złe duchy skarżą się, że Jezus przyszedł za wcześnie! Jakby chciały powiedzieć: „Zgoda. Miałeś przyjść. (Twoje prawo. Jesteś Synem Bożym). Ale jeszcze nie teraz!”.

Czy nie taką właśnie obiekcję niejednokrotnie wkłada nam w myśli i w serce szatan? Tak. Chciałbym się nawrócić. Ale jeszcze nie w tej chwili. Pamiętacie zapisaną w „Wyznaniach” modlitwę św. Augustyna: „Daj mi Boże czystość i umiarkowanie, ale jeszcze nie dzisiaj”? A potem to wielokrotnie powracające: „Jutro!”, „Jutro!”, „Jutro!”...

Owo „jeszcze nie teraz” może dotyczyć decyzji zarówno na porzucenie popełnianego zła, do którego nawykliśmy, które nas na swój sposób „cieszy”, jak i na uczynienie czegoś dobrego – to również potrafimy odwlekać w nieskończoność, wybierając raczej nicnierobienie.

Zwróćmy jeszcze uwagę na inny szczegół w przytoczonym zdaniu, a mianowicie słowo: „dręczyć” (które występuje akurat we wszystkich trzech Ewangeliach). Mamy tu greckie basanizo, znaczy: torturować, zadawać ból. U św. Mateusza powraca ono (ale jako rzeczownik: basanistes, to znaczy: kat) w przypowieści o nielitościwym dłużniku: nieszczęsnego bohatera Pan każe wydać katom (na tortury), dopóki nie odda mu całej jego własności.

To cenny odsyłacz – odkrywa dodatkowy wymiar naszej historii. Jezus „torturuje” złe duchy, gdyż chce im odebrać swoją własność. Dotknięci opętaniem Gadareńczycy należą do Niego (nie do szatana), a On przybył tu specjalnie i z pełną determinacją, aby się upomnieć o swoją „własność”.

Pańscy jesteśmy. Nawet jeśli my o tym zapominamy, On nie zapomina.©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2021